29 maj 2009

Merkantylnie raz jeszcze

Sklep Merlin upomniał nas, że mamy zapłacić za zamówienie, bo inaczej je anulują. Problem w tym, że już za nie zapłaciliśmy.

Odpowiedź Merlinowi wysłał Małżonek następującą:

"Być może w dobie kryzysu trudno w to uwierzyć ale przelew zrealizowano...
dokładnie zrealizowałam go ja sama*.
Książki i Monteverdi są mi potrzebne i nie przyjmuję do wiadomości
tego histerycznego tonu, że coś anuluje ktoś.
Kłaniam się zamaszyście MKG vel załącznik."

(*forma żeńska,bo konto jest na mnie)


UPDATE

Okazuje się, że w Merlinie czytają maile! (to się raczej rzadko zdarza obecnie ;p)
Oto niezwłoczna odpowiedź, jaką otrzymaliśmy:

"Dziękujemy za korespondencję i nadeśłane potwierdzenie przelewu. Pragniemy poinformować, iż mail, który Pani otrzymała informował o skompletowaniu zamowienia i naszej gotowości do wysyłaki zamówionego towaru. Jedyną przeszkodą była brak wpłaty, o czym jesteśmy zobowiazani poinformować klienta. W chwili obecnej kwota została przypisana do paczki. Gdy powstanie faktura do zamówienia, paczka zostanie skierowana do pakowalni i wysłana pod wskazany przez Panią adres. O terminie wysyłki zostanie Pani poinformowana odrębnym mailem.
Z poważaniem
Biuro Obsługi Klienta
xxxxx xxxxxxx"

Oczywiście od razu odpowiedziałam, uprzejmie dziękując i życząc "jak najmniej upierdliwych klientów" (czytaj: podobnych do nas) :)

1 komentarz: