4 sty 2010

Kocham pana, panie Sułku, czyli hu kers

Mój promotor na studiach, w którym się skrycie i namiętnie podkochiwałam, zwykł większość zawiłych problemów życiowo-naukowych kwitować lakonicznym pytaniem retorycznym „Who cares?”. Wtedy wydawało mi się to jedynie niezwykle pociągające, jednak im bardziej się starzeję ( a szybko mi to idzie), tym bardziej przekonuję się, że jest to głęboka mądrość życiowa. Gdybyśmy tak wszyscy mogli sobie szlachetnie olać większość rzeczy, to byśmy nie dostawali zbiorowych palpitacji mózgowych i marskości wątroby.

W ramach postanowień noworocznych solennie obiecuję więcej rzeczy olewać. Będę się pozytywnie afirmować, stawać będę przed lustrem i powtarzać sobie: Jestem stabilną emocjonalnie kobietą sukcesu. Jestem piękna. Tera mie to wali.

I nawet nie będę histerycznie łkać w poduszkę, że moja córka wkrótce będzie musiała pójść do przedszkola. I że skąd ja wezmę to przedszkole. I że ja wcale nie chcę, żeby ona tam szła, bo ja jestem matką zaborczą i psychicznie skrzywioną. ( A tymczasem wróciłam dziś z pracy i Dziobalinda uraczyła mnie jedynie przelotnym spojrzeniem, bo właśnie na ekranie dawał Himonot, czyt. Filemon, a matka to dla Himonota przeca żadna konkurencja, nie?)
I nie będę się nadmiernie przywiązywać do z gruntu niesłusznych koncepcji prawa pracy (bo jest to przywiązanie nieodwzajemnione).
I olewać będę hojnie a rozlegle wszelkie dysputy o wyższości Świąt Wielkiej Nocy nad Świętymi Racjami i o niesłuszności kwantyfikatorów wielkich, i wszystkie konkursy internetowe na najwstrętniejszego wała i na najinteligentniejszego interlokutora.
I sprzątaniem się nie będę przejmować, ni obiadem, że dwa dni z rzędu pomidorowa, ni nocnym spożywaniem żeberek duszonych.
Tera mnie to wali szczerze.










I ciekawe ile wytrzymam.

16 komentarzy:

  1. Zachwycające postanowienia. Popieram, kibicuję i w ogóle. (Sama wytrzymuję tak ze trzy minutki zwykle... cóż...) :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. I dobrze, tak uczyń. Lustro możesz sobie darować, patrzenie na piękne kobiety zwykle rozprasza.

    Piosenka zabójcza, niestety włączyłam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Moja Droga, bo to wszystko przez to, że masz za mało zajęć. Ja Ci radzę dobrze, wyślij Dziobalindę do przedszkola, a sama zapisz się na jakieś studia podyplomowe zaoczne z filozofii, lingwistyki stosowanej, roli psa w społeczeństwie albo z innej poważnej dziedziny, która Cię zaciekawi. Nagły i nieoczekiwany brak czasu na naukę tej dziedziny sprawi, że gdy następnym razem Twoi krewni powiedzą, że masz brudno, to po prostu wywalisz ich z domu krzycząc, że masz dużo lektury do nadrobienia. Wierzaj mi, nic tak dobrze nie robi. Twoje myśli nieustannie podążają wtedy jedną drogą. Np. dyskusja o tym, czy istnieje obiektywne piękno. -> "To bardzo ciekawe, ale doprawdy nie mam się kiedy tym zająć, bo nie mam jeszcze kompletnych notatek z dzieł wszystkich Arystotelesa, a dodatkowo chleb mi na kaloryferze rośnie i dziś jeszcze go wypiec trzeba." To szalenia pomaga na nadmiar wrażeń.

    OdpowiedzUsuń
  4. Sporothrix -> No oczywiście, że ledwo wytrzymuję dłużej niż 30 sekund ;) Ale wiesz, pracuję nad sobą, może nawet na Avatar do kina pójdę, w ramach niwelowania procesów umysłowych.

    Luca -> Jak zwykle swym komplementem wywołałaś rumieniec na mej twarzy, dziękuję serdecznie :) Ale piosenkę, kochana, polecam gorąco! Dobrze robi w pracy :P

    Sykofanta -> Jak zwykle masz rację, zaraz rękawy zakasam. Bułki może upiekę jakieś czy coś.

    OdpowiedzUsuń
  5. A ja zacznę i skończę na jednym: "Jestem piękna" Skąd pomysł, że tak nie jest i potrzeba umacniania się w tym przekonaniu?

    OdpowiedzUsuń
  6. Asakura -> A no bo ja jako gospodyni domowa startuję nie do konkursów piękności, a do konkursów "Kto szybciej umyje gary jedną ręką, drugą powstrzymując dziecię przed włożeniem ręki do piecyka, a nogą myjąc podłogę i melorecytując przy tym Kalevalę". I uroda moja zagubiła mi się gdzieś pomiędzy tymi godnymi enerdowskiej pływaczki skillsami ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. A mi się przypomniała piosenka:

    http://www.youtube.com/watch?v=-_PG9kqmzUc

    OdpowiedzUsuń
  8. ...a mi sie link do piosenki nie pokazuje:(...ale za to możemy zrobić grupę wsparcia "a mnie to wali" gdyż ja również mocno pragnę znieczulić się na niektore osoby, opinie (w szczegolności te rozhisteryzowane i zawistne) oraz fakty :)....boże daj mi siłę ;)
    Tamburynka

    OdpowiedzUsuń
  9. Moi mili, zbiorowo olewajmy wszystko! Już od dziś!

    OdpowiedzUsuń
  10. zaprawdę godnym i sprawiedliwym jest stosowanie tego postanowienia w praktyce :-)

    od wpisu mineły prawie dwat tygodnie. ciekaw jestem, ile wytrzymałaś...

    zapodam linka, coby sobie i wam przypomnieć stare czasy i artystę przekazującego ważną treść w lekkiej formie. oto i on: http://www.youtube.com/watch?vL7RqAm0YVl0

    OdpowiedzUsuń
  11. wcześniej wkleił się błędny link. prawidłowy: http://www.youtube.com/watch?v=L7RqAm0YVl0

    OdpowiedzUsuń
  12. Miguel -> Dzięki za link, to kolejny kawałek do mojej kolekcji :)
    No więc jak się domyślasz, nie wytrzymałam nazbyt długo. Ale z olewaniem, jak z rzucaniem palenia. Od poniedziałku zaczynam znowu!

    OdpowiedzUsuń
  13. Witaj :)
    Powiem Ci tak- im bardziej dzieci rosną tym łatwiej wejść w stan "olewczy" ;)
    Nakarmione obiadem w przedszkolu,wiec: Olewam, nie robię porządnego obiadu itp

    OdpowiedzUsuń
  14. Witaj, miło Cię u mnie widzieć :)
    No ja czekam na ten stan bardziej olewczy. Już nawet trochę mi się udaje olewać to i owo...

    OdpowiedzUsuń