O modlitwie
Jeśli mam być szczera, nie wiem dokładnie, jak działa modlitwa. Wiem tylko, że dla mnie - działa. Przede wszystkim, daje spokój ducha i porządek w głowie. Poczucie relacji z Bogiem, takiej żywej, bo ja się modlę tak, jak czuję, nikt mnie nigdy nie uczył modlitwy. I nadzieję daje modlitwa, bo powierzam Bogu wszystkie moje sprawy, moje zmartwienia, lęki i prośby. I jestem pewna, że On się tym wszystkim zaopiekuje. Z tym ważnym zastrzeżeniem, że modlitwa to nie jest zamówienie złożone w restauracji, a Bóg nie jest kelnerem - nie wszystkie moje życzenia wyrażane w modlitwie zostają wysłuchane. Dlatego modlę się swoimi słowami, ale też słowami biblijnej modlitwy, słowami „bądź wola Twoja”. Bo ja mam tak, że nawet wtedy, gdy czegoś bardzo, bardzo pragnę, przyjmuję taką ewentualność, że jednak Bóg wie lepiej od mnie. Że jestem tylko człowiekiem i nie zawsze jestem w stanie przewidzieć, jakie konsekwencje miałoby spełnienie jakiegoś mojego pragnienia. Tak więc jedne moje prośby i marzenia są...

tercjan :)
OdpowiedzUsuńTak, tak, tercjan! Jeszcze bardziej chyba zapomniany, a brzmi cudnie :)
OdpowiedzUsuńmnie się kojarzy z Terencjuszem :)
OdpowiedzUsuńNo, J., teraz to żeś mię trafiła w miękkie podbrzusze! Gdyż właśnie dziś wspominałam Terencjusza w rozmowie o tym, jak to serial amerykański Sunset Beach :D posiadał wszystkie stare dobre motywy z wczesnej rzymskiej komedii. Bardziej z Plauta, jednakowoż Terencjusza nie mogło w tej rozmowie zabraknąć.
OdpowiedzUsuńJak widać prana dzisiaj rozlewa się szeroko po kraju :D
wczesne rzymskie komedie to jest rzecz cudowna, zważywszy na język (głównie Plauta). Poza tym komizm też niezgorszy.
OdpowiedzUsuńniech się rozlewa ! :)
Co do języka , to tak, Plauta poważam wielce, bo język miał jędrny i - że tak powiem - pulsujący życiem. Ale komizm wolę Arystofanesa, przyznam się.
OdpowiedzUsuńPrzyznam, ze ja męki cierpiałam przy Chmurach i nie rozumiałam wielu miejsc :)
OdpowiedzUsuńDzięki Bogu za tłumaczenia ;)) Dopiero przekłady pozwoliły mi dostrzec komizm ... :D
A ja właśnie Chmury bardzo lubię, z Chmur pochodzi jedno z moich ulubionych słów: antapoperdo: pierdzieć w odpowiedzi na coś!
OdpowiedzUsuńAczkolwiek też wolę czytać w przekładzie, bo ja jestem jednak latynistką, greka to u mnie z musu, a nie z miłości :)
bo miłość do greki to jednak wymagająca mocno jest i trudna :) Ja w tej chwili to już trudno powiedzieć czym jestem ;) ale kiedyś miałam dylemat i jednak (jednak!) wolałam grekę, a głównie Platona. I Homera :)
OdpowiedzUsuńNo to prawda, nawet u nas był taki pogląd, że łacina to język wieśniaków i żołdaków ;) Cóż, kiedy ją kocham miłością wielką, a greka zawsze była dla mnie zbyt wyrafinowana :D
OdpowiedzUsuńAczkolwiek Platon był mi wielką inspiracją swojego czasu, dowody tutaj: http://ifp.blox.pl/html/1310721,262146,21.html?34362