Gi!
Gi! Jest to ostrzegawcze zawołanie Topika. Gi! – zaczynam się wkurzać! Gi! – robię się zmęczona! Gi! – burczy mi w brzuchu! Zignorowane Gi! zamienia się dość szybko w komendy wojskowe wywrzaskiwane z taką werwą, że zadumałby się nad nią zapewne mój tata, zupełnie niepoprawny podpułkownik z kieszeniami pełnymi confetti. A kto wie, może gdzieś tam patrzy i duma właśnie, jeśli się z Panem Bogiem oko w oko pogodzili. Ze względu na Gi! nazywamy teraz Topika Panną Gi, Gigułką, Gigawką, Gigusią. Największą kreatywnością wykazała się wszakże Dziobalinda, nazywając Topika Panną Giganną. Tak mnie tym zachwyciła, że poważnie rozważam zmienić Topikowi pseudonim artystyczny na Gigannę. Gi! to zresztą najsubtelniejszy sposób przejawiania frustracji w naszym domu. W tym względzie Topik/Giganna jest z nas wszystkich najelegantsza. Dziobalinda bowiem pluje, tupie, wywala język, rzuca się na podłogę i wrzeszczy w niebogłosy. Ja zaś roluję oczy, parskam, zgrzytam zębami, wbijam ...