10 sie 2015

O wakacjach - fotorelacja

Byliśmy tam, gdzie zawsze, więc bez zbędnych słów - było tak:





























 
 


6 sie 2015

O powrocie do pracy

Wróciliśmy! Było zimno, wietrznie, deszczowo i przepięknie - jak zwykle nad Bałtykiem, bo ja po prostu bardzo lubię Bałtyk. Dokumentację zdjęciową obiecuję wrzucić wkrótce. Tymczasem jednak nadrabiam zaległości. Opowiem Wam więc o kolejnej rzeczy, którą bardzo lubię, czyli o mojej pracy.

Jak część z Was już wie, jestem z wykształcenia filologiem klasycznym, ale od 9 lat wykonuję inny zawód. Zawód ten po angielsku nazywa się instructional designer lub learning designer, co na język polski przekłada się mniej więcej jako metodyk szkoleń e-learning. Zajmuję się tworzeniem szkoleń e-learningowych - moja praca, w największym skrócie, polega na przetworzeniu dostarczonego mi przez eksperta merytorycznego materiału na scenariusz interaktywnego, nowoczesnego szkolenia, które uczestnik będzie mógł przejść przy pomocy nowych technologii (samymi nowymi technologiami nie zajmuję się już ja, tylko programiści).

Bardzo lubię swój zawód, bo nie tylko pozwala mi zarabiać na życie, ale też daje mi dostęp do wiedzy, do której w innych okolicznościach pewnie bym nie dotarła. Pisałam scenariusze szkoleń dla przedsiębiorców, dla księgowych, dla rolników, dla urzędników, dla sprzedawców. Teraz zaś piszę dla studentów kierunków związanych z zarządzaniem, ekonomią  finansami. Przy tworzeniu szkolenia sama zyskuję wiedzę, którą mają zyskać moi odbiorcy. I to jest najfajniejsza część mojej pracy! Bo ja po prostu bardzo lubię dowiadywać się różnych rzeczy. Tak pięknie w moich uszach brzmią nowe słowa i pojęcia - koroboracja, twierdzenie Heckschera-Ohlina, filozofia Kaizen albo płyta gnojowa!

Jak już wiecie, niedawno odeszłam z firmy, w której spędziłam ostatnie 9 lat. Nie było to dla mnie łatwe odejście, bo pracowało mi się tam bardzo dobrze - atmosfera w firmie, między ludźmi, była po prostu rodzinna. Razem pracowaliśmy, ale też przeżywaliśmy ważne wydarzenia w swoim życiu, imprezowaliśmy, odwiedzaliśmy się po domach, a nawet na porodówkach. Wyniosłam z tej firmy nie tylko doświadczenie zawodowe, ale też przyjaźnie na całe życie i wiele fantastycznych wspomnień. Takie rzeczy zdarzają się tylko raz w życiu!

Od lipca pracuję w nowym miejscu. Spotkałam tu także bardzo fajnych ludzi, tak samo jak ja lubiących e-learning. Po pierwszym miesiącu mogę napisać, że pracuje mi się dobrze - w fajnym zespole, a do to tego nowymi technikami, z nowym narzędziem i z nowymi wyzwaniami zawodowymi. Jednym z tych wyzwań jest konieczność przełamania bariery językowej, bo - jak się okazało - pracuję w bardzo międzynarodowym środowisku. Muszę się więc dogadywać po angielsku, choć po prawdzie przydałoby mi się nauczyć także kilku innych języków.

Pracy jest bardzo dużo, ale jest to praca nowa, więc jeszcze nie zaczęła mnie męczyć. Jedyne, czym jestem naprawdę znużona, to upały. Do tego stopnia doskwiera mi gorąco, że marzę o chłodzie i deszczu, którego jeszcze tydzień temu doświadczałam nad morzem. Jak już pisałam, zdjęcia wrzucę wkrótce, na razie tylko jedna fotka pysznych, deszczowych chmur - dla ochłody!



PS.  Nie ogarnęłam się jeszcze w nowej pracy na tyle, żeby znaleźć nowy system pisania bloga, odpowiadania na komentarze i, co najważniejsze, czytania blogów. Wybaczcie więc J., Diable, Mader, Bożeno, Dragonello i inni - nie dlatego się nie odzywam, że nie chcę, tylko dlatego, że czytam Was teraz najczęściej z telefonu w metrze lub na placu zabaw, a komentować z telefonu zwyczajnie nie umiem.