Dużo się mówi, pisze o tym, żeby naszym dzieciom poświęcać czas i uwagę. Żeby nie krytykować, nie pouczać, a otworzyć się na ich potrzeby i emocje. Żeby dawać wsparcie, zamiast ocen. Żeby prawdziwie dla nich - być. Czasami bywam przerażona tym, jak dużo wysiłku trzeba, żeby nie działać w utartym schemacie, nie reagować z automatu złością, lękiem, frustracją, tylko właśnie - otworzyć się, być. To wcale nie jest łatwe. Niekiedy wręcz - zwłaszcza po ciężkim dniu pracy, wieczorem, gdy się już na pysk pada ze zmęczenia, a tymczasem jedna córka płacze, bo zgubiła łyżeczkę, a druga krzyczy, że nie życzyła sobie pianki do kąpieli i że proszę mi zrobić kąpiel od nowa - no więc niekiedy to się wydaje poświęceniem ponad ludzkie siły. A nie daj Boże jeszcze się coś stłucze albo zepsuje. Albo zgubi. Albo inny problem wyrośnie. Człowiek ma ochotę urwać sobie głowę i pobić się nią do nieprzytomności, a tu trzeba jakoś zachować jako tako spokój i pamiętać o wrażliwości dziecięcej - no ciężko by...
Zatrzymać się w tym życiu choć na chwilę - wielka sztuka! :-)
OdpowiedzUsuń@Broszki: Święta prawda! Toteż złożyłam Dziobalindzie szczere gratulacje :)
Usuńjakie to metaforyczne... taka mała i już filozof
OdpowiedzUsuń@Lis: Może ją spaczyłam czytaniem Horacego w niemowlęctwie? ;)
Usuńtrafiłam od broszek i trochę się rozejrzę, mogę? ;)
OdpowiedzUsuńpatajaj.blogspot.com
@ani-mru-mru: Zapraszam serdecznie, czym chata bogata :)
UsuńTaaaaak, ona nieruchomo - chciałabym to zobaczyć - ja sobie wyobrażam, że nawet przez sen skacze :)
OdpowiedzUsuń@Salomea: I słusznie sobie wyobrażasz - przez sen się przemieszcza także :D
UsuńW Londynie chyba tego nie usłyszeli? Bo wciąż piszą, że mało medali, a to złoto Dziobalindy przeszło zdaje się niezauważone!
OdpowiedzUsuńNo doprawdy, skandal! ;)
Usuń