31 gru 2014

O postanowieniu noworocznym

Mam jedno!

źródło: http://spiritualinspiration.tumblr.com

30 gru 2014

O prezentach - tych świątecznych i tych codziennych

A pod choinkę dostałam w tym roku dużo pięknych prezentów!

  1. Wolne wieczory do spędzania z Małżonkiem przy winie grzanym, bigosie i filmach si-fi.
  2. Wolne dni do spędzania w łóżku z książką (dzieci bawią się obok na podłodze) lub z dziećmi (wspólne oglądanie bajek).
  3. Gołe stópki dziecięce wierzgające w pościeli podczas wspólnego oglądania bajek.
  4. Kolacja samodzielnie przyrządzona i przyniesiona na tacy przez Dziobalindę.
  5. Bigos. Dużo, dużo, dużo bigosu.
  6. Spotkania z mamą, siostrą, dziadkami, teściami, przyjaciółmi - proste i dobre, bo proste. Bez pretensji, kłótni, przytyków. Po prostu wspólne bycie razem. Nie ma nic lepszego.
  7. No dobra, jest coś lepszego. Bigos.
  8. Oraz dużo, dużo, dużo bigosu!

 Jest taka „bajka o Ani”, znacie? 

No więc ze mną jest jak z Anią. Ani specjalnie nie jestem urodziwa, ani bogata z domu, ani z dorobku własnego, ani też inteligencją nie sięgam wyżyn światowych. I nawet czasem siądę sobie i biadolę na ten temat. Ale potem sobie myślę - no właśnie! Bo przecież nikim specjalnym nie jestem, ani też nie zapracowałam sobie na to, a tyle mnie szczęścia spotyka! Te stópki dziecięce wierzgające, te wieczory z Małżonkiem, który robi najlepszy na świecie bigos! To wsparcie rodzinne, ci wszyscy dobrzy ludzie, te piękne wschody słońca (dziś rano był taki, pomarańczowe chmurki na błękitnym niebie, cudności)! I wszystko to - za nic. Niczym sobie przecież nie zasłużyłam na to. Jeśli to nie jest szczęście, to ja już nie wiem, co miałoby tym szczęściem być.

Na nowy rok życzę Wam szczęścia właśnie - tego codziennego, najlepszego na świecie szczęścia, które objawia się w rzeczach prostych i ważnych. Tego, którego Wam nikt nie zabierze, bo ciepło w Waszych sercach zostanie z Wami już na zawsze, jeśli tylko zechcecie je tam zachować.

A sobie z kolei życzę, żebym za to całe szczęście umiała się choć trochę światu odwdzięczyć.

Wszystkiego dobrego! 

22 gru 2014

O najważniejszych Słowach



Parę dni temu w szkole Dziobalindy odbyło się klasowe spotkanie wigilijne. Każdy, kto był na takim spotkaniu, ten wie – występy, wierszyki, składkowy „stół wigilijny”. Nie ma o czym pisać. Ale o jednym napisać chcę. Bo na tym spotkaniu pani nauczycielka wręczyła nam, rodzicom, małe papierowe książeczki. I w tych książeczkach kazała nam napisać dla naszych dzieci cztery najważniejsze słowa – słowa, które sprawiają, że człowiek jest szczęśliwy. A potem okazało się, że takie same książeczki dzieci wykonały dla nas. 

Wiecie, jakie słowa wybrała dla nas Dziobalinda?

Kohać (pisownia oryginalna ;) ).
Dobre słowa.
Pomoc.
Czas. 

To wszystko, zdaniem naszej starszej córki, sprawia, że człowiek jest szczęśliwy. A że Dziobalinda jest mądra i ufam jej w tej kwestii - właśnie tego wszystkiego życzę Wam na Święta Bożego Narodzenia. I na cały nadchodzący przyszły rok. 

A tym, dla których -  tak jak dla mnie - w tych świętach chodzi o Kogoś więcej, życzę także, żeby były dla nas prawdziwym Bożym narodzeniem. Żebyśmy się wraz z Nim i dzięki Niemu rodzili wciąż na nowo, docierając do swego prawdziwego jestestwa, tego, które jest kroplą czystej, żywej Miłości.

Wesołych Świąt! 

Fresk w Bazylice Bożego Narodzenia w Betlejem, foto: Magdalena Matasek

15 gru 2014

O pierniczkach, które zbliżają ludzi


W moim domu „panieńskim” miałyśmy z mamą i siostrą tradycję wspólnego pieczenia i zdobienia pierniczków na Święta. I tę tradycję zachowałyśmy do dziś. Co roku zbieramy się u mnie i wspólnie pieczemy świąteczne pierniki. Bardzo to lubię, bo to taki wspólny, babski czas - z tym że teraz jest nas już pięć babek do pieczenia pierników, gdyż Dziobalinda i Giganna uczestniczą aktywnie i chętnie.
Nie wyobrażam sobie pieczenia pierników samodzielnie. Nie tylko dlatego, że to rodzinna tradycja, i nie tylko dlatego, że lubię ten czas spędzany przy wspólnej pracy (how lutheran of me!). Także z tej praktycznej przyczyny, że przepis, z którego pieczemy, jest dość podstępny - jak się zacznie zagniatać ciasto, to się z niego nie da potem samemu wydostać. Potrzebna jest koniecznie druga osoba do wyciągania z ciasta. Najlepiej uzbrojona w niezbyt ostry kuchenny nożyk.

