24 cze 2015

O potrzebie tożsamości






W przyspieszonym tempie, aczkolwiek bez przesadnej  histerii (cum grano histeriae - akurat tyle, ile potrzeba!), staram się przestawiać,  otwierać na wyzwania i na nowe okoliczności związane ze zmianą pracy. Zaczynam widzieć, jak inny jest świat, w który będę teraz wchodzić. I jakiego przeobrażenia będzie ode mnie wymagać przejście do tego świata. 

Przemiany, które już zaczynają we mnie kiełkować, budzą ekscytację, ale i poczucie żalu oraz straty. Ze zdumieniem odkrywam, jak bardzo byłam przywiązana do tej wersji samej siebie, którą żyłam przez ostatnie lata. Z czysto logicznego punktu widzenia wiem, że to tylko wersja i że przecież ja sama nie jestem czymś, co podlega trwałemu zdefiniowaniu. Ostatecznie bowiem, czym jest to “ja”, które odczuwam, jeśli nie tylko jaką projekcją mnie samej?*

A jednak “ja-podmiot” dostrzega, że “ja-przedmiot” podlega zmianie - i ma w związku z tym kryzys tożsamości. Bo czy po zmianach - to będę nadal ja? Ta sama ja, do której już się zdążyłam przyzwyczaić, zadomowić w niej na dobre? Wiem, gdzie co stoi i co jak działa. A tu trzeba na nowo oswajać się z samym sobą.

A może to tylko ja tak mam? Może nikt oprócz mnie nie przywiązuje się tak do swojej wersji, płynnie przechodzi proces zmian i nie ma poczucia, że w tym procesie traci część siebie?

Chyba jednak nie.

Myślę sobie, że to poczucie żalu i straty jest znane przynajmniej części imigrantów, którzy z różnych powodów opuszczają swoje kraje i zaczynają żyć w innych przestrzeniach nie tylko geograficznych, ale językowych, kulturowych, religijnych i światopoglądowych. Czy to nie z tego żalu za sobą samym biorą się problemy z asymilacją? Zwykliśmy uważać, że problemy imigrantów to problemy czysto ekonomiczne. Że nie wpasowują się płynnie w nasze społeczeństwa z powodu biedy i wykluczenia. To na pewno jest część wytłumaczenia, ale nie całość. Bo jak zrozumieć to, że w szeregi Państwa Islamskiego wstępują dzieci imigrantów, którym się zawodowo i ekonomicznie powiodło w nowych ojczyznach? Młodzież wychowana we względnym dostatku, w dobrych szkołach, z perspektywami? Czy to nie pragnienie znalezienia silnej, łatwej do zdefiniowania tożsamości pcha ich do takich decyzji?**

I czy nie jest przypadkiem tak, że w w naszej kulturze, która kiedyś była grecko-rzymska i judeo-chrześcijańska, a teraz nazywamy ją europejską - w kulturze dostatku, spokoju, dobrobytu - zapomnieliśmy o znaczeniu tożsamości? Chcemy wierzyć, że nie jest ona człowiekowi do niczego potrzebna, że można ją łatwo zmieniać, dostosowywać do okoliczności, sprowadzać do podstaw prawe że fizjologiczno-biologicznych (ja = człowiek). A jeśli już ona jest, ta tożsamości, to chcemy, żeby jej nie uzewnętrzniać, żeby była nie tylko prywatna, ale i ukryta - żadnych pochodów i parad, żadnych coming outów, żadnych symboli w widocznych miejscach na ciele, żadnego “narzucania swoich poglądów” (obserwuję tendencje do nazywania narzucaniem swoich poglądów każdego tych poglądów uzewnętrznienia). 

Myślę ostatnio dużo o tożsamości i o tym, że jednak nie da się od niej uciec. Że ludzie (pewnie nie wszyscy) mają potrzebę definiowania samych siebie. I że nie ma sensu udawać, że jest inaczej, bo to prowadzi do frustracji. Zamiast tego trzeba szukać rozwiązań, które pozwolą nam funkcjonować w miarę pokojowo i spokojnie, w ramach naszych odmiennych tożsamości. Jakie to powinny być rozwiązania? Tego nie wiem. Ale myślę, że trzeba zacząć ich szukać już teraz. Zanim frustracja narośnie tak bardzo, że będzie za późno.

________

*Pytanie, jaka część mnie projektuje to odczucie i czym ta część mnie jest - to już pytanie filozoficzne. Jak to się dzieje, ze sama dla siebie jestem i przedmiotem obserwacji, i jednocześnie obserwującym podmiotem? Zalążki odpowiedzi dla mnie kryją się gdzieś w mojej wierze, ale mam świadomość, że nie mam jeszcze pełnej odpowiedzi.

**Bardzo polecam książkę Zadie Smith "Białe zęby", która jest świetną ilustracją problemu tożsamości wśród imigrantów w Wielkiej Brytanii. 

____
źródło zdjęcia http://jaymantri.com/

17 cze 2015

O rozpruwaniu zwrotnicy i suszeniu pokrzywy

Piętrzy mi się lista tematów, o których chcę napisać - tematów, w moim odczuciu, ważnych i wartych rozważania. Tymczasem jednak wciągnęła mnie bardzo codzienność, bo i codzienność jest ważna i wiele przynosi czasami zaskoczeń. Takich np., jak to, że się kończy 33 lata i odkrywa, że w sercu drzemie od dawna marzenie o graniu na bębnach. I marzenie to przedostaje się do świadomości i daje sygnał: teraz! A także takich, że się po 9 latach w jednej firmie zmienia pracę. I ta zmiana jest czymś wielkim, przerażającym i ekscytującym zarazem. Wyzwaniem. Niewiadomą. Szansą.

Jestem więc w procesie zmian i czuję nieomal fizycznie, jak się w moim życiu przestawia zwrotnica. Nie wiem, czy zjeżdżam z głównego toru na boczny, czy przeciwnie - z bocznego na główny. Nie wiem też, dokąd tym torem dojadę. Mam w sobie jednak poczucie, że trzeba tym torem pojechać i zobaczyć, co się stanie. A resztę powierzyć jak zwykle Panu Bogu.

Poza tym zasadziłam sobie w doniczkach pomidory, marchewkę i maliny. Z maliny wrosła mi pokrzywa. Ale pokrzywa dobra jest i pożyteczna zdrowotnie - ususzę sobie i zrobię z niej ekologiczną herbatkę. Wszystko, co się dzieje, jakoś się w życiu przydaje i czegoś uczy. Pokrzywa też.

Trzymajcie za mnie kciuki od 1 lipca, iżbym w tej nowej pracy dała radę. I żeby nowa praca też dała radę. I żebym miała czas pisać do Was, bo póki co wieczorami zasypiam na łóżku Giganny i budzę się w środku nocy, z rozmazanym makijażem oraz dyskomfortem od różnych sprzączek, ściągaczy i innych dziwnych elementów ubrania (oczyma wyobraźni widzę siebie grającą na bębnach w luźnej, powłóczystej szacie!).

A teraz idę suszyć pokrzywę i rozpruwać zwrotnicę*!



____
* Rozprucie zwrotnicy - przejazd pojazdu szynowego przez zwrotnicę torem od strony krzyżownicy gdy zwrotnica przestawiona jest na jazdę po drugim torze; zwrotnice mogą być rozpruwalne, czyli dopuszczające jazdę „na rozprucie” bez uszkodzenia (zwykle na liniach tramwajowych gdzie występuje ruch jednokierunkowy „z ostrza”) i nierozpruwalne, które nie dopuszczają takiej jazdy (zwykle ulegają uszkodzeniu).