14 sty 2010

Pokaż Nacocie stać! (ukłony dla pana Macieja)

Ponieważ mam naturę masochistyczną i cechy osobowości anankastycznej ( co potwierdzi każdy, kto był zmuszony rozmawiać ze mną przez telefon), to czytam fora internetowe. I komentarze na GW. I gdzie bądź. I tam jest wiele ludowej mądrości, w tych komentarzach i na tych forach. Bardzo cennej.

Jedno z takich cennych porzekadeł ludowych mówi, że jak kogoś na dziecko nie stać, to nie powinien dziecka mieć. Proste? Proste!

Tyle, że jak się zagłębić w temat i w liczne mądre wypowiedzi, to się okazuje, że „nie stać” to jest pojęcie mocno względne. Bo nie stać to znaczy:
nie mieć własnego mieszkania lub mieć tylko trzy pokoje w mieszkaniu
nie mieć kasy na pieluchy lub nie mieć kasy na poród w Klinice Damiana
nie mieć pracy lub musieć wracać do pracy zaraz po macierzyńskim
nie mieć kasy na jedzenie lub nie mieć kasy na balet, basen i lekcje hiszpańskiego
i bądź tu człowieku mądry.

No ale przychylmy się na moment do opinii, że ludzie „biedni” nie powinni mieć dzieci. Bo być „biednym” to żadne życie, nieprawdaż. Więc rozmnażają się tylko „bogaci”. „Bogate” dzieci mają zapewniony dobry start w „bogatą” przyszłość. Kończą renomowane studia i dostają świetne posady. I jest cukierkowo wręcz, do czasu, gdy się okazuję, że „biedni” się nie rozmnożyli, więc jest ich coraz mniej. Maleje popyt na dobra i usługi różnorakie (np. na reklamy proszków do prania, porady prawnicze i kredyty hipoteczne). Maleje i podaż. Maleje potrzeba zatrudnienia na świetnych posadach. Część „bogatych” wypada z obiegu i idzie pracować w sklepach spożywczych (co się nawet dobrze składa, bo „biednych” do pracy w sklepach coraz mniej). Na sklepowych pensjach „bogaci” stają się „biedni” .Więc zgodnie z przyjętą zasadą przestają się rozmnażać. I tak dalej i tak dalej, a koniec tej historii jest oczywisty –ludzkość nam się kurczy i kurczy, niczym Sybilla w dzbanie, aż w końcu znika.

No i?

No i w sumie nic, bo jak się nad tym głębiej zastanowić, to ludzkość nie jest jakąś dziejową koniecznością, nie? Czy jesteśmy, czy nas nie ma, to w sumie wsio ryba. Właściwie to jesteśmy tu nieco dla własnego kaprysu. A skoro tak, to w zasadzie co różnica, na co nas stać? I co za różnica, czy się „bogatym” jest czy „biednym”? I czym się tu przejmować?

Mnie to się wydaje, że „stać na dziecko” tych, których (uwaga! banał!) stać na miłość. Przede wszystkim do siebie samych. Bo jak człowiek sam jest dla siebie dobry, to i dla innych zazwyczaj. I się umie cieszyć. I kochać. I życie mu mniej cuchnie, nawet jak nie jest cukierkowo. I mniej jest skłonny dążyć do autodestrukcji, a bardziej walczyć o lepsze życie. I dzieci traktuje z miłością i szacunkiem tak, że one potem umieją kochać siebie i innych. I tym dzieciom życie też wtedy mniej cuchnie. I tak dalej. Czy „bogaci” są, czy „biedni”.

Tylko że tego się nie da tak urządzić, żeby mieli dzieci tylko ci, którzy umieją naprawdę sami siebie kochać. Bo tego się nie da zmierzyć ni zważyć. A nawet gdyby się dało, to ci niekochający zazwyczaj sami byli niekochani. I raczej się słusznym wydaje, żeby im jakoś spróbować pomóc, a nie ich tępić niczym „zły gen ludzkości”.

