30 mar 2012

Będzie rozmowa

Dzwoni do mnie siostra i mówi: Cześć siostro!
Odpowiadam jej takoż: Cześć siostro!

Na co siedząca obok Dziobalinda dotyka mojego brzucha i pyta: Mamo, czy Ty dzwonisz tu?

21 mar 2012

Different trains

Jedzie się. Do przodu. Aż w końcu – staje się. Się psuje się, jakby to Dukaj napisał.

Stanęłam w szczerym polu i zorientowałam się, że dalej już po prostu nie pojadę. Bo tor przerósł moje obecne możliwości, bo tu trzeba jechać szybko, zaliczać kolejne stacje, nadrabiać zgubione kilometry. A tymczasem mój pociąg potrzebuje generalnego przeglądu. Stoi i dymi.

Bardzo, bardzo nie lubię się sama przed sobą przyznawać, że nie daję rady. A co dopiero przed innymi. Ale cóż począć z popsutą Ty23, na torze, po którym powinien śmigać co najmniej Husarz? Trzeba się ewakuować, nie ma innej możliwości.

Toteż nadałam desperackie mayday, pomachałam białą flagą, zmniejszyłam ogień w kotle. I choć bardzo się bałam, że mnie zezłomują od razu (kompleks prymusa!) – nie stało się to. Dostałam pozwolenie, by zjechać na boczny tor, by przesiąść się w wąskotorówkę i pojechać wolniej. Do przodu.

Para – buch!

14 mar 2012

Prywata

Chciałam tylko powiedzieć, że nie mam dziś siły na nic. Na pracę, na zakupy, na zabawy, na sprzątanie, na zmywanie, na czytanie nawet. Nawet na jedzenie mrożonych wiśni sił mi brak.

I tak z dnia na dzień coraz mniej tej siły we mnie. Czy to pogoda, czy to ciąża, czy co to, kto to, tak to to, tak to to, tak to to... toczę się w dal, lecz nie gładko i nie lekko, raczej zziajana, zdyszana, jak żółw ociężale. No ale.

Jedzie się. Do przodu.

8 mar 2012

Firmowy dzień kobiet

Prorokuje O.:

"Zatem my ustawimy się w szeregu, a szef stanie przed nami i rzuci w naszą stronę jedną firmową koszulkę XXL. Ta, która ją złapie, będzie mogła ją złożyć i odnieść z powrotem szefowi oraz uścisnąć mu dłoń."

6 mar 2012

Co jest

To już zostało ustalone, że nie mam w sobie wiele ambicji. Pełno za to we mnie pragnień. Pragnę wielu rzeczy - miłości, spokoju, szczęścia - dla moich bliskich i dla mnie, ale chyba najbardziej pragnę stać się kiedyś mądrym człowiekiem.

Obowiązkowym warunkiem mądrości jest więc rozróżnienie tego, co jest, od tego, co nam się wydaje, że jest. - pisze w najnowszych "Charakterach" Alosza Awdiejew, a ja się z nim bardzo zgadzam. Pewnie dlatego od czasu do czasu zadaję gwałt sama sobie i zmuszam się do patrzenia i słuchania tam, gdzie wcale nie chcę. Nie chcę, bo jestem przeciwna, ale - uczciwie rzecz ujmując - boję się, że mogłoby się okazać, iż mój sprzeciw nie jest do końca uzasadniony.

I tak się rzeczywiście zdarza. Zdarza się, że po takim akcie odarcia się z własnych spostrzeżeń i wsłuchania się w spostrzeżenia cudze - zmieniam zdanie. Zaczynam widzieć inaczej, nawet, jeśli nie dokładnie tak samo, jak osoba, której spostrzeżenia zmieniły moje własne. Zaczynam dostrzegać, że tylko "wydawało mi się, że jest" coś, co tak naprawdę wygląda jednak inaczej. I muszę przyjąć z pokorą to, że się myliłam. Wcale to nie jest przyjemne ani proste, ale z każdym kolejnym razem jest coraz łatwiej. I przynosi mi coraz większe poczucie wolności  - wolności od dążenia do tego, by być kimś, kto "ma rację".

