18 mar 2015

O sztuce dobierania właściwych argumentów

Ranną porą Dziobalinda prosi, żebym jej pomogła zrobić kitkę. Kitka w zamyśle Dziobalindy ma - jak na moje gusta - dość niestandardowe usytuowanie. Moja własna matka we mnie wzdryga się na samą myśl o tak dziwacznym uczesaniu, postanawiam więc nakłonić Dziobalindę do bardziej klasycznej fryzury.

Zaczynam, moim zdaniem, bardzo sprytnie:
-    Wiesz, Dziobalindo, to dość nietypowe miejsce na kitkę. Nie wiem, czy to dobre uczesanie do szkoły. Co na to powie pani nauczycielka?

Na co Dziobalinda ze stoickim spokojem odpowiada:
-    Mamo, a co ma do tego pani nauczycielka?

No rzeczywiście, w sumie, co ma do tego nauczycielka? Punkt dla Dziobalindy!

-    Przecież to tylko włosy. Włosy nie są najważniejsze.

To prawda, pewnie to samo ja mówiłam mojej mamie, gdy w wieku 16 lat ogoliłam sobie głowę, zostawiając na niej 3 mm włosów... Drugi punkt dla Dziobalindy!

-    To Bóg jest najważniejszy.

Okej, teraz już położyła mnie na obie łopatki  - trzeci punkt dla Dziobalindy, dziękuję, koniec meczu!


Czy odpowiedziałam cokolwiek? Tak.
Odowiedziałam: Masz rację, Dziobalindo.
I uczesałam niestandardową kitkę.

A teraz siedzę i nie wiem, czy bardziej się martwię, że już jej nie przegadam, szelmy, czy bardziej się cieszę, że taka jest mądra i tak dobrze dobiera argumentację do rysu psychologicznego interlokutora.

15 komentarzy:

  1. Osz cholera... :) Moja idolka pojechała po bandzie. I weź tu dyskutuj z taką, skoro niestety wychodzi, że ma rację...

    Jeśli Hipciosmoczylla też będzie taka wygadana, to nie pozostanie nam Synafio nic innego, jak się od czasu do czasu umówić na dobre winko i potopić w nim smutki i porażki wychowawcze... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Dragonella: To i tak będziemy kiedyś musiały zrobić, bez względu na okoliczności ;)

      Hipciosmoczylla będzie wygadana na pewno - po mamusi :D Nie spodziewaj się niczego innego ;)

      Ja staram się przyszykować na to, że Dziobalinda postawi przede mną wiele wyzwań. I już oszczędzam na tę okoliczność na jakieś dobre wino ;) Przyznam jednak, że jeśli będzie umiała tak logicznie i kulturalnie bronić swojego stanowiska, jak w tej rozmowie, to uznam to za sukces (choć bardziej jej własny, niż mój) ;)

      Usuń
    2. Gorzej, że tatuś też wygadany. Moja mama się śmieje, że ja i Hipek to dwa samce alfa - uparte, zawsze muszą postawić na swoim, no i nie przegadasz. Masakra będzie :)
      A ja z niecierpliwością czekam na dalsze występy Dziobalindy. Ciekawe swoją drogą, jak się w tym odnajdzie Giganna.

      Usuń
    3. Oooo, to Wasza Potomkini będzie z pewnością retorem ;)

      Giganna, mam wrażenie, korzysta ;) Uczy się w tempie ekspresowym i sądzę, że szybko swej siostrze dorówna ;)

      Usuń
  2. Ha!

    ja tam się cieszę że jest bystra, rezolutna i mądra.
    :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @J: Tak, taka właśnie jest :) I też się z tego cieszę :)

      Usuń
  3. Dziobalinda jest rewelacyjna!
    A ja z przyjemnością nadrabiam netowe zaległości i przez Ciebie uległam fascynacji Panią Halinką (za połaczenie w jednym ciągu myślowym Lutra i pani Halinki chapeaux bas!). :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Natalijka: Mam nadzieję, że nie zakrawa to na jakieś bluźnierstwo ;)

      Halinka jest super, prawda? :)

      Usuń
  4. Podoba mi się :))

    OdpowiedzUsuń
  5. Rety, jakbym swego Miska slyszala normalnie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @MatyldaBruxela: Rośnie nam pyszne nowe pokolenie zatem :)

      Usuń
  6. Ale gdzie tak kitka konkretnie? Bożenie się zdaje, że o ile nie jest nad czołem, dyndając w kierunku nosa, to chyba ok?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Sekretarka Bożeny: No, prawie nad czołem była, choć bardziej z boku. Ale mam świadomość, że to nie rozsądek przeze mnie przemawiał tylko nabyte z domu specyficzne poczucie estetyki ;)

      Usuń
  7. Bożena musiała się wyzbyć tego dziwnego, co napisałaś (poczucie estetyki???) i odpuściła Agatce tyle, ile było możliwe. Czyli zmusza dziecko do noszenia kurtek zimą i japonek latem - nie odwrotnie, ale poza tym, czy nakłada dresy, ocieplaki w paski na łydki, różową bluzkę, zielony sweter, brązowy szalik i kapelusz CZY elegancką suknię i trampki to już jej wsio rawno. BO CO JEJ BOŻENA BĘDZIE GADAĆ. Są chyba tez większe nieszczęścia na świecie niż dziecko, które 3 razy w tygodniu przychodzi do szkoły w opasce z kocimi uszami. ;)

    OdpowiedzUsuń