28 mar 2009

Wzruszenie wieczorne

Tata mój mawiał o mnie, że w niemowlęctwie byłam "dzieckiem łatwo wzruszającym się" (czyt. nieustannie wyłam). Zostało mi do dziś, a zatem podzielić się chcę moim wzruszeniem teraz. Oglądajcie i wzruszajcie się!

25 mar 2009

Five o'clock!

Mesdames es Messieurs!

Oto po 4 latach "półkowania", a właściwie "szufladowania" w przepastnym bagnisku Tomaszowej siedziby, światło dzienne ujrzał w końcu pierwszy film Radykalnych Szparagów! Niniejszym mam zaszczyt przedstawić Markizę i Wicehrabiego w filmie "Five o'clock".

24 mar 2009

Parę słów od Elaine Morgan


„Wina i lęk nie zostają rozproszone, ale wiążą się z innymi sytuacjami. Mniej wstydu wiąże się z wczesną utratą dziewictwa, a więcej z utrzymywaniem go zbyt długo. Jest mniej tabu wobec słowa „gówno”, a więcej wobec słowa „czarnuch”. Mniej lęku, że możesz być niezrównoważony z powodu masturbacji, ale za to pojawiło się przekonanie, że możesz być niezrównoważony z powodu abstynencji płciowej. Mniej hańby wiąże się ze spaniem z dziewczyną przed ślubem i nie daniem jej pierścionka – ale czynienie tego i nie danie jej orgazmu jest nowym patentowanym sposobem na uszczerbek w szacunku do samego siebie i w spokoju umysłu. Tolerancja nie rozszerza się naprawdę: przemieszcza swoje cele. Kobieta, która porzuca złego męża, ponieważ nie może znieść życia z nim, jest chwalona, jak kiedyś była potępiana. Ale kobieta, która czepia się niechętnego męża, ponieważ ni e może znieść życia bez niego, jest potępiana, jak kiedyś była chwalona. Każdy, kto ulega alkoholizmowi, napotyka mniej krytycyzmu, a więcej współczucia niż kiedyś („no to jest choroba…całkiem zrozumiałe, przy takim stresie…”), ale każdy, kto ulega otyłości, dostaje krótką odprawę („nie ma na to usprawiedliwienia…potrzeba tylko nieco siły woli…inni ludzie potrafią się opanować…). Całkowita liczba ferowanych osądów moralnych, trudność w dostosowaniu się do nich, i ciężar społecznej dezaprobaty wobec tych, którym się to nie udaje, nie zmienia się prawie wcale.”

Elanie Morgan, „Pochodzenie kobiety”, 1972

Swoją drogą książkę bardzo polecam. Jest odkrywcza na dwa sposoby:
1.przedstawia teorię ewolucji z perspektywy samicy
2.popularyzuje teorię "wodnej małpy", mówiąca o tym, że człowiek przez jakiś czas ewoluował w środowisku wodnym.
Dla naukowców za bardzo feministyczna, a za mało naukowa, dla feministek za bardzo naukowa, a za mało feministyczna, czyli coś akurat dla mnie - "tolerantki" wśród prawdziwych chrześcijan, dewotki wśród prawdziwie oświeconych, komuszycy wśród konserwatystów i konserwy wśród socjaldemokratów. Synafia - tożsamość niepasująca. I git.

21 mar 2009

Sorry Boys


Dałam się w końcu namówić– zhandlowałam dziecię babci i wybrałam się na koncert Sorry Boys. Zespół podobał mi się od początku, uważam że ma duży potencjał, a głównym atutem jest zdecydowanie Iza Komoszyńska na wokalu – robi z głosem tak fajne rzeczy, jakich dawno w polskiej muzyce nie słyszałam (przy czym nie od rzeczy będzie wspomnieć o bardzo pozytywnych wrażeniach wizualno-estetycznych, jakich rzeczona Iza dostarcza). Wybrałam się więc z nadzieją na miły wieczór. I otóż co się okazuje, zespół Sorry Boys w wersji studyjnej jest fajny, ale na żywo jest po prostu –sit venia verbo – zajebisty. Koncert był w wersji unplugged, byli goście mile me ucho łechcący, bo i saksofon był, który jest moim absolutnie ulubionym instrumentem dętym (choć co poniektórzy uważają saksofon za pretensjonalny, tym zaś mówię - wybaczam, bo nie wiecie co czynicie), i był sitar, który to instrument już w ogóle w lekką ekstazę mnie wprawia. Koncert rewelacyjny, w czym ogromny udział miało naprawdę dobre nagłośnienie, co się rzadko zdarza, a było to w Centrum Promocji Kultury na ul. Podskarbińskiej, zapamiętajcie – najlepsze nagłośnienie w Wwie. Bardzo jestem ukontentowana i bardzo czekam na płytę, bo mają w końcu nagrywać podobno.

Tutaj trochę reklamy z wszechmocnego youtuba - niestety zupełnie nie oddającej możliwości wokalnych Izy i w ogóle możliwości zespołu. Ale tylko to się nadawało. A ja lecę do mego dziecięcia nakrapianego na czerwono, bo życie małego alergika pełne jest porażających niespodzianek – ot, budzisz się któregoś dnia i wyglądasz jak „Japoński Mostek – 1899” Moneta. A słowa wychodzące zza zagrody zębów twej matki nie nadają się do cytowania nigdzie.

No to Sorry Boys. And Girls. Off we go.

16 mar 2009

Jak stworzyć poemat zbiorowy

Jest taka teoria, że wena twórcza to iskra Boża, która od czasu do czasu nawiedza niczego się niespodziewający umysł człowieczy. Zaprawdę, wierzę w tę teorię, gdyż nie raz doświadczałam tej iskry pojedynczo i zbiorowo.

