21 mar 2012

Different trains

Jedzie się. Do przodu. Aż w końcu – staje się. Się psuje się, jakby to Dukaj napisał.

Stanęłam w szczerym polu i zorientowałam się, że dalej już po prostu nie pojadę. Bo tor przerósł moje obecne możliwości, bo tu trzeba jechać szybko, zaliczać kolejne stacje, nadrabiać zgubione kilometry. A tymczasem mój pociąg potrzebuje generalnego przeglądu. Stoi i dymi.

Bardzo, bardzo nie lubię się sama przed sobą przyznawać, że nie daję rady. A co dopiero przed innymi. Ale cóż począć z popsutą Ty23, na torze, po którym powinien śmigać co najmniej Husarz? Trzeba się ewakuować, nie ma innej możliwości.

Toteż nadałam desperackie mayday, pomachałam białą flagą, zmniejszyłam ogień w kotle. I choć bardzo się bałam, że mnie zezłomują od razu (kompleks prymusa!) – nie stało się to. Dostałam pozwolenie, by zjechać na boczny tor, by przesiąść się w wąskotorówkę i pojechać wolniej. Do przodu.

Para – buch!

6 komentarzy:

  1. hahahhaha :) Ubawiłam się.

    Prymusko. Odpocznij :***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @J: Poodpoczywam, jak tylko mnie wirus paskudny przestanie batożyć i dojdę do siebie jako tako ;)

      Usuń
  2. co to za wirus ?? Ciągle ten sam? Bo jak męczy Cie tak długo to może nie wirus tylko insza inszość ???

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten sam. Ale już byłam u lekarza i się wyprowadzam powoli na prostą. Lekarstwa różne biorę i krew upuszczam ku badaniom rożnym.

      Usuń
  3. Zdrowia życzę! Tylko proszę nie oddaj im za dużo tej krwi;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Magda: Dziękuję :) a krwi to jeszcze trochę ;)

      Usuń