23 wrz 2009

Życie seksualne dzikich odc.2

Jak donoszą niezawodne źródła informacji – liczne blogi i fora internetowe – w krainie dzikich pojawił się ostatnio nowy, niebezpieczny drapieżnik. Istota ta sieje popłoch i spustoszenie, o czym świadczą burzliwe dyskusje, kończące się regularnie wizytami na izbie przyjęć pobliskich szpitali celem zszycia popękanych żyłek na czole.

A imię tej niebezpiecznej istoty jest Matka Polka.

Wiedzę na temat Matki Polki czerpiemy głownie od MO (Matek Oświeconych) oraz od ochotników działających w czynie społecznym. Dzięki ich relacjom możemy odmalować dość wierny portret tej drapieżnej samicy.

Matka Polka na pierwszy rzut oka wygląda niepozornie. Sygnałem ostrzegawczym dla potencjalnego przechodnia jest dziecko, bez którego nie rusza się ona nigdy i nigdzie* .
Matka Polka zamiast mózgu posiada budyń względnie krochmal. Czyni ją to całkowicie niezdolną nie tylko do życia intelektualnego, lecz także społecznego. Notorycznie napada ona znajomych i nieznajomych zmuszając ich, aby zachwycali się jej potomstwem. Brak zachwytu powoduje napady rozpaczy lub ataki agresji.
Z powodu swej indolencji umysłowej, Matka Polka jest zmuszona korzystać z porad innych, względnie z poradników (w przeciwieństwie do Matek Oświeconych, które posiadają wrodzoną wiedzę o pielęgnacji niemowląt i wychowaniu dzieci). Wiedzą nabytą w ten sposób raczy dzielić się z innymi Matkami Polkami, psując w ten sposób atmosferę bardziej, niż gdyby puściła brzydkiego bąka.
Psucie atmosfery jest głównym zajęciem Matki Polki. Pojawia się ona wraz z potomstwem w każdym świętym przybytku dzikich**, aby udręczać normalnych ludzi (Matki Polki żywią się praną i odziewają się w cnotę, nie mają zatem potrzeby wychodzenia z domu – robią to z czystej złośliwości). W celu udręczania Matka Polka stosuje następujące techniki:
-tratowanie przechodniów wózkiem,
-domaganie się niezasłużonej pomocy (UWAGA: zwyczaj pomagania innym jest zapewne atawistyczną pozostałością z czasów ciemnogrodu. Obecnie każde dziecko wie, że pomoc należy się tylko tym, za których jest się bezpośrednio odpowiedzialnym. Nie pomagamy więc matkom wnosić wózków do tramwaju, gdyż to nie my je zapładnialiśmy. Z tej samej przyczyny nie ustępujemy miejsca kobietom w ciąży. Nie ustępujemy także miejsca osobom starszym, gdyż nie my uczyniliśmy je starymi. Nie pomagamy osobie o kulach, chyba że wcześniej osobiście połamaliśmy jej nogi etc.),
-przyprowadzanie dzieci o 22.00 do romantycznej knajpki dla zakochanych celem zjedzenia familijnej wieczerzy,
-obnażanie się w miejscach publicznych (Matka Polka karmi piersią publicznie uprzednio rozebrawszy się do naga),
-przewijanie dziecka na ladzie sklepu lub na barze pubu i inne.
Matka Polka prezentuje przy tym cały zestaw antyspołecznych postaw:
-karmi piersią (jak kretynka) lub butelką (jak egoistyczna suka),
-zostaje w domu (bo jest kretynką) lub wraca do pracy (bo jest egoistyczną suką),
-szczyci się z bycia Matką Polką (gdyż jest kretynką) lub udaje, ze nią nie jest (gdyż jest podstępną, egoistyczną suką).

Przedziwne to stworzenie zaintrygowało Redakcję do tego stopnia, że zdecydowaliśmy się wysłać specjalną ekspedycję z misją upolowania jednego egzemplarza. Niestety, mimo licznych odwiedzin w piaskownicach, przychodniach, centrach handlowych, romantycznych knajpkach oraz domach babć, dziadków, cioć i wujków, nigdzie nie napotkaliśmy prawdziwej Matki Polki. W większości przypadków spotykaliśmy zupełnie normalne kobiety, które starają się jak mogą być dobrymi matkami i nie zwariować. I przy tym jak każdy (dziki) człowiek popełniają czasem błędy i gafy. I tyle.

Na otarcie łez pozostaje nam wykonana na podstawie doniesień blogowo-forumowych rekonstrukcja wizerunku Matki Polki, autorstwa znanej artystki afroamerykańskiej:


_________________________

*Naukowcy już pracują nad udowodnieniem tezy, że Matki Polki przyszywają sobie dzieci lub przytwierdzają na stałe za pomocą kleju do terakoty, por. Lachmann „Fenomen Matki Polki” Dallas 2008
**Święty przybytek dzikich – miejsce, w którym dziki powinien mieć zagwarantowany całkowity spokój, ciszę i wygodę, np. metro, centrum handlowe, klatka schodowa etc. Por Wielka Encyklopedia Dzikich, Lepizig 1876

15 komentarzy:

  1. A ja mimo wielkiego współodczuwania (gdyż niejeden raz zapierniczałam z pojedynczym lub podwójnym wózkiem, lubo dziecięciem uwieszonym ręki) pragnę wystosować postulat. Żeby mianowicie gafy polegające na staniu z wózkiem dokładnie na środku ruchliwego przejścia oraz na jechaniu wózkiem do przodu, a patrzeniu w bok, minimalizować. No bo doprawdy.