Onegdaj iskra ta opadłą jednocześnie na mnie, Tomasza i Lucę oraz dodatkowo koleżankę E. Zaczęło się od jednego opisu na gg, będącego cytatem z greckiego poety. I tak oto w opiach gg powstał poemat przecudnej urody. Przytaczam go dziś, by uchronić przed zapomnieniem i zapleśnieniem.

Synafia:
Porzuć Paros i te figi, przestań żywot wieść rybaka

Tomasz:
porzuć Paros i te figi, bo inaczej będą rzygi!

Synafia:
porzuć Paros i ten kokos, bo Cię pałką stłucze młokos

Tomasz:
porzuć Paros, kokos, rzygi, a dostaniesz w zamian figi

Synafia:
porzuć Paros, figi, stary, i kup sobie szarawary

Tomasz:
porzuć figi, szarawary i kup sobie Paros cały

Synafia:
zostaw Paros, jest za mały, i kup sobie Korynt cały!

Tomasz:
kupić Korynt, chybaś głupi, w straszne mogłbyś popaść długi

Synafia:
co tam długi, nie bądź burak, pomyśl o Koryntu córach!

Tomasz:
co tam dziewki z takiej wiochy, z Paros więcej jest radochy

Synafia:
lecz na Paros nuda taka! co ty? kozy chcesz obłapiać?

Tomasz:
jeśliś taki napalony, są na Paros gymnasiony

Synafia:
tam na Paros w gymnasionach jeden stary dziadek kona

Tomasz:
dziadek lepszy jest niż dziewki, co wyczyszczą ci sakiewki!

Synafia:
nie wyczyści sakwy dziadek, da ci kiłę jako spadek ;p

Tomasz:
dziewka gorsza niźli kiła, bo od kiły już przegniła

Synafia:
skoro kiłę mają oba, dziewka bardziej się spodoba!

Tomasz:
Paros jednak na wakacje, tam są chociaż ubikacje

Synafia:
Co ty mówisz? Cóż to znaczy? Ty od dziewki wolisz sraczyk?

Luca:
gdy pod ręką jest bidecik, z dziewką czas przyjemniej leci

Tomasz:
kiedy o tych dziewkach mowa, wolałbym się w sraczu schować

Synafia:
Wolisz w kiblu stawiać klocki, niż z dziewczęciem spędzać nocki?

Tomasz:
klocki stawiać nic strasznego, gorzej mieć odgryzionego!

Synafia:
Porzuć swe obawy zbędne, bo te dziewki są bezzębne!

E.:
lecz bezzebne moja droga to jeszcze wieksza trwoga

Tomasz:
nadto piersi jak wymiona, niechaj taka raszpla skona!

Synafia:
Nie podoba ci się wymię? zawsze możesz... kupić ;)... dynię

Tomasz:
stokroć wolę w dynię wsadzić, niż się z dziewką tą zabawić

E.:
ale dynia wszak jest twarda, czy nie lepsza by musztarda?

Synafia:
Ale od musztardy szczypie, czy nie lepiej jakiś wypiek?

Tomasz:
dynia, kiedy jest dojrzała, będzie w sam raz pasowała

Synafia:
Jednak jeśli szpada duża, lepiej kupić jest arbuza

E.:
Jeden arbuz to za mało, lepiej kupić skrzynkę całą

Tomasz:
jeśli skrzynka jest z drzazgami, to już wolę z dziewczętami

Synafia:
Nie chcesz skrzynki, nie chcesz dziewki, możesz wsadzić do konewki

Tomasz:
mnie konewka nie pasuje, może ciebie to rajcuje

Synafia:
Dla mnie lepszy byłby młokos, co jest twardy niczym kokos.

E.:
Młokos, kokos jedna chwała, abyś tylko tego chciała

Tomasz:
jej perwersje tylko w głowie, młokos szybko straci zdrowie

Synafia:
Mój ostatni młokos chyży, prawie tydzień ze mną wyżył ;p

Tomasz:
tydzień! mało! ja chcę więcej, z dwa tygodnie go podręczę!

Synafia:
Po takiego, co wytrzyma, to do Sparty musisz dymać!

Tomasz:
w Spracie dymać to byś chciała, ale dla cię Sparta mała

Luca:
a ja mogę i w Warszawie, z moim nieźle sie zabawię

Synafia:
Chłop ze Sparty jeden starczy, o ile nie wróci na tarczy

Tomasz:
ja tam nie wiem, ja na Paros siedzę z dziadem i z gitarą

E.:
Wolisz dziada czy gitarę, z kim być stworzył lepszą parę?

Synafia:
On grupowo lubi – z dynią, z dziadem, owcą i cukinią ;p

Tomasz:
dziada, dynię biorę sobie, lecz cukinię oddam tobie

Synafia:
Moja propozycja lepsza – dla mnie młokos, ty weź wieprza

Tomasz:
ty młokosa, wolne żarty! ty se lepiej jedź na narty!

Synafia:
Z ciebie to pies ogrodnika! Ty z młokosem nie pofikasz!

Luca:
ja pofikam z kim zechcecie, nie będę wybrzydzać przecie

Tomasz:
od młokosa przecz z łapami, bo obrzucę was dyniami!

Luca:
ja go mogę nie dotykać, da się i bez rąk pofikać

1 mar 2009

Konkurs muzyczny

Proszę sobie obejrzeć, a następnie proszę odpowiedzieć na pytanie konkursowe, które brzmi następująco:

To, co właśnie obejrzałam/łem jest:
A. zachwycające
B. piękne
C. zapierające dech w piersiach
D. cudowne