Dużo się mówi, pisze o tym, żeby naszym dzieciom poświęcać czas i uwagę. Żeby nie krytykować, nie pouczać, a otworzyć się na ich potrzeby i emocje. Żeby dawać wsparcie, zamiast ocen. Żeby prawdziwie dla nich - być. Czasami bywam przerażona tym, jak dużo wysiłku trzeba, żeby nie działać w utartym schemacie, nie reagować z automatu złością, lękiem, frustracją, tylko właśnie - otworzyć się, być. To wcale nie jest łatwe. Niekiedy wręcz - zwłaszcza po ciężkim dniu pracy, wieczorem, gdy się już na pysk pada ze zmęczenia, a tymczasem jedna córka płacze, bo zgubiła łyżeczkę, a druga krzyczy, że nie życzyła sobie pianki do kąpieli i że proszę mi zrobić kąpiel od nowa - no więc niekiedy to się wydaje poświęceniem ponad ludzkie siły. A nie daj Boże jeszcze się coś stłucze albo zepsuje. Albo zgubi. Albo inny problem wyrośnie. Człowiek ma ochotę urwać sobie głowę i pobić się nią do nieprzytomności, a tu trzeba jakoś zachować jako tako spokój i pamiętać o wrażliwości dziecięcej - no ciężko by...
Dooobre :)
OdpowiedzUsuńSzkoda, że nie uwieczniłaś miny tej pani na zdjęciu. Myślę, że wyraz twarzy bezcenny :)
@Olga: Owszem, nieco niczym Kermit Żaba zasysający swą twarz do środka ;)
UsuńWłaśnie, co paniusia na to?
OdpowiedzUsuń@Luca: Myślę, że uznała mnie za wyjątkową prostaczkę :D Lecz nie wyrzekła ani słowa.
UsuńBrutalu :). Ale odpowiedź znakomita, inaczej się nie da.
OdpowiedzUsuń@Sporothrix: Da się inaczej - głupawy uśmiech i speszone "ahahaha", co zazwyczaj robiłam w takich sytuacjach. Ale już nie. I'm a grown up! ;)
Usuń:D
OdpowiedzUsuńboska !
@J: W końcu się odważyłam ;)
Usuńrządzisz! ;D
OdpowiedzUsuń@Lis: Po raz pierwszy mi się udało ;)
Usuńhehehe, piękne :)
OdpowiedzUsuń@Zakurzona: Ta starsza pani chyba się z Tobą nie zgodzi ;)
Usuń