Dużo się mówi, pisze o tym, żeby naszym dzieciom poświęcać czas i uwagę. Żeby nie krytykować, nie pouczać, a otworzyć się na ich potrzeby i emocje. Żeby dawać wsparcie, zamiast ocen. Żeby prawdziwie dla nich - być. Czasami bywam przerażona tym, jak dużo wysiłku trzeba, żeby nie działać w utartym schemacie, nie reagować z automatu złością, lękiem, frustracją, tylko właśnie - otworzyć się, być. To wcale nie jest łatwe. Niekiedy wręcz - zwłaszcza po ciężkim dniu pracy, wieczorem, gdy się już na pysk pada ze zmęczenia, a tymczasem jedna córka płacze, bo zgubiła łyżeczkę, a druga krzyczy, że nie życzyła sobie pianki do kąpieli i że proszę mi zrobić kąpiel od nowa - no więc niekiedy to się wydaje poświęceniem ponad ludzkie siły. A nie daj Boże jeszcze się coś stłucze albo zepsuje. Albo zgubi. Albo inny problem wyrośnie. Człowiek ma ochotę urwać sobie głowę i pobić się nią do nieprzytomności, a tu trzeba jakoś zachować jako tako spokój i pamiętać o wrażliwości dziecięcej - no ciężko by...
lomotywa - lokomotywa?
OdpowiedzUsuńukulator - kalkulator?
chochodut - samochód?
kopeten - komputer?
Ale ja ogólnie to słaby jestem z dziecięcego.
Asakura -> na 4 strzały 4 trafione, brawo! :D
OdpowiedzUsuńchololok - czekolada?
OdpowiedzUsuńlololoko - kolorowy?
ciboki - buciki?
tetoton - telefon?
matoton - makaron?
Irena, na 5 strzałów trafione 2, telefon i makaron :)
OdpowiedzUsuńchololok - samolot
lololoko - winogronko
ciboki - pomidorki
te były najtrudniejsze :)