29 kwi 2012

Tak chciałam myśleć

Dramatis personae:
Dziobalinda
Synafia 


Dziobalinda: Mamo, już posprzątałam.
Synafia: Dobrze, idę zobaczyć.
Wchodzimy do pokoju, nie jest posprzątane.
Synafia: Ale tu nie jest posprzątane. Czemu mówisz, że posprzątałaś, skoro nie posprzątałaś?
Dziobalinda: No bo tak chciałam myśleć!

23 kwi 2012

Ślimaki

Kiedy mocno pada, spotykam no osiedlowych uliczkach ślimaki. Przenoszę je z chodnika na trawę, żeby ich nikt nie rozdeptał. Jest to czynność pozbawiona większego sensu. Po pierwsze dlatego, że nie dam rady przenieść wszystkich ślimaków. Po drugie dlatego, że nawet po przeniesieniu ślimak może już za tydzień wrócić na ten chodnik i zginąć pod czyimś rączym obcasem (ba, nawet pod moim krótkowzrocznym kaloszem).

Ale przenoszę te ślimaki, bo ich nieprzenoszenie wydaje mi się jeszcze bardziej bez sensu niż przenoszenie.

Ze sobą samą mam podobnie. Nadaję swojemu życiu horyzonty, wyznaczam sobie zadania, szukam celów, choć jest to wszystko pozbawione sensu. Łudzę się, że robię więcej, niż robię, i znaczę więcej, niż znaczę. A przecież tak naprawdę nie wiem, po co tu jestem i co w zasadzie powinnam ze swoim życiem robić. Ufam Bogu, że do czegoś mu byłam potrzebna, skoro jestem, choć mogło mnie równie dobrze nie być. Robię to, bo gdybym tego nie robiła, to byłoby jeszcze bardziej bez sensu.

18 kwi 2012

Rozmowy wychowawcze

Dramatis personae:
Synafia (lat prawie 30)
Dziobalinda (lat prawie 4)

Synafia: Bo widzisz, jak Ty tak strasznie krzyczysz, to mi to bardzo psuje humor.
Dziobalinda: No, a jak Ty krzyczysz, to mi to też nie poprawia humoru.


He kurtine

17 kwi 2012

Impreza

Spotkałyśmy się we trzy, żeby uczcić trzydzieste urodziny A. 

Ja na diecie wątrobowej.
A. na diecie cukrzycowej.
B. na diecie białkowej.

I bez alkoholu, bo 2/3 składu w ciąży.

Impreza super :)

8 kwi 2012

Wielkanoc

Wszystkim Wam i sobie także życzę, żeby te Święta Wielkanocne niosły nam radość i nadzieję,
 i przypomnienie o tym, że to, co w nas prawdziwie żywe, to, co w nas jest esencją istnienia, to, co jest w nas Światłem, to ma moc odradzania się wciąż na nowo, mimo wszelkich przeciwności.
  Bo to Święto zmartwychwstania jest. 
Jest się z czego cieszyć! 


4 kwi 2012

Gdzie?

Na bocznym torze* poruszam się z wolna drugi tydzień. Jeszcze gdzieś biegam wciąż, załatwiam, sprzątam, ale już czuję to wolniejsze tempo, czuję, jak w głowie otwiera mi się coraz większa przestrzeń. Naiwnie wyobrażałam sobie, że przestrzeń ta pełna jest czekających na zrealizowanie pomysłów.  Że na moim bocznym torze świeci słońce, drzewka szumią zielono po bokach, motylki radośnie muskają mnie skrzydełkami, a ja sobie z wolna ruszę tym torem, motylki łaskocząc w gołe stópki i ciesząc się z odzyskanej przestrzeni własnej.

A skądże!

Na bocznym torze jest jakoś pusto. Z głównego toru nie widziałam tego z powodu szybkości jazdy - jednak gdy zwolniłam, zaczynam widzieć, że czegoś bardzo wyraźnie brakuje. I ja wiem, czego brakuje. To mnie brakuje.

Gdzieś się sama sobie zgubiłam po drodze. Pędząc pośpiesznym od ponad 4 lat, zaliczając kolejne stacje, z rzadka tylko zatrzymując się na krótki przegląd techniczny, prawdopodobnie sama sobie wypadłam z ostatniego wagonu. Gdzieś tam leżę teraz w krzakach i czekam, aż sama po siebie wrócę i znajdę się. I dowiem się, czy jest jakaś część mnie, która istnieje sama dla siebie tylko? Czy ta część mnie, o ile istnieje, umie się cieszyć byciem samym w sobie? Czy ona coś lubi (oprócz czytania książek trochę zbyt łapczywie)? Czy ona coś umi? Czy ona umi żyć przede wszystkim - nie tylko "po coś", nie tylko od stacji do stacji, od celu do celu, ale żyć po prostu, jechać dla samej jazdy?

Obiecuję skończyć już z tą kolejową fiksacją, przerzucę się może na inne metafory, np. żużlowe (skręcam w lewo, skręcam w lewo, ciągle w lewo, nie wiem już, czy istnieje jeszcze prawa strona). Póki co szukam sobie siebie. Zaczynam tradycyjnie od kosza z praniem, tam wszystko, co zgubione, znajduje się zazwyczaj.

____
*czyli na zwolnieniu lekarskim