Otóż były w Polsce ostatnio wybory i w tych wyborach został wybrany nowy prezydent. W związku z tym obserwuję w wirtualnym świecie prawdziwe eksplozje temperamentów - jedni wiwatują, tańczą i śpiewają, inni rwą włosy z głosy, zapowiadają emigrację i rozpaczają nad upadkiem kraju i społeczeństwa. Słyszę też historie o znajomych, co zrywają kontakty, oraz o rodzinach, w których brat bratu i matka córce skaczą do gardła z powodu wyborów politycznych. Innymi słowy - fletus et stridor dentium. Tymczasem w poniedziałek rano, w firmie, w której pracuję, jak zwykle spotkali się w firmowej kuchence ludzie. Ludzie ci mają przeróżne poglądy i światopoglądy - są wierzący, niewierzący, liberalni, konserwatywni, antysystemowi, lewicowi, prawicowi oraz centrowi. Każdy z nich jakoś głosował lub wcale nie głosował. Nikt wszakże nikogo nie wypytuje, za poły płaszcza nie łapie, nie szarpie w rozpaczy. Niektórzy sami mówią o tym, na kogo głosowali. Rozmowy o polityce pobrzmiewają jednak tonem racjonalnym ...
lomotywa - lokomotywa?
OdpowiedzUsuńukulator - kalkulator?
chochodut - samochód?
kopeten - komputer?
Ale ja ogólnie to słaby jestem z dziecięcego.
Asakura -> na 4 strzały 4 trafione, brawo! :D
OdpowiedzUsuńchololok - czekolada?
OdpowiedzUsuńlololoko - kolorowy?
ciboki - buciki?
tetoton - telefon?
matoton - makaron?
Irena, na 5 strzałów trafione 2, telefon i makaron :)
OdpowiedzUsuńchololok - samolot
lololoko - winogronko
ciboki - pomidorki
te były najtrudniejsze :)