31 sie 2010

Teatrzyk Radykalny Szparag przedstawia: Muzyka Toaletowa

Dramatis Personae:
Sykofanta
AZ.
Kiedro
AM.
Synafia


AZ. A bo teraz jak te urzędniczki się wprowadziły, to kibel przestał być miejscem bezpiecznym.
AM. Tak, bo one tam wchodzą i sikają! I to wszystko słychać!
Sykofanta: A w Japonii mają kible grające. Żeby nie było słychać, co robisz, kibel Ci puszcza melodię w trakcie.
Kiedro: Serio? I co one grają, te kible?
Sykofanta: Wszystko, co chcesz! Może nawet V Symfonię Beethovena grać!
Kiedro i Sykofanta: Na na na naaaaa, na na na naaaa!
Sykofanta: To świetny utwór na zatwardzenie!
Synafia: A na biegunkę? A na biegunkę to „Taniec z Szablami” Chaczaturiana!


He kurtine!

25 sie 2010

Krzyś

A teraz będę prosić. Proszę bardzo o 5 minut Waszego czasu, żeby zapoznać się z historią małego Krzysia. Krzyś ma naprawdę pod górkę w życiu, serio. I jego rodzice też. Zamiast więc użalać się jak zwykle nad sowimi częstymi palpitacjami, wezmę tyłek w troki i postaram się pomóc tyle, ile się da pomóc.

O historii Krzysia możecie przeczytać tutaj.

24 sie 2010

Szanowna Redakcjo, skąd mogę wiedzieć...

... czy jestem już dojrzałym i mądrym człowiekiem?

Droga Synafio,

Droga do dojrzałości jest jak dieta proteinowa - odbywa się w czterech prostych fazach.

Faza 1. Dostrzegasz, że ludzie wokół są głupi.
Faza 2. Godzisz się z tym, że ludzie wokół są głupi.
Faza 3. Dostrzegasz, że i Ty jesteś głupia.
Faza 4. Godzisz się z tym, ze i Ty jesteś głupia.

Niestety, cały czas znajdujesz się w Fazie 1. Dobra wiadomość jest taka, że masz liczne i doborowe towarzystwo.


Ale dość spraw nieistotnych, nieprawdaż, teraz rada, którą weź sobie do serca szczególnie.

Jeśli czytasz książkę na temat diety, nie rób sobie zakładki z ulotki pizzeri. To bardzo zły pomysł!

Z pozdrowieniami,


Redakcja

15 sie 2010

Człowiek człowiekowi osłem

Zapowiadałam kiedyś, że będę olewać? Słuchajcie zatem opowieści o sukcesie – olewam! Olewam ostatnio z coraz większą wprawą. Olewam, jak jeszcze nigdy dotąd, i co więcej – bardzo to jest przyjemne! Olewajmy więcej, drodzy rodacy! Dealerów, maklerów, warty honorowe!
Olewajmy zwłaszcza walki za fajność naszą i waszą. Odepnijmy się od (r)życ(i) naszych sąsiadów, a jak już musimy się do jakichś przyczepiać, to do własnych się przyczepmy. Czego zwłaszcza sobie samej dzisiaj życzę.

***

11. Niedziela po Trójcy
"Rzekł też i do takich, którzy ufali sami w sobie, mając się za sprawiedliwych, a innymi gardzili, to podobieństwo: Dwóch ludzi wstąpiło do kościoła, aby się modlili, jeden faryzeusz, a drugi celnik. Faryzeusz stojąc, tak się sam w sercu modlił: «Boże! dziękuję Tobie, żem nie jest jako inni ludzie, drapieżni, niesprawiedliwi, cudzołożnicy, jako i ten celnik. Poszczę dwakroć w tygodniu, dawam dziesięciny ze wszystkiego, co mam». A celnik stojąc z daleka, nie śmiał ani podnieść oczu w niebo, ale bił się w piersi swoje, mówiąc: «Boże! bądź miłościw mnie grzesznemu». Powiadam wam: ten zstąpił usprawiedliwionym do domu swego, nie tamten. Albowiem ktokolwiek się podwyższa, będzie uniżon, a kto się uniża, będzie podwyższony" (Łk. 18, 9-14).

***

Uniżyć się. Odczepić się od sąsiada, jasne, ale czemu się uniżyć? Stałam dziś w kościele i patrzyłam na ludzi wokół - i uderzyło mnie nagle to „uniżyć”. Uniżyć czyli otworzyć się i zaryzykować bycie ocenionym i odrzuconym. Uniżyć się czyli zejść z piedestału, na którym mi śpiewa mój Jarząbek, i stanąć na ziemi – tam gdzie wszyscy realnie stoimy. Stanąć w prawdzie o sobie – że jestem nikim więcej i nikim mniej niż ci ludzie obok mnie. Przyjąć to na klatę, bez zbędnych emocji, to znaczy dać sobie i innym prawdziwą wolność. Bo jak pisał de Mello „Ty jesteś osłem i ja jestem osłem”. O ileż łatwiej patrzeć na różne ludzkie słabości, gdy wiem, że sama jestem tych słabości pełna.
Co za ulga wiedzieć, że jest się osłem. Można się wtedy przestać sobą samym tak bardzo przejmować. Można przestać rwać włosy z głowy w histerii, że „mój pogląd jest przecież spójny i mądry, a oni nie umią, nie rozumią!”. Można przyjąć na spokojnie to, że mnie ktoś nazwał bezduszną jędzą. Można nawet nie podniecać się nazbyt tym, czy jestem wystarczająco fajna. Można sobie usiąść i zapodać mantrę Kocicy, ochłonąć, spojrzeć na tego kogoś z drugiej strony i powiedzieć „On też tak ma”. I wtedy dopiero - gdy się siebie i innych widzi bez zbędnego balastu ambicji i oczekiwań - można z trudem bo z trudem, ale jednak kochać bliźniego jak siebie samego. I starać się robić co trzeba.

Ostatecznie ja wierzę, że w oczach Boga wszyscy jesteśmy „to samo”. Wszyscyśmy są osły, ale jakoś tak jest, że On tym osłom – w jednym owies, w drugim siano. I czeka, aż w końcu uniżymy się – spojrzymy przed siebie, zamiast w chmury - by się po ten owies i to siano schylić. Najeść się w końcu po ludzku. To jest ogromna ulga móc się w końcu po ludzku najeść.

***

A teraz coś z zupełnie innej beczki.

6 sie 2010

Roch Kowalski czyli dlaczego kocham mojego męża

Dramatis personae:
Synafia
Małżonek
Anachroniczny dowcip*



Synafia: I wiesz, zrobiłam takie „zabawne ćwiczenie” do kredytów hipotecznych, zabawne tylko dla mnie. Nikt nie wiedział, o co mi chodzi.
Małżonek: Jakie?
Synafia: Bo tam są bohaterowie Tomek i Romek Kowalscy. No i ja zrobiłam ćwiczenie: Wujek Tomka i Romka, Roch Kowalski, chce kupić letni domek dla swojej żony, Pani Kowalskiej…
Małżonek: Ale co on jej chce kupić, wybacz moja droga, pochwę?


*Pani Kowalska wyglądała tak: