@Lis: Się nie dziwię, skoro facet same wnętrza malował ;) Ale zobacz, jakie piękne światło w tym katalogu! I jaka melancholia się snuje po nim, rozkoszna... Albo to tylko moja melancholia się wdarła na te pokoje i buszuje pomiędzy meblami ;)
ja uwielbiam holenderskiego malarza Johannesa Vermeera. Mam to szczescie, ze moge go ogladac w oryginale w Muzeum Narododowym w Amsterdamie. Podobna dbalosc o szczegoly, wrecz fotograficzna, jak u Holsøe.
@Kaatje: Oglądanie w oryginale to rzeczywiście wielkie szczęście :) Pamiętam, jak dawno temu, we Wiedniu w Kunsthistorisches Museum zobaczyłam "Cuda świętego Ignacego" Rubensa. Byłam wręcz wstrząśnięta! Żadna reprodukcja nie jest w stanie tego oddać, niestety.
Spontanicznie pojawiła mi się w głowie miniseria Okruchy Dobra. Jestem bowiem głęboko przekonana, że Dobro to nie tylko wielkie gesty i heroiczne czyny, ale także codzienne, drobne zdarzenia, uśmiechy, pomocna dłoń czy nawet powstrzymanie się od sarkastycznego komentarza. I wcale nie musimy mieć wielkich funduszy i sił Herkulesa, każdy z nas może pomnożyć trochę Dobra codziennie. Ja wciąż widzę dużo Dobra, mimo trudności, tragedii, smutku, szukam tego Dobra i znajduję. A Dobro jak plastikowe torebki - tu mały kawałek, tam mały kawałek, i zaraz się zbiera wieeeeelka góraaaa. Z plasitku staram się rezygnować już od jakiegoś czasu, a tymczasem wrzucam mój poranny okruch. Mam teraz pracujący weekend (zjazd egzaminacyjny na uczelni) i zaczynamy od 8:00 rano. Uprawiam więc o świcie znaną chyba wszystkim dyscyplinę olimpijską „bieg przez śnieg do autobusu”. Takoż dziś biegłam przez zaspy do autobusu, który już stał na przystanku od jakiegoś czasu, a ja wiedziałam, że moje szanse są ni...
Jeśli mam być szczera, nie wiem dokładnie, jak działa modlitwa. Wiem tylko, że dla mnie - działa. Przede wszystkim, daje spokój ducha i porządek w głowie. Poczucie relacji z Bogiem, takiej żywej, bo ja się modlę tak, jak czuję, nikt mnie nigdy nie uczył modlitwy. I nadzieję daje modlitwa, bo powierzam Bogu wszystkie moje sprawy, moje zmartwienia, lęki i prośby. I jestem pewna, że On się tym wszystkim zaopiekuje. Z tym ważnym zastrzeżeniem, że modlitwa to nie jest zamówienie złożone w restauracji, a Bóg nie jest kelnerem - nie wszystkie moje życzenia wyrażane w modlitwie zostają wysłuchane. Dlatego modlę się swoimi słowami, ale też słowami biblijnej modlitwy, słowami „bądź wola Twoja”. Bo ja mam tak, że nawet wtedy, gdy czegoś bardzo, bardzo pragnę, przyjmuję taką ewentualność, że jednak Bóg wie lepiej od mnie. Że jestem tylko człowiekiem i nie zawsze jestem w stanie przewidzieć, jakie konsekwencje miałoby spełnienie jakiegoś mojego pragnienia. Tak więc jedne moje prośby i marzenia są...
Dużo się mówi, pisze o tym, żeby naszym dzieciom poświęcać czas i uwagę. Żeby nie krytykować, nie pouczać, a otworzyć się na ich potrzeby i emocje. Żeby dawać wsparcie, zamiast ocen. Żeby prawdziwie dla nich - być. Czasami bywam przerażona tym, jak dużo wysiłku trzeba, żeby nie działać w utartym schemacie, nie reagować z automatu złością, lękiem, frustracją, tylko właśnie - otworzyć się, być. To wcale nie jest łatwe. Niekiedy wręcz - zwłaszcza po ciężkim dniu pracy, wieczorem, gdy się już na pysk pada ze zmęczenia, a tymczasem jedna córka płacze, bo zgubiła łyżeczkę, a druga krzyczy, że nie życzyła sobie pianki do kąpieli i że proszę mi zrobić kąpiel od nowa - no więc niekiedy to się wydaje poświęceniem ponad ludzkie siły. A nie daj Boże jeszcze się coś stłucze albo zepsuje. Albo zgubi. Albo inny problem wyrośnie. Człowiek ma ochotę urwać sobie głowę i pobić się nią do nieprzytomności, a tu trzeba jakoś zachować jako tako spokój i pamiętać o wrażliwości dziecięcej - no ciężko by...
świetny
OdpowiedzUsuńkojarzy mi się z domem mojej babci
im dłużej oglądam, tym więcej subtelności dostrzegam
@J: Och, w takim razie dom Twojej babci musi być piękny! :)
Usuńbył...póki babcia żyła
Usuńduzy, z czerwonej cegły, miał drewniane okna i klimatyczne drzwi
dziś mieszka tam mój kuzyn, wszystko jest złoto-plastikowe i na wysoki połysk :((
Oj... Przykro mi :(
UsuńA jużem myślała, że będzie o Carlu... Rossie. I miałam oponować, że jak to! Że beze mnie pijesz? Ale nie. Na szczęście.
OdpowiedzUsuń@Moje-waterloo: No gdzieżbym śmiała! Na głowę nie upadłam jeszcze ;)
Usuńa mnie się to kojarzy z xix wiecznym katalogiem mebli...
OdpowiedzUsuń@Lis: Się nie dziwię, skoro facet same wnętrza malował ;) Ale zobacz, jakie piękne światło w tym katalogu! I jaka melancholia się snuje po nim, rozkoszna... Albo to tylko moja melancholia się wdarła na te pokoje i buszuje pomiędzy meblami ;)
Usuńja uwielbiam holenderskiego malarza Johannesa Vermeera. Mam to szczescie, ze moge go ogladac w oryginale w Muzeum Narododowym w Amsterdamie.
OdpowiedzUsuńPodobna dbalosc o szczegoly, wrecz fotograficzna, jak u Holsøe.
@Kaatje: Oglądanie w oryginale to rzeczywiście wielkie szczęście :) Pamiętam, jak dawno temu, we Wiedniu w Kunsthistorisches Museum zobaczyłam "Cuda świętego Ignacego" Rubensa. Byłam wręcz wstrząśnięta! Żadna reprodukcja nie jest w stanie tego oddać, niestety.
UsuńRubensa widzialam w Anwerpii..dla mnie to metafizyczne przezycie patrzec na dziela sprzed setek lat:)
OdpowiedzUsuń