No to ja już nie wiem sama, kto ma te dzieci mieć, a kto nie. Może jednak niech każdy decyduje za siebie. I srajmy na mądrości ludowe.

7 komentarzy:

  1. Ja na to patrzę od innej strony. Na jedno dziecka stać prawie każdego. Ale jak sobie myślę - o tym ile to dzieci mają ci których stać było na jedno i to ledwo to mnie to przeraża. Przypomina mi to nieco scentariusz filmu Idiokracja. W skrócie ci głópi rozmnarzają się jak króliki ci mądrzy mają po jednym dziecku i wydinęli. Skutki... można obejrzeć film. Jest głupi ale zwraca uwagę na jedną bardzo istotną rzecz. Że jeśłi dalej tak będzie jak jest to nasze społeczeństwo nie będzie się rozwijać a będzie ulegać coraz większeu zgłupieniu.
    I to fakt - dzieci powinno się mieć conajwyżej tyle na ile jest stać. Zdefiniujmy "stać" poprzez okeślenie, że jest to stan posiadania pozwalający na wmiarę "normalne" funkcjonowanie - nie biedowanie, niedojadanie itp. Jak kogoś nie stać na wyżywienie kolejnej gęby to niech nie robi dzieci. No dobra - prezerwatywy są drogie. WPROWADŹMY DOPŁATY DO PREZERWATYW! Będzie się nam żyło lepiej :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Właśnie dostrzegłem nieortograficzność tego co powyżej :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Eeee tam, ortografia ;p

    No więc właśnie ja tu mam problem z tym "stać" i "nie stać". Bo dla mnie jest jasne, że "nie stać" to jest jak nie ma na jedzenie i porządne ubranie, nie ma na książki do szkoły - ale serio są tacy,co twierdzą, ze "nie stać" wtedy, jak nie ma na prywtatną położną, cesrakę na zyczenie, prywtane przedszkole i wakacje w Hiszpanii. I mnie się to wydaje głupie, a im słuszne, i w sumie kto niby ma rację?

    A wiesz, z tym kochaniem, to ja sobie myślę tak, że jak ktoś kochac umie, to tez umie to robić z sensem. Nie "robi sobie dziecka" bo mu smutno i koniecznie chce miec kolejne, każde dziecko jest planowane i kochane, no i jak nie ma naprawdę na to żarcie to podejmuje rozsądną decyzję i gumkę zakłada.

    A gumki to ja bym dawała za darmo!

    OdpowiedzUsuń
  4. co do dzieci: zastrzegam, że mieć ich nie zamierzam. jeden z powodów jest dość prozaiczny: uważam, że mnie nie stać. oczywiście ktoś może powiedzieć, że byłoby mnie stać, jeślibym wziął drugi etat albo trochę zacisnął pasa. przyznam mu rację, po prostu jestem trochę egoistą. co oczywiście nie przeszkadza mi popierać ludzi, którzy chcą mieć dzieci i walczyć o ich prawa (żłobki, przedszkola, zmiana sytuacji na rynku pracy itd.)

    co do gumek: popieram rozdawanie i edukację.

    OdpowiedzUsuń
  5. Miguel -> Zaprawdę słusznym jest, byśmy wszyscy skupiali się na tym, na co nas stać, a nie na co stać innych. Jak uważasz, że Cię nie stać - Twoja sprawa i oby Ci się nikt nie wpieprzał w Twoje osobiste decyzje. I tak powinno być :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Co do miłości- ja bym pokusiła się na takie stwierdzenie, że jak ktoś jest w nią "bogaty" to nie potrzebuje wiele pieniędzy,żeby mu się dobrze żyło. A co za tym idzie jego dziecku/dzieciom też. Co z tego,ze prywatna opieka lekarska/ przedszkole/ uczelnia jeśli będzie brakowało w tym wszystkim miłości?
    Więc- kochajmy się ;p

    OdpowiedzUsuń
  7. Tak, moja droga, to jest i moje zdanie :)

    OdpowiedzUsuń