O wyborach i o emigracji
Otóż były w Polsce ostatnio wybory i w tych wyborach został wybrany nowy prezydent. W związku z tym obserwuję w wirtualnym świecie prawdziwe eksplozje temperamentów - jedni wiwatują, tańczą i śpiewają, inni rwą włosy z głosy, zapowiadają emigrację i rozpaczają nad upadkiem kraju i społeczeństwa. Słyszę też historie o znajomych, co zrywają kontakty, oraz o rodzinach, w których brat bratu i matka córce skaczą do gardła z powodu wyborów politycznych. Innymi słowy - fletus et stridor dentium. Tymczasem w poniedziałek rano, w firmie, w której pracuję, jak zwykle spotkali się w firmowej kuchence ludzie. Ludzie ci mają przeróżne poglądy i światopoglądy - są wierzący, niewierzący, liberalni, konserwatywni, antysystemowi, lewicowi, prawicowi oraz centrowi. Każdy z nich jakoś głosował lub wcale nie głosował. Nikt wszakże nikogo nie wypytuje, za poły płaszcza nie łapie, nie szarpie w rozpaczy. Niektórzy sami mówią o tym, na kogo głosowali. Rozmowy o polityce pobrzmiewają jednak tonem racjonalnym ...

Bardzo mi miło, Panie Profeso... Ekhem.
OdpowiedzUsuńSynafio, Bardzo często wspominasz o upływie czasu, jak zauważyłem.
(Chciałem w tym miejscu napisać coś mądrego "o tych współczesnych czasach, w których już 16-letnim dziewczynom grozi zdziadzienie i oldskul" - ale to by było nudne.)
Więc powiem tyle, że to interesujące dla mnie.
Ale nie Giertychem?????
OdpowiedzUsuń@Orlinos: Wiesz co... dla mnie też! Myślisz, że mam jakąś obsesję starzenia? ;>
OdpowiedzUsuń@Mariposanegra: Nie Giertychem :D Ale to by dopiero było, nie? :D