Dlatego nawet teraz, gdy wiem już znacznie więcej, niż wiedziałam kiedyś, nadal mam świadomość, że jest to wiedza ułomna i szczątkowa. I że zawsze się mogę pomylić. Nie myli się tylko Ten, który "Jest Tym, który Jest" a nie "Jest, kim chciałby sam siebie widzieć".  Ja zaś, choćbym nie wiem ile sympatii miała dla samej siebie, Nim nie jestem i nie będę. Mogę tylko dążyć do Niego. I na tej drodze próbować stać się kiedyś mądrym człowiekiem.



2 mar 2012

Ciężko

Znów mi dziś ciężko. Ciężko zrozumieć, co sprawia, że jedni ludzie tak łatwo wydają sądy o tym, że inni ludzie "powinni" lub "nie powinni" żyć. Już nawet nie "jak żyć", ale "żyć" po prostu. 

Czemu wydaje nam się, że mamy jakiekolwiek prawo dysponować cudzym istnieniem? Czyjeś życie nie może być przecież sprawą do dyskusji, nie może być żadnym "tabu do przełamania" ani "kwestią światopoglądową". Życie samo w sobie nie może podlegać wartościowaniu, bo gdy już zaczynamy je wartościować, stajemy w obliczu pełnej dowolności. Gdyż ilu wartościujących, tyle możliwych kryteriów wartościowania. Dla jednego "życie niewarte życia" to życie osoby ciężko chorej, dla innego - niepełnosprawnej umysłowo, dla jeszcze innego, życie osoby starej, a są i tacy, dla których jest to po prostu jakiekolwiek życie, które się nie wpasowuje w nasze osobiste plany. Czy jednak zgodzilibyśmy się tak łatwo na to, aby to nasze życie podlegało takiemu arbitralnemu wartościowaniu, gdy tak chętnie wartościujemy życie innych?

A jednak zawsze tak było i zawsze tak będzie, że chcąc eliminować zło i cierpienie ze świata, chcemy przede wszystkim eliminować z niego innych ludzi. Tych, którzy cierpienie zadają, ale też tych, którzy cierpienia doznają. Czasem mówimy, że to dla ich dobra, a czasem, że to dla "dobra społecznego". Bo "zło to inni", że tak sobie swobodnie sparafrazuję. A my przecież mamy tylko szlachetne, wzniosłe i racjonalne intencje.

Piszę to wszystko pod wpływem dyskusji na temat artykułu dwojga uczonych, dywagujących nad tym, że noworodek nie ma prawa moralnego do życia, gdyż nie jest osobą, a zatem należałoby zalegalizować "aborcję po urodzeniu".  Dzieci chorych i niepełnosprawnych, ale także zdrowych, o ile życzą sobie tego rodzice, których prawa są jedynymi, o jakich w tym przypadku można mówić. Oczywiście, nie jest to żadna nowa teoria. Peter Singer głosi ją od dawna. Niemniej burzliwa dyskusja, jaka się przy tym wywiązała (cytat z komentarzy: "Nie uważam, że dzieci z zespołem Downa powinny żyć..."),  każe mi smucić się po raz kolejny.

I nie wierzę, że cokolwiek kiedykolwiek się zmieni. Tę samą lekcję przerabiamy od tysięcy lat, i zawsze wracamy do tego samego punktu. Punktu, w którym "ja" jest jedyną rzeczywistością, "ty" nie istnieje, a "oni" mogą jedynie służyć nam na różne sposoby, i w zależności od stopnia użyteczności są traktowani.



1 mar 2012

Salomea czyli dlaczego lubię swoją pracę

Dramatis personae:
Synafia
Salomea

Salomea wchodzi do biura.
Synafia do Salomei: Ładnie Ci w tym kolorze.
Salomea do Synafii: Dziękuję. A Tobie ładnie w tej twarzy.

Ludzie! Mam najkoleżeńsze milusie z pracy na świecie!