Strach
Chyba do wszystkich dotarła informacja o porwaniu półrocznej dziewczynki w Sosnowcu. Matkę idącą z dzieckiem w wózku ktoś ogłuszył, a następnie wyjął dziecko z wózka i uciekł. Poszukiwania trwają, póki co - o ile mi wiadomo - bez rezultatu. Ze zgrozą czytałam wiadomości na ten temat. W poszukiwaniu informacji, czy „coś już wiadomo”, zaczęłam też przeglądać komentarze. A wśród komentarzy znalazły się też i te okrutne dla rodziców, posądzające ich a to o zaaranżowanie porwania, a to o zbytnią nieostrożność („a czemu o 18.00 szła z dzieckiem po ulicy? o tej porze to się dzieci już kąpie!”). Co mnie zdumiało, to że te paskudne komentarze, zrzucające winę na rodziców, oburzyły mnie tylko częściowo - z drugiej strony bowiem przyniosły mi poczucie ulgi. Chciałam, żeby tak właśnie było. Że to tylko przedstawienie, że to nieprawda, że to rodzice sami. Albo że można tego było uniknąć, bo przecież „nie wychodzi się z małym dzieckiem o 18.00” (a przecież wiem, że to bzdura). Chciałam wierzy...