Ale za to pierniki wychodzą pyszne i piękne, o takie:

bohater drugiego planu - ręka Giganny

a tu z kolei występuje Dziobalinda


A potem każda z nas bierze swoją część pierników i zdobi już samodzielnie, według uznania. Ja oczywiście mam najłatwiej, bo zdobimy wspólnie z Dziewczętami, a w zdobieniu są one wprost niezastąpione! Giganna co prawda zjadła połowę dekoracji w trakcie zdobienia, ale nie zaszkodziło to efektowi końcowemu (czy zaszkodzi Gigannie, to się pewnie wkrótce okaże). Efekt końcowy wyglądał zaś tak:





Oszczędzę Wam oglądania zdjęć wszystkich sześciu talerzy z pierniczkami ;)


Przy okazji tych pierników, co to się je piecze zbiorowo i viribus unitis, myślę sobie o tym, jak to dobrze mieć wokół siebie ludzi bliskich, dobrych i pomocnych. Takich, co i pośmieją się wspólnie, i posłuchają, i doradzą, i z ciasta nożykiem wykroją. A czasem i z bagna za uszy wyciągną.

Tak jak mnie przez ostatni tydzień - bo upadłam i potłukłam się porządnie, i sama nie dałabym rady wstać. Ale jak tak leżałam na ziemi przerażona, zobaczyłam, jak wokół mnie wyciągają się ręce pomocne. Jedne wręczały mi Biblię, inne wino i pastę z sera feta i ajwaru, inne jeszcze - po prostu swoją uwagę i serce, a wszystko to było na wagę złota. I za to wszystko bardzo dziękuję - tym, którzy są w moim życiu i tyle dobra w nim czynią, i Bogu, że ich stawia na mojej drodze.

A podstępny przepis na pierniczki brzmi tak: 


za gwiazdą podąża jeden z Trzech Mędrców, zdobiony przez Małżonka

Składniki i ich ilość:


  • 1,5 kg mąki
  • 3 łyżeczki sody oczyszczonej
  • 0,5 kg margaryny
  • 0,5 kg miodu
  • 0,5 kg cukru
  • 1-2 łyczeczki cynamonu
  • 1-2 łyżki kakao
  • łyżka dżemu
  • paczka przyprawy korzennej (albo dwie)
  • 6 jaj




Sposób przygotowania:

Mąkę wsypać do miski i wymieszać z sodą. W rondlu rozpuścić margarynę, miód, cukier. zagotować i dodać przyprawy oraz korzenie, dżem. Wlać gorące do mąki i wymieszać.
Po wyrobieniu ciasta dodać 6 całych jaj (ciasto może sobie przedtem postać, bo gęstnieje samo w miarę stygnięcia miodu).

Rozwałkować na grubość 1 cm, wycinać pierniczki nożem albo foremkami albo szklanką. Blachę wysmarować/wyłożyć papierem do pieczenia, piekarnik nagrzać do 200 stopni i piec ok. 10 minut - jeśli dwie blachy naraz, to nieco dłużej.
Można zamykać w pojemniku żeby nie wysychały zbyt szybko, ale prawdę powiedziawszy to nie ma znaczenia jeśli się je zrobi na prawdziwym miodzie:) Żeby były twardsze wałkować bardziej cienko. Ozdabiać wg własnej fantazji.

5 gru 2014

O tym, dlaczego kocham pewną G.

Czy ja już pisałam, że mam nakoleżeńsze milusie z pracy na świecie? Pisałam z milion razy, ale napiszę jeszcze raz!

Bo tak.

Nie wiem, jak to się składa, ale w ostatnim tygodniu permanentnie nie mam przy sobie gotówki i pożyczam w pracy pieniądze od G.  Spłacam, a potem znowu pożyczam - i tak już ze 3 razy!

Kiedy więc dziś znowu zajrzałam do portfela i okazało się, że nie mam gotówki, a G. powiedziała, że spoko, pożyczy mi, odrzekłam:
Kurczę, G., pożyczam do ciebie od tygodnia! Muszę się jakoś odwdzięczyć, może ja ci okna umyję?

Na co G., z właściwym sobie wdziękiem, odparła: Nie, bo źle mi te okna umyjesz i jeszcze będę na ciebie zła!

No i jak można nie kochać G.? No nie można!

PS. Poważnie rozważam założenie nowego specjalnego bloga do publikowania rozmów z pracy. Mogłabym wtedy opisywać, jak A. przerywa rozmowę słowami "O przepraszam, tyłek mi dzwoni" i inne perełki.