3 lis 2009

Gaudeamus igitur

Jak wszyscy wiemy (a jeśli jeszcze nie wiemy, to już wiemy), swojsko brzmiący wyraz kretyn pochodzi od francuskiego crétin, który z kolei wziął się od dialektalnej formy francuskiej chrétien czyli chrześcijanin. Za opóźnionych umysłowo uznano chrześcijan wcale nie dlatego, że „wierzą, iż świat stworzył brodaty pan” (swoją drogą konia z rzędem temu, kto znajdzie w Biblii, ze Bóg jest brodatym facetem), a dlatego, że się bez powodu cieszyli, miłymi być się starali i głosili poglądy typu „miłujcie nieprzyjaciół swoich”.

[tu przerwa na słowo od cenzora: Szanowny czytelniku! Pragniemy uspokoić, że wpis ten w żadnym razie nie będzie traktował o kwestiach religijnych, którymi człowiek prawdziwie oświecony i pełen kultury nie powinien poświęcać uwagi. Nie będzie też jednak traktował o tezach i dowodach naukowych, autorka bowiem korzysta z unijnego programu pomocy osobom żywiącym archaiczne przekonanie, że człowiek składa się nie tylko z tkanek, ale też z pierwiastka „duchowego”. Osoby o wrażliwych nerwach uprasza się zatem o przełączenie się w tym momencie na tvn24 ]

W języku polskim nie mamy takiego ładnego etymologicznego przykładu, mamy za to wyrażenie wiele mówiące pt. „śmiać się jak głupi do sera”. Śmiać się jest bowiem domeną głupców, domeną zaś mędrców - wyśmiewać. Mądrym jest ten, kto dostrzega pęknięcia w obrazie rzeczywistości i potrafi je skutecznie naświetlić, obnażyć i zdezawuować. Głupim zaś ten, kto tych pęknięć nie dostrzega i cieszy się, bo nie ma świadomości, że „to nie jest kurwa śmieszne, to jest żałosne.”

No ale. Ale pojawia się zawsze, nieprawdaż.

Pierwsze ale jest wyrazem pewnej mojej nieufności co do możliwości ludzkiego poznania. Na tyle długo już żyję na tym łez padole, że zdążyłam zaliczyć wpadek, „fop” i błędów od groma. Zawsze mi się przy tym wydawało, że racja jasna niczym słońce i w oczy się rzucająca niczym kolos rodyjski jest po mojej stronie niezaprzeczalnie. A tymczasem nagle okazywało się, ze nie dość że nie znam wszystkich szczegółów, ze coś mi umknęło, to jeszcze czasem bladego pojęcia nie mam o czym mówię i zmyślam wręcz sobie. I nie chodziło o to, czy ziemia jest okrągła lub czy istniały dinozaury, a o to, co kim powoduje, co kto czyni i jakie skutki to za sobą pociągnie. Bo człowiek coraz więcej wie o świecie, o sobie samym wcale nie tak dużo znowu, a o innym człowieku zgoła niewiele. Może więc właśnie zaszczytne miejsce w loży szyderców nie przypada wcale tylko mędrcom?

Drugie ale jest owocem kiełkującego przypuszczenia, iż „głupcom właściwa” pogoda ducha i pewna pobłażliwość w stosunku do świata przedstawionego nie jest wynikiem ignorancji, a akceptacji. Możliwe jest bowiem, że po etapie walki ze skrzeczącymi wiatrakami rzeczywistości ( bo ludzie są głupi! W szczególności Żydzi, masoni, geje i księża!), dostrzeże się nagle iż:
a. jeśli człowiek jest miarą wszechrzeczy, to każdy bez wyjątku, a nie tylko ja - nie ma więc czegoś takiego jak „głupi” człowiek,
b. jeśli Bóg jest miarą wszechrzeczy, to nie jestem nią ja i nie mnie oceniać, kto jest „głupi”, a kto nie,
c. jakkolwiek by nie patrzeć - dupa z tyłu i przeskoczyć się jej nie da.

Jak się dojdzie do takiej konkluzji, to można przestać postrzegać życie jako pole nieustannej bitwy, w której trzeba naparzać wszystkich, co nie mają takiego samego jak my pagonu. Można poluzować sobie tam, gdzie nas ciśnie, odetchnąć i zająć się sobą, bo realną ulgę może przynieść wyjęcie ciała obcego z własnego oka jedynie. A innym można życzliwie pokibicować, względnie pożyczyć lusterko, coby sobie własne problemy ze wzrokiem uregulowali. I wtedy jest powód, żeby się cieszyć, nawet jeśli z boku to wygląda na totalnie kretyńskie zadowolenie osoby związanej emocjonalnie z serem czy inną koncepcją. Każdy ma bowiem swój ser i niech każdy się do niego cieszy, a innych niech zostawi w spokoju razem z ich serami.

8 komentarzy:

  1. A czy istnieją ludzie brzydcy?

    Albo inaczej: czy są brzydkie drzewa? Czy ktoś widział kiedyś nieładne drzewo? Ja nie widziałam.
    Czy stare, czy młode, czy nagie, czy ukwiecone - drzewo nigdy nie jest brzydkie.
    Ale bywają już brzydkie psy.
    A ludzie to już wszyscy są brzydcy za wyjątkiem młodych i ładnych modeli pism kolorowych.
    Na plaży naturystów też nie widuje się brzydkich ludzi: są wtedy podobni nagim drzewom.
    No, ale to nie są typowe warunki do obserwacji.
    W listopadzie, w autobusie ci sami ludzie są z pewnością szkaradni.

    Więc jak?

    OdpowiedzUsuń
  2. Świętej pamięci bogini kryminału Agatha Christie twierdziła, że gdyby wszyscy głupcy założyli białe czapki to ludzkość z lotu ptaka przypominałaby stado gęsi.

    OdpowiedzUsuń
  3. Kocica -> Jako osoba, która swojego czasu nosiła w portfelu zdjęcie Jerzego Hasusnera tylko dlatego, iż był tak brzydki, że aż piękny, mogę odpowiedzieć tylko jedno: brzydki czy ładny to są kategorie postrzegania li tylko. O ile mi wiadomo nie ma w Sevres żadnego obiektywnego wzorca brzydoty, choć subiektywnie mogłabym mieć nawet swoje typy.

    Caviardage -> O tyle się zgodzę z Agathą Christie (swoja drogą pasjami ją uwielbiam czytać), że wszyscy jesteśmy tak samo głupi lub tak samo mądrzy. Chodzi generalnie o to, żeby sobie z tego zdać sprawę i przestać sobie rościć prawa do decydowania o życiu innych ludzi (tak długo, jak długo oni nie czynią krzywdy nikomu oczywiście).

    OdpowiedzUsuń
  4. Cóż mogę dodać... Niech sery będą z wami!!

    OdpowiedzUsuń
  5. Sykofanto, żebyś wiedział, jaką mam cheć na ser właśnie!

    OdpowiedzUsuń
  6. Jakkolwiek nie patrzeć zaliczam się do kategorii głupców i jest mi z tym zazwyczaj nadspodziewanie dobrze. Choć jako głupiec dostrzegam więcej niż by się mogło wydawać.

    Ludzi nie zmienię, mogę ich tylko akceptować (no chyba że brutalnie naruszają moją przestrzeń). Bo bez dwóch zdań, brzydcy czy piękni, mądrzy czy głupi, są najbardziej fascynującymi istotami na świecie.

    OdpowiedzUsuń
  7. Salomeo, żeś głupia to się nie zgodzę. Z pozostałą częścią Twojego komentarza zgadzam się jak najbardziej :)

    OdpowiedzUsuń