Otóż były w Polsce ostatnio wybory i w tych wyborach został wybrany nowy prezydent. W związku z tym obserwuję w wirtualnym świecie prawdziwe eksplozje temperamentów - jedni wiwatują, tańczą i śpiewają, inni rwą włosy z głosy, zapowiadają emigrację i rozpaczają nad upadkiem kraju i społeczeństwa. Słyszę też historie o znajomych, co zrywają kontakty, oraz o rodzinach, w których brat bratu i matka córce skaczą do gardła z powodu wyborów politycznych. Innymi słowy - fletus et stridor dentium. Tymczasem w poniedziałek rano, w firmie, w której pracuję, jak zwykle spotkali się w firmowej kuchence ludzie. Ludzie ci mają przeróżne poglądy i światopoglądy - są wierzący, niewierzący, liberalni, konserwatywni, antysystemowi, lewicowi, prawicowi oraz centrowi. Każdy z nich jakoś głosował lub wcale nie głosował. Nikt wszakże nikogo nie wypytuje, za poły płaszcza nie łapie, nie szarpie w rozpaczy. Niektórzy sami mówią o tym, na kogo głosowali. Rozmowy o polityce pobrzmiewają jednak tonem racjonalnym ...
ha!
OdpowiedzUsuńprzyszłam powiedzieć, że tego słuchałam na studiach, więc w erze przed mezozoicznej albo i jeszcze wcześniej. ;)
Rzekłam.
idę na rower:)
a jeszcze nie dodałam, ze kochałam podówczas pewnego młodziana, o stalowych oczach, więc takie wspomnienia to ja MRAUUU...;)
OdpowiedzUsuńCzyli iż jestem trzysta lat opóźniona w stosunku do ery mezozoicznej ;) Gdyż na studiach to ja nie pamiętam, co słuchałam, ale chyba był to słynny hit "Bumszakala zostaw mego ptaka".
OdpowiedzUsuńna studiach to słuchałaś strofy alcejskiej :P
OdpowiedzUsuńTeż prawda ;) Choć po prawdzie strofy alcejskiej zaczęłam słuchać już w liceum ;) Taka wstydliwa przeszłość, niestetyż ;p
OdpowiedzUsuńprzeszłość nas łączy ;) Albowiem ja również osiągałam świetne wyniki z języka starożytnego już w liceum. Na dodatek kochałam sie w moim łacinniku ! O ! :P
OdpowiedzUsuńrany- jeden wpis, a ja już do dwóch miłości się przyznałam .... ;D
OdpowiedzUsuńSpokojnie, ja trzymam gębę na kłódkę, Twoje wyznania są bezpieczne na mym publicznie dostępnym blogu ;)
OdpowiedzUsuńJa się nie kochałam w mojej pani od łaciny, ale była ona i nadal jest moją idolką. W ramach młodzieńczej fascynacji zrobiłam nawet jej głowę z gliny ;) Do dziś jak się z nią rzadko bo rzadko, ale czasem widuję, to jest dla mnie nieustanną inspiracją.
Kochałam się za to w swoim promotorze na studiach ;)