Dużo się mówi, pisze o tym, żeby naszym dzieciom poświęcać czas i uwagę. Żeby nie krytykować, nie pouczać, a otworzyć się na ich potrzeby i emocje. Żeby dawać wsparcie, zamiast ocen. Żeby prawdziwie dla nich - być. Czasami bywam przerażona tym, jak dużo wysiłku trzeba, żeby nie działać w utartym schemacie, nie reagować z automatu złością, lękiem, frustracją, tylko właśnie - otworzyć się, być. To wcale nie jest łatwe. Niekiedy wręcz - zwłaszcza po ciężkim dniu pracy, wieczorem, gdy się już na pysk pada ze zmęczenia, a tymczasem jedna córka płacze, bo zgubiła łyżeczkę, a druga krzyczy, że nie życzyła sobie pianki do kąpieli i że proszę mi zrobić kąpiel od nowa - no więc niekiedy to się wydaje poświęceniem ponad ludzkie siły. A nie daj Boże jeszcze się coś stłucze albo zepsuje. Albo zgubi. Albo inny problem wyrośnie. Człowiek ma ochotę urwać sobie głowę i pobić się nią do nieprzytomności, a tu trzeba jakoś zachować jako tako spokój i pamiętać o wrażliwości dziecięcej - no ciężko by...
neologizmy dziobalinda chyba wyssała z mlekiem matki ;-)
OdpowiedzUsuń@Lis: Bardzo być może ;)
UsuńOch, jak pięknie <3
OdpowiedzUsuń@Luca: Też się zachwyciłam. Poetyckie bardzo :)
UsuńCzytam Twój blog i czytam i tak się zastawiam nad wieloma rzeczami...Twój blog wybił mnie z codziennych obowiązków dzięki ! Zapraszam Cię serdecznie na mojego bloga o Harrym Potterze, muzyce fotografii i innych mniej ważnych sprawach:
OdpowiedzUsuńhttp://aleexsmile.blogspot.com/
Pozdrawiam.
@Aleex Smile: Bardzo dziękuję za miłe słowa i zaproszenie. Pozdrawiam również :)
UsuńLeśmianem zapachniało :)
OdpowiedzUsuń@Też pomyślałam, że to takie poetyckie :)
Usuńkurcze, ale Ty jesteś cudownie zakręcona...
OdpowiedzUsuń@Magda Fou: Nie wiem, czy to dotyczy mnie, czy Dziobalindy, więc dziękuję w imieniu nas oby :) Za to "cudownie" :) I pozdrawiam serdecznie.
Usuń