30 gru 2012

Kolejne Prawo Murphy'ego

Jeśli za kilka dni masz wrócić do pracy po przedłużonym urlopie macierzyńskim, Twoja półroczna córka przestanie spać, rozchoruje się poważne (Augmentin welcome to!) i odmówi jedzenie czegokolwiek, co nie jest piersią matczyną.

Starsza córka i mąż rozchorują się również.

Powrót do firmy za 4 dni.

27 gru 2012

Jak bardzo brzydki?

Wieczorne rozmowy z Małżonkiem.

Synafia: Ależ ten wokalista Turbo to był brzydki jak kał murarza.
Małżonek: On to raczej jak g..... po jagodach.


24 gru 2012

Narodzenie Boże!

To nasze pierwsze Boże Narodzenie we czwórkę. Zupełnie inne, niż do tej pory, inne, niż standardowo, inne i tyle. A zatem życzę.

Tym z Was, dla których to po prostu Boże Narodzenie - żeby te święta były dla was dobre, pogodne, radosne, dające wytchnienie,

A tym z Was, dla których, jak i dla mnie, to Narodziny Boga - żeby nam się rodził codziennie w sercach, w oczach tych, którzy są nam bliscy, w sylwetkach tych, którzy są nam dalecy, w tym co dobre, i tym, co trudne. Żebyśmy chcieli iść za nim wciąż i nie tracili wiary. Żeby nam było radośnie przy tym. Jak przy śpiewaniu kolędy.

A że Święta inne są dla mnie w tym roku, to i kolęda będzie inna :)


14 gru 2012

Trzy opcje

Dostałam wieści niezbyt przyjemne i niezbyt pomyślnie wróżące naszemu budżetowi domowemu, a także poczuciu satysfakcji i spełnienia w sferze zawodowej jednego z nas (bo miewamy, owszem, miewamy z rzadka takie poczucie). Swoim starym dobrym zwyczajem moje dziecko wewnętrzne rzuciło się na ziemię i zaczęło spazmatycznie szlochać, gdy tymczasem obok zasiadła zamieszkująca mnie również stara zrzędliwa ciotka i zaczęła wzdychać, jęczeć, zrzędzić i międlić w palcach robótkę ręczną, dopiero co zaczętą - szalik dla Giganny.

Trwało to, jak to u mnie zwykle, dobrą chwilę. Może nawet bym sobie zaklęła szpetnie, gdyby nie dziecka bawiące się obok, a może i napiłabym się, gdyby nie dieta matki karmiącej. No więc tylko pogrążyłam się z ponurą masochistyczną satysfakcją w czarnej otchłani rozpaczy.

A potem mi przeszło. Bo mieszka we mnie jeszcze taka jedna, nie wiem sama dokładnie, kto to jest, ale przychodzi w podobnych chwilach i mówi mi tak:

Są trzy opcje.
Opcja pierwsza - jest kiepsko, ale potem będzie lepiej. Jeśli tak, nie ma się czym martwić, można spokojnie przeczekać.
Opcja druga - jest kiepsko, ale potem będzie jeszcze gorzej. Jeśli tak, nie ma się czym martwić, lepiej się cieszyć tym, co jest, póki jest.
Opcja trzecia - jest kiepsko i tak już zostanie. Jeśli tak, nie ma się czym martwić, trzeba się przyzwyczaić i nie marnować reszty życia na smutki.

Zawsze działa!

8 gru 2012

Zaszczyty

Mam takie dni, jak ten, który właśnie minął, że za sukces uważam sam fakt przetrwania do wieczora. Kiedy przytłacza mnie wszystko i z niczym sobie nie radzę, a już najmniej  - z własnymi dziećmi. I myślę sobie wtedy: O Panie Boże, zaprawdę dałeś mi dzieci nieprzeciętne - jedno cały dzień krzyczy niczym Godzilla w stanie ostatecznej utraty równowagi psychicznej, odmawia wzięcia na ręce każdemu, kto nie jest mamą, płacze z wściekłości, gdy wypadnie mu z ręki zabawka; drugie przez cały dzień śpiewa tubalnym głosem pieśni poliglotyczne własnego autorstwa, przemieszcza się tylko biegiem lub skokiem, fika kozły, tańczy, fruwa na wysokości lamperii, kłóci się ze mną o każdy przecinek w zdaniu. Natężenie emocji, intensywność osobowości moich córek nie daje mi zbyt wielu chwil na umysłowe (o fizycznym nie pomnę) dolce far niente. Czasem myślę nawet, że nie dam sobie rady. Że nie nadążę za starszą lub nie podołam wymaganiom młodszej.

Ale dziś tak mi przyszło do głowy, po całym dniu, że jeśli córki nasze są córkami nieprzeciętnymi, to Bóg miał chyba do nas duże zaufanie, że akurat nam je powierzył w opiekę. Że musi być przekonany, że właśnie damy radę.  I że w zasadzie takie nieprzeciętne córki to prawdziwy zaszczyt. Dowód Bożego zaufania do nas.

I tak bym chciała napisać - Drodzy Rodzice Świata! Zmęczeni, sfrustrowani, zagubieni, pełni zwątpienia, tacy jak ja - Rodzice! Wasze dzieci to dowód Bożego zaufania do Was. A jeśli On ufa, że dacie radę, to dacie radę. Będzie dobrze!

Tylko, ach, tylko czy sama sobie te własne słowa przypomnę jutro? 

6 gru 2012

Myśli nie moje

"Mam wrażenie, że wielu z uznających się za ateistów, a zwłaszcza ci, którzy powołują się na naukę, ewolucję, przypadki, odrzuca takiego Boga, którego ja też bym odrzucił. Źle Go sobie wyobrażają."

ks.prof. Michał Heller
"Książki" nr 4(7)  grudzień 2012

"Pozostaje mi zamilknąć. O quam salubre, quam iucundum et suave est sedere in solitudine et tacere et loqui cum Deo! Rychło połączę się zmoją zasadą i nie sądzę już, by był to Bóg chwały, o którym powiadali mi opaci mojego zakonu, albo radości, jak sądzili ówcześni minoryci, może nawet nie zmiłowania. Gott ist ein lautes Nichts, ihn ruhrt kein Nun non Hier... Zapuszczę się wkrótce na tę pustynię rozległą, doskonale płaską i niezmierzoną, w którą serce naprawdę pobożne zapada się szczęśliwe. Zanurzę się w Boskim mroku, w niemej ciszy i w niewysłowionym związku, i w tym zanurzaniu zatraci się wszelka równość i wszelka nierówność, i w tej otchłani mój duch zatraci sam siebie, i nie pozna już ani tego, co równe, ani tego, co nierówne, ani niczego; i zapomniane zostaną wszystkie odmienności, będę od podstaw prosty, będę w pustyni milczącej, gdzie nigdy nie spotka się odmienności, w intymności, gdzie nikt nie znajdzie się na swoim miejscu. Opadnę w boskość milczącą i nie zamieszkałą, gdzie nie masz ni dzieła, ni obrazu."

Umberto Eco "Imię róży"