29 sie 2014

O tym, że nie wiem, co będzie

Wyłączyło mnie z życia na prawie dwa tygodnie. Wpadłam w dół czarny i zimny, w którym ciężko się oddycha i myśli z trudnością. To jest pewnie temat na oddzielny wpis, ale nie wiem, czy jest sens o tym pisać... Jeśli ktoś chciałby przeczytać o stanach lękowych, to niech da mi znać. Napiszę, jak potrafię, o ile potrafię napisać o tym cokolwiek sensownego. Temat to mało przyjemny i mało chodliwy, ale może komuś się przyda do czegoś?

Tymczasem jednak, tak jak zawsze do tej pory, wygrzebałam się z tego dołu czarnego - dzięki Bogu! A pisząc to, w istocie to właśnie mam na myśli. Znów widzę liście na drzewach i „dzięcielinę pałę”* na trawniku. Znów oddycham spokojnie, a jedyne złe sny, jakie mnie dręczą, to takie, że znowu jestem w szkole i nie poszłam na dwie pierwsze lekcje. I nie wiem, jak mam te nieobecności usprawiedliwić, ale jestem pewna, że na kolejne lekcje również nie mam zamiaru iść.

A to wszystko pewnie dlatego, że już za 3 dni Dziobalinda idzie do szkoły! Do tej pory jakoś to do mnie nie docierało - dotarło w końcu teraz, po pierwszy spotkaniu w szkole z nauczycielką, po obejrzeniu sal, po rozmowach z innymi rodzicami. Uświadomiłam sobie, że oto Dziobalinda wejdzie teraz w zupełnie inny świat, a wraz z nią - my również się w tym innym świecie znajdziemy. I poczułam się jakoś tak... no niech będzie, że dojrzała się poczułam, choć niedokładnie to miałam na myśli.

Co to będzie? Takie mi się pytanie po w czeluściach mózgu kołacze. Co to będzie? Nie wiem. Jesień będzie. Będzie szkoła. Będzie, co ma być. Dobrze będzie.

_____
*kto wiedział, że dzięcielina to po prostu różowa koniczyna? :)

12 sie 2014

O Gigannie i ślimaku

Ach, nie ma w zasadzie co pisać o wakacjach - bośmy po prostu na tych wakacjach byli. Byliśmy sobie ku samemu byciu. Spali, jedli, patrzyli w niebo. Albo w morze. Albo na siebie. Było po prostu - prosto. Tak, jak lubię.

Ale mam piękną historię z urlopu, tak drobną jak ziarnko piasku, a ładną.

Bo były na wakacjach ślimaki. Takie bez skorupki. I zapatrzyła się na nie Giganna i zawołała do taty: - Boję się, tato! Ślimak!
A tata jej na to - Nie bój się, Giganno, to przyjazny ślimak.
- Przyjazny! - ucieszyła się Giganna - Lubi kochać?

Ach, gdyby tak nie tylko lubić, ale i umieć kochać. O ile by nam wszystkim było lepiej i łatwiej. Zupełnie jak na wakacjach :) 

5 sie 2014

Obrazki z wakacji

Chłapowo, zamek własnej roboty

widok na niebo nad chłapowską plażą

plaża w Chłapowie
Dziobalinda i morze



Władysławowo, park pełen stworów morskich
o
Jastrzębia Góra "Kredens"
Rozewie, latarnia morska (zakochałam się!)

Rozewie, piekarnio-wędzarnia w domostwie latarnika

Dziobalinda w drodze na Hel

Hel, kościół ewangelicki przerobiony na Muzeum Rybołówstwa
wnętrze kościoła - widok dla mnie dość dziwny i przejmujący...

Giganna w karocy

Hel, latarnia morska


Hel, wystawa minerałów i skamielin - na życzenie Dziobalindy

pamiątki znad morza



mgła nadmorska - dziw nad dziwami!