25 lip 2009

O talentach i innych pożytecznych umiejętnościach

Tomasz twierdzi, że jestem skarbnicą popkultury. No, daleko mi do Joan Rivers, ale owszem, posiadam specjalną wypustkę mózgową, w której składuję całą kupę pierdół. Wiem np., że Eminem nie był pierwszym białym raperem. Był bowiem dawno, dawno przed nim Vanilla Ice, ale był też Snow, autor jednego jedynego hitu, który leci tak:



Ktoś pamiętał to? Nie? Tak sądziłam.

Tomasz mi obiecał również, że jak założy swoje imperium medialne, to dostanę u niego własny magazyn. Czekam zatem cierpliwie, aż w końcu zostanę naczelną miesięcznika „Bullshit&Crap”. Póki co ćwiczę się w pisaniu inteligentnych wstępniaków (co widać na załączonym obrazku).

***

Odnośnie pierdół – każdy zna zapewne tę archetypiczną scenkę, gdy mama pluje na chusteczkę, aby synkowi wytrzeć buzię. Otóż widziałam wczoraj na własne, krótkowzroczne oczy, piękną trawestację tej scenki – mama koszulką synka polerowała zawzięcie swe przeciwsłoneczne okulary. Musiały być mocno nadużyte, bo polerowała dobre 15 minut. Wiec jeśli ktoś się jeszcze zastanawia, czy jest pożytek z posiadania dzieci – w istocie jest. I to niejeden, gdyż albowiem dzieci można wykorzystywać na wiele sposobów, np:
1. turlające się niemowlęta oklejamy taśmą dwustronną – turlając się zbierają paprochy z dywanu,
2. raczkującym dzieciom przytwierdzamy do rączek i nóżek ściereczki – froterują podłogi,
3. uczącym się chodzić dzieciom zamiast chodzika dajemy kosiarkę do trawy – pielęgnują ogródek.
Możliwości jest mnóstwo, wszystko zależy od pomysłowości rodzica. Zastanawiam się nad wykorzystaniem licznych talentów Dziobalindy. Ponieważ Dziobalinda odbiera od najwcześniejszych lat solidne wykształcenie, już teraz, w wieku 14 miesięcy, pięknie mówi po francusku i maluje na porcelanie. Do sprzątania jej nie poślę, ale może na e-bayu wystawimy jakieś ręcznie malowane filiżanki Royal Dulton. Jacyś chętni do zakupu?

13 komentarzy:

  1. Ja! Ja pamiętam pana Snowa! Pamiętam, że siedział w kiciu i wydał piosenkę jak z niego wyszedł!

    :)

    OdpowiedzUsuń
  2. co do dzieci, to faktycznie mogą być przydatne, ale pamiętaj, że są dość kosztowne w utrzymaniu i czasem (często) wydają nieznośne, wysoki i wibrujące dźwięki. Portorykańską służącą też można owinąć taśmą dwustronną i kazać jej się toczyć po dywanie, a jest tańsza w utrzymaniu i mniej cichsza.

    OdpowiedzUsuń
  3. Tańsza w utrzymaniu pewnie tak, ale czy cichsza? Jeśli tą portorykańską służącą jest Agadaor Spartakus, to może nie być wcale zbyt spokojnie ;P

    OdpowiedzUsuń
  4. A ja pana Snowa nie pamiętam :( ale nie dziwne, w końcu dahoovka jest ode mnie starsza, cały jeden dzień!

    Osobiście uważam, że największą zaletą Dziobalindy jest jej inteligencja i przeogromny urok, czym dostarcza odbiorcom czysto estetycznych doznań jak na młodą, dobrze wychowaną damę przystało.

    OdpowiedzUsuń
  5. Gdy przed chwilą czytałem tekst ten koleżance z pracy... ona ze smutkiem w głosie powiedziła, że ostatnio dokonała tego aktu wycierania okularów o koszulkę dziewięcioletniego syna... Nie zgadza się jednak czas... gdyż, co by nie mówić o mojej koleżance z pracy okulary ma zawsze najwyższej klasy, więc nie mogło to trwać aż 15 minut;).

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie zgadza się również wiek dziecka - tamto miało oko 1,5 roku i siedziało w wózku :P

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja chciałbym ponownie zabrać głos. Tym razem w zakresie konkretnie talentów i umiejętności pożytecznych. Otóż odkryłem w sobie kolejny talent, niestety nie jest on pożyteczny. Otóż stwierdziłem, że jestem dobry w logicznym myśleniu. Konkretnie w myśleniu matematycznym. Wiedziałem to już wcześniej, ale nie wiedziałem, że aż tak. Znana jest niektórym ma cecha, która powoduje, że jak jakiś problem mnie zajmie, nie odpuszczę, dopóki nie rozwiążę.

    Problemem, który zajął mnie obecnie był wyczytany w książce przykład dowodzenia negatywnego. Chciano dowieść, że liczb pierwszych (liczba pierwsza = podzielna tylko przez 1 i przez samą siebie) jest nieskończenie wiele. Założono więc, że jest ich skończenie wiele - jeśli dałoby się tę hipotezę obalić okazałoby się, że jest odwrotnie.

    Dowód:

    Zbiór liczb pierwszych zamyka się w przedziale [p1;pN].

    Weźmy liczbę x = p1*p2*...pN + 1 - nie należy ona do liczb pierwszych, bo składa się z iloczynu wszystkich liczb pierwszych i dodanej jedynki. Jest więc liczbą naturalną, co więcej złożoną. Każda liczba naturalna rożna od 0, 1, 2 i nie będąca liczbą pierwszą (te wszystkie warunki spełnia nasz x) da się rozłożyć na iloczyn liczb pierwszych. Dlatego nasz x niewątpliwie jest podzielny, przez przynajmniej jedną liczbę pierwszą z naszego zbioru - nazwijmy ją pJ.

    Rozważmy teraz liczbę p1*p2*...pN. Ta liczba też niewątpliwie jest podzielna przez pJ, gdyż pJ jest jednym z elementów tego iloczynu.

    Oznacza to, że różnica x i p1*p2*...pN też jest podzielna przez pJ. Jednak różnicą jest 1. Jeżeli więc pJ jest liczbą pierwszą, a x dzieli się bez reszty przez pJ, pJ musi być równe 1.

    Stąd wniosek, że twierdzenie jest nieprawdziwe, bo 1 nie jest liczbą pierwszą. W ten sposób udowodniliśmy, że liczb pierwszych jest nieskończenie wiele!

    Niezwykle przydatne, prawda?

    OdpowiedzUsuń
  8. A właśnie że niezwykle przydatne. Informuje to nas, czyli Ludzkość, czy naszą grubą forsę pchać w poszukiwanie kolejnych liczb pierwszych, czy kupić sobie naprawdę dużo lizaków. Jeżeli wiemy, że liczb pierwszych jest nieskończenie wiele, wiemy też, że nie wystarczy już na lizaki dla wszystkich.

    OdpowiedzUsuń
  9. Czy zamiast lizaków mogę chcieć paprykarz? Wielką mam chęć na paprykarz!

    OdpowiedzUsuń
  10. Przykro mi, ale na paprykarz też nie wystarczy, całą forsę przepuściliśmy na poszukiwanie liczb pierwszych.

    OdpowiedzUsuń
  11. pamiętam informera. nie tylko ty masz mózg z szufladkami na pierdoły - wilk

    OdpowiedzUsuń
  12. Wilk -> w takim razie czas zastanowić się, jak możemy na tym zarobić.

    OdpowiedzUsuń