    OdpowiedzUsuń
  2. Popieram w tym samym stopniu, co popieram postulat, aby ogólnie ludzie minimalizowali swoje gafy, bez względu na to, czy mają dzieci, czy dyplom magistra, czy złote runo w słoiczku na kominku. Wszyscyśmy bowiem ludzie tacy sami.

    OdpowiedzUsuń
  3. a ja postuluję zaprzestanie naocznych mordów popełnianych na Matkach Polkach, które w trosce o zdrowie psychiczne swoje i swojego dziecięcia, za nic mając zabójcze towarzystwo sfrustrowanych dorosłych dzikich [porażonych wrzaskiem dziecięcia], pozwalają mu wyładować do woli pokłady drzemiącej w nim [małym dzikim] agresji i nie tarmoszą go, usiłując wytrząść z niego resztki przyzwoitości lecz swym opanowaniem, powoli acz skutecznie koją nerwy potomka

    To postulowałam ja, Matylda - wcale nie anonimowa lecz niewprawiona w komentowaniu...

    OdpowiedzUsuń
  4. A bo trzeba czasem przeprowadzić kilka akcji wychowawczych, coby ukrócić terrorystyczne zapędy swego potomstwa. Tylko jak się taką akcję przeprowadza, to się jest narażonym na zlinczowanie, a jak się takich akcji nie przeprowadza, to potomstwo się rozbestwia wielce, co także kończy się zlinczowaniem rodzica. Jak nie spojrzeć - dupa z tyłu.

    OdpowiedzUsuń
  5. ja to w sumie nie wiem, co dodać do tej dyskusji. mnie osobiście drażni wszystko, już do tego stopnia, że sam siebie zaczynam drażnić. stąd moim pomysłem jest, aby podróżować lektykami po mieście (oczywiście najpierw należy zabronić ruchu samochodowego, bo hałas bardzo uprzykrzałby podróż). wtedy dzieci też nie stanowiłyby problemu, a i wnosić wózków by nigdzie nie trzeba - wózki niosłyby się same (choć tak naprawdę to służba by niosła...)

    OdpowiedzUsuń
  6. ja też nie mam nic do dodania, oprócz:

    1. Synafio, kocham Cię <3 jesteś najinteligentniejszym stworzeniem, jakie znam (tak, przewyższasz nawet panów naszego Olimpu i niejaką Agent Internationally Pregnant).

    2. Matylda, jesteś piękna, ale to wiesz.

    OdpowiedzUsuń
  7. Sykofanto -> Zgadzam się, lektyki i profesjonalna służba są świetnym rozwiązaniem. Sam jednak wiesz, jak wielkim problemem jest ostatnio znalezienie dobrej służby.

    Salomeo -> Czerwienię się i wstydam :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Salomeo, podjudzasz mój wrodzony narcyzm :) chciałabym również być najinteligentniejszą, ale cóż... w tym szacownym gronie cieszę się, że chociaż to mi nie dane, to jednak jakąś zaletę mam!
    Matylda nadal pseudo-anonimowa

    OdpowiedzUsuń
  9. Duże wrażenie zrobił na mnie niniejszy wykład, a przypisy wręcz zdruzgotały:)
    Bardzo zaciekawiła mnie przenikliwa analiza motywacji osobników unikających kontaktów z matkami czyli "to nie ja zapładniałem/zapładniałam (mój dopisek) tę kobietę" - brzmi logicznie i przekonująco - aż dziw, że nikt wcześniej na to nie wpadł.
    Missy Elliott też wystąpiła z bardzo ładną prezentacją, ...tylko boję się o nią, jak jeździ takim skrzywionym samochodem, że może jakiś wypadek spowodować. Pozdr T.

    OdpowiedzUsuń
  10. T. -> To jeszcze nie są profesjonalne przypisy, gdyż niestety nie występuje w nich prof.Ibidem ;)
    Dz.S.

    OdpowiedzUsuń
  11. Jeszcze jednym elementem życia MP, prócz wszystkich pięknie tu opisanych, jest powinność cierpienia. MP powinna cierpieć, a jak rura nie chce, to jej inni o tym przypomną. Przykład: znajoma niedawno urodziła dziecko. Męczyła się już ładnych kilkanaście godzin i wreszcie poprosiła o znieczulenie. Położna odmówiła zawołania lekarza, aby ten nie mógł dziewczyny znieczulić. Dlaczego? Bo w Biblii jest napisane, ze kobieta ma rodzić w bólach.

    OdpowiedzUsuń
  12. Irena -> szczęka mi opadła. Twoja znajoma powinna natychmiast podać tę położną do sądu!

    OdpowiedzUsuń
  13. Już nie ma po co: po kłótni z mężem koleżanki położna po lekarza poszła. Niech żyją porody rodzinne.

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie pierwsza to taka historia. Moja własna przyjaciółka doprowadziła do znieczulenia dopiero metodą wrzasków. Dokładniej, to przeklinała wszystko i wszystkich najgorszym rynsztokowym słonictwem i bardzo, bardzo głośno - ponoć na parę pięter się niosło. Aż wreszcie dali. Ja się troche boję, co będzie jak zajdę i potem zapragne urodzić - bo mam bardzo słaby głos.

    OdpowiedzUsuń
  15. Luca, przygotujesz sobie zawczasu długie ostre paznokcie i potrenujesz prawy sierpowy ;)

    Ja wrzeszczałam :D

    OdpowiedzUsuń