19 maj 2011

Migawki

Urlop mam. Komputer nie. Internet nie. Bieganie tak. Rower tak. Lato w mieście. Powsin wita. Pan w Powsinie imputował mi posiadanie legitymacji studenckiej. Ha ha. Ha.

Bazylia mi zakwitła w doniczce na parapecie. Pierwszy raz w życiu widzę kwitnącą bazylię.

Urodziny Dziobalindy trzecie. Upiekłam już dwa ciasta. Ciąg dalszy nastąpi. Dziobalinda śpiewa ciastom "sto lat". Najlepszy jak dotąd prezent to trzy samochodziki od Zygzaka Mcquenna. Wyścigi trwają nieustannie.

Bardzo bardzo bardzo lecę na własnego męża. Hm.

Jeszcze tylko 4 dni urlopu.

7 komentarzy:

  1. na własnego ??

    Boże !!!!!

    :)) Sto lat :)))

    no i w ogóle :D

    OdpowiedzUsuń
  2. sto lat dla małej a dla ciebie dużo efektywnego wypoczynku :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Za życzenia w imieniu Dziobalindy dziękuję, endżojuję dalej :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Też bardzo lecę na własnego męża. Dziobalindę proszę cmoknąć w dzioba od cioci Luki.

    Co do legitymacji studenckiej, to mnie wciąż ktoś pyta, co studiuję. Odpowiadam zawsze tak: "Moje dziecko, w moim wieku już się nie studiuje."

    OdpowiedzUsuń
  5. @Luca: Ojtam, ojtam, pewnie, że się w naszym wieku studiuje - jak się chce :) Nie jesteśmy doprawdy aż tak stare ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Otóż to! Niektórzy są JESZCZE STARSI i studiują :)

    OdpowiedzUsuń