Merkantylnie raz jeszcze
Sklep Merlin upomniał nas, że mamy zapłacić za zamówienie, bo inaczej je anulują. Problem w tym, że już za nie zapłaciliśmy. Odpowiedź Merlinowi wysłał Małżonek następującą: "Być może w dobie kryzysu trudno w to uwierzyć ale przelew zrealizowano... dokładnie zrealizowałam go ja sama*. Książki i Monteverdi są mi potrzebne i nie przyjmuję do wiadomości tego histerycznego tonu, że coś anuluje ktoś. Kłaniam się zamaszyście MKG vel załącznik." (*forma żeńska,bo konto jest na mnie) UPDATE Okazuje się, że w Merlinie czytają maile! (to się raczej rzadko zdarza obecnie ;p) Oto niezwłoczna odpowiedź, jaką otrzymaliśmy: "Dziękujemy za korespondencję i nadeśłane potwierdzenie przelewu. Pragniemy poinformować, iż mail, który Pani otrzymała informował o skompletowaniu zamowienia i naszej gotowości do wysyłaki zamówionego towaru. Jedyną przeszkodą była brak wpłaty, o czym jesteśmy zobowiazani poinformować klienta. W chwili obecnej kwota została przypisana do paczki. Gdy powstanie faktu...