26 lip 2010

Od absyntu ni mom talyntu

Talyntów u mnie brak. (Talentów też. Tych eubejskich i tych egineckich. Że o polskich złotych nie wspomnę).

Talynt to ja mam jedynie do gadania. (Gadam i gadam, gadam, gadam aż w końcu najczęściej dochodzę do porozumienia jakiegoś względnie stanowiska „kapelusza-z-uszanowaniem-uchylam-pozdrawiam-żegnam-urazy-nie-żywię”. To tylko dlatego, że lubię gadać. Gadanie to moja jedyna, ale straszliwa broń. Potwierdzi każdy, kto musiał ze mną kiedyś naprawdę gadać.).
Mam też ja talynt to znajdowania fascynujących ludzi a następnie wpraszania się im. Na przykład wpraszam się w urlopy. Udało nam się z Sykofantą wprosić na kilka godzin urlopu do Sporothrix oraz Misek do mleka. Podobno wyszli z tego względnie cało i zdrowo.

Talenty ma za to mój Mąż. Ma ich wiele. Gdyż gra i komponuje. Gdyż ładne meble sam czynić potrafi. Gdyż również rysuje i maluje w sposób nietuzinkowy. (tu bym najchętniej wrzuciła fotę drzewa, jakim Mąż ozdobił pokój Dziobalindy, ale pierwej muszę uzyskać zgodę autora).

Wyszliśmy no przed blok z Dziobalindą zaopatrzeni w pudełko z kredą. Odwróciłam się zaledwie na pięć sekund, patrzę, a tam o, proszę. Tak se chłopak machnął od niechcenia.









Żeby nie było, dzieło jest w zasadzie zbiorowe. Ja rysowałam ten wiecheć pośrodku, a Dziobalinda dodawała z rozwagą kreski i kropki ("Pierwsze oczko, drugie oczko, trzecie oczko...").

Podpis zatem również zbiorowy:



Backstage:

8 komentarzy:

  1. fantastyczne! naprawdę, respecta!

    ciekawe czy Matylda odziedziczy talent :>

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja tu chciałam zauważyć, że nie wiem, kto się wprosił do kogo :-).
    Nie mówiąc już o tym, że także staraliśmy się Was podręczyć napletkami i innymi takimi, no nie? Ale Was to zupełnie nie ruszyło i chyba wyszliście z tego cało i zdrowo (na oko) - taką przynajmniej mam nadzieję :-)
    A rysunki piękne. Buziaki dla Artystów :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Eerpse.ona -> Poczekaj, aż uproszę M. o to drzewo :)

    Sporothrix - > Ach, historia o napletkach była wyśmienita! Powinnaś o niej kiedyś szerzej napisać ku ogólnemu zgorszeniu ;) A wyszliśmy oczywiście cało, zdrowo i wielkim ukontentowaniu :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Buuu, coś mnie ominęło, w dodatku napletki...

    (Orli kłania się pokornie i prosząco sporothrix, której bloga ostatnio namiętnie podczytuje, sarkając, prychając i wykrzykując co jakiś czas donośnie "ejże! co za bzdury! jak ktokolwiek może mieć inne zdanie niż ja!" i tym podobne. {Ale nie śmiawszy dyskutować, bo jeszcze by się okazało, że argumentów brak...})

    Ekhem, w każdym razie jestem zaintrygowany.

    OdpowiedzUsuń
  5. Orlinosie, czy już Ci pisałam, jak bardzo lubię Twoją szczerą internetową fizjonomię? ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Synafio, nie masz pojęcia, jak mi w tym momencie poprawiłaś humor. Nie był zły, co prawda, ale teraz to już chyba będę latał i podskakiwał z radości pod sufit. Dziękuję. :-)

    Szczerość ma (w życiu codziennym się trochę bardziej hamuję, ale też nie zawsze, niekiedy niestety) zwykle zniechęca 99% osób, ale ten 1% który pozostaje jakoś zwykle bardzo lubię. ;-)

    To tzw. Sito Osobowości Orlinosa, przy czym kiedyś myślałem, że ten 1% ludzkości to osoby najciekawsze, najbardziej wartościowe itp. teraz zastanawiam się, czy nie po prostu najbardziej pokręcone (bez żadnego wartościowania).

    (Czyli nie jestem pewien, czy Ci w tym momencie sprzedałem komplement, czy może na odwrót).

    Zastanawiam się, czy dałoby się jakoś spieniężyć tę OrliMetodę™ i, na podobieństwo strony beautifulpeople.com zrobić np. Freak.Out.orli.org? :->

    OdpowiedzUsuń
  7. malunki są świetne, szacunek dla wszystkich twórców :-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Orlinos -> Nie wiem, czy to komplement, ale za to chyba prawda! Wnioskuję z obserwacji własnych ;)

    Miguel -> A dziękujemy :) Mój wiecheć też niczego sobie wyszedł, nieprawdaż ;)

    OdpowiedzUsuń