Dużo się mówi, pisze o tym, żeby naszym dzieciom poświęcać czas i uwagę. Żeby nie krytykować, nie pouczać, a otworzyć się na ich potrzeby i emocje. Żeby dawać wsparcie, zamiast ocen. Żeby prawdziwie dla nich - być. Czasami bywam przerażona tym, jak dużo wysiłku trzeba, żeby nie działać w utartym schemacie, nie reagować z automatu złością, lękiem, frustracją, tylko właśnie - otworzyć się, być. To wcale nie jest łatwe. Niekiedy wręcz - zwłaszcza po ciężkim dniu pracy, wieczorem, gdy się już na pysk pada ze zmęczenia, a tymczasem jedna córka płacze, bo zgubiła łyżeczkę, a druga krzyczy, że nie życzyła sobie pianki do kąpieli i że proszę mi zrobić kąpiel od nowa - no więc niekiedy to się wydaje poświęceniem ponad ludzkie siły. A nie daj Boże jeszcze się coś stłucze albo zepsuje. Albo zgubi. Albo inny problem wyrośnie. Człowiek ma ochotę urwać sobie głowę i pobić się nią do nieprzytomności, a tu trzeba jakoś zachować jako tako spokój i pamiętać o wrażliwości dziecięcej - no ciężko by...
ach piękne.
OdpowiedzUsuńHomer i puste oceany...
Nie znałam - ale od dzisiejszego ranka posłuchałam już jakieś 70 razy. Dziękuję!
OdpowiedzUsuńOch moje drogie, śpiewam to sobie przez cały sierpień już od jakichś 15 lat... Nie przestaje być piękne.
OdpowiedzUsuńOczywiście tekst Ewy Lipskiej.
OdpowiedzUsuńOj nie wiem dlaczego zawsze chętniej włączam tą piosenkę jesienią niż w środku lata :) ale i tak ubóstwiam Turnaua!
OdpowiedzUsuńNikt nie przypływa po nas... Puste oceany...Spokój gwałtowny...
@Rudolfinka: Bo w sumie ta piosenka jest bardzo jesienna. A sierpień ma w sobie taką melancholię nadchodzącej jesieni, co tylko udaje końcówkę lata.
OdpowiedzUsuń