Dużo się mówi, pisze o tym, żeby naszym dzieciom poświęcać czas i uwagę. Żeby nie krytykować, nie pouczać, a otworzyć się na ich potrzeby i emocje. Żeby dawać wsparcie, zamiast ocen. Żeby prawdziwie dla nich - być. Czasami bywam przerażona tym, jak dużo wysiłku trzeba, żeby nie działać w utartym schemacie, nie reagować z automatu złością, lękiem, frustracją, tylko właśnie - otworzyć się, być. To wcale nie jest łatwe. Niekiedy wręcz - zwłaszcza po ciężkim dniu pracy, wieczorem, gdy się już na pysk pada ze zmęczenia, a tymczasem jedna córka płacze, bo zgubiła łyżeczkę, a druga krzyczy, że nie życzyła sobie pianki do kąpieli i że proszę mi zrobić kąpiel od nowa - no więc niekiedy to się wydaje poświęceniem ponad ludzkie siły. A nie daj Boże jeszcze się coś stłucze albo zepsuje. Albo zgubi. Albo inny problem wyrośnie. Człowiek ma ochotę urwać sobie głowę i pobić się nią do nieprzytomności, a tu trzeba jakoś zachować jako tako spokój i pamiętać o wrażliwości dziecięcej - no ciężko by...
Postanowiłem dodać Ci irytujący komentarz, więc napiszę tylko:
OdpowiedzUsuńokienko Ci się rozjechało! Reni wychodzi ze szpalty!!
hm. hm hm. no niezgorsza jest, zaiste.
OdpowiedzUsuńmimo, że faktycznie wyłazi ;)
ale co tam, do słuchania jest, nie do oglądania...
No wyłazi. Myślicie, że mogę pozwać jutuba o odszkodowanie za straty estetyczne?
OdpowiedzUsuńNie powiem, żeby mnie urzekło, choć obrzydzenia tez nie wzbudza. Za to wżera się w mózg i potem tak zostaje..
OdpowiedzUsuńA propos mózgu, przeczytałam o palpitacjach mózgu w oryginale i jestem zachwycona. Zostałam neofitką, gorącą wyznawczynią Magdaleny Samozwaniec!
Luca, lepiej późno niż wcale ;) Magdalena Samozwaniec zasługuje na wieczne laury i uwielbienie!
OdpowiedzUsuńO nie, Synafio, Reni Jusis pozbawiła mnie znowu kilku ważnych kawałków kory mózgowej! Zapraszam po odpowiedź blogowo-blogową.
OdpowiedzUsuń