13 maj 2010

Scenki małżeńskie

Wspólne małżeńskie śniadanie. Mocno spóźnione. Z głośnika "Carmen", a na talerzu parówki i bułka. Kompozycja mocno kontrastowa :)

Właściwie odkąd się poznaliśmy, nie spełniamy żadnych uznanych standardów. Bo różnica wieku, różnica temperamentów, odmienne tryby życia. Bo ja ekstrawertyczna, on introwertyk, ja mówię, on działa, ja śpię, on czuwa, a gdy ja czuwam, on śpi, ja kocham słowo, on kocha muzykę, ja jestem pobłażliwa, on jest surowy. Kompozycja mocno kontrastowa.

A jednak, nie tylko dziś przy tych parówkach i "Carmen", cały czas mam to samo uczucie, które uświadomiłam sobie ze zdumieniem i radością 5 lat temu - że po prostu chcę być tam, gdzie on. Bo tam gdzie jest on, tam jest mój dom.

Gdyż pod tym wszystkim, co nas różni, jest coś, co te różnice przekracza, i co łączy nas mocniej, niż jakiekolwiek ziemskie więzy.

Obyśmy mieli dość rozumu, żeby tego nie stracić z oczu.

1 komentarz:

  1. nazwanie określa, utrwala i przytwierdza, i wtedy nie traci się z oczu.

    OdpowiedzUsuń