Od absyntu ni mom talyntu
Talyntów u mnie brak. (Talentów też. Tych eubejskich i tych egineckich. Że o polskich złotych nie wspomnę).
Talynt to ja mam jedynie do gadania. (Gadam i gadam, gadam, gadam aż w końcu najczęściej dochodzę do porozumienia jakiegoś względnie stanowiska „kapelusza-z-uszanowaniem-uchylam-pozdrawiam-żegnam-urazy-nie-żywię”. To tylko dlatego, że lubię gadać. Gadanie to moja jedyna, ale straszliwa broń. Potwierdzi każdy, kto musiał ze mną kiedyś naprawdę gadać.).
Mam też ja talynt to znajdowania fascynujących ludzi a następnie wpraszania się im. Na przykład wpraszam się w urlopy. Udało nam się z Sykofantą wprosić na kilka godzin urlopu do Sporothrix oraz Misek do mleka. Podobno wyszli z tego względnie cało i zdrowo.
Talenty ma za to mój Mąż. Ma ich wiele. Gdyż gra i komponuje. Gdyż ładne meble sam czynić potrafi. Gdyż również rysuje i maluje w sposób nietuzinkowy. (tu bym najchętniej wrzuciła fotę drzewa, jakim Mąż ozdobił pokój Dziobalindy, ale pierwej muszę uzyskać zgodę autora).
Wyszliśmy no przed blok z Dziobalindą zaopatrzeni w pudełko z kredą. Odwróciłam się zaledwie na pięć sekund, patrzę, a tam o, proszę. Tak se chłopak machnął od niechcenia.



Żeby nie było, dzieło jest w zasadzie zbiorowe. Ja rysowałam ten wiecheć pośrodku, a Dziobalinda dodawała z rozwagą kreski i kropki ("Pierwsze oczko, drugie oczko, trzecie oczko...").
Podpis zatem również zbiorowy:

Backstage:
Talynt to ja mam jedynie do gadania. (Gadam i gadam, gadam, gadam aż w końcu najczęściej dochodzę do porozumienia jakiegoś względnie stanowiska „kapelusza-z-uszanowaniem-uchylam-pozdrawiam-żegnam-urazy-nie-żywię”. To tylko dlatego, że lubię gadać. Gadanie to moja jedyna, ale straszliwa broń. Potwierdzi każdy, kto musiał ze mną kiedyś naprawdę gadać.).
Mam też ja talynt to znajdowania fascynujących ludzi a następnie wpraszania się im. Na przykład wpraszam się w urlopy. Udało nam się z Sykofantą wprosić na kilka godzin urlopu do Sporothrix oraz Misek do mleka. Podobno wyszli z tego względnie cało i zdrowo.
Talenty ma za to mój Mąż. Ma ich wiele. Gdyż gra i komponuje. Gdyż ładne meble sam czynić potrafi. Gdyż również rysuje i maluje w sposób nietuzinkowy. (tu bym najchętniej wrzuciła fotę drzewa, jakim Mąż ozdobił pokój Dziobalindy, ale pierwej muszę uzyskać zgodę autora).
Wyszliśmy no przed blok z Dziobalindą zaopatrzeni w pudełko z kredą. Odwróciłam się zaledwie na pięć sekund, patrzę, a tam o, proszę. Tak se chłopak machnął od niechcenia.



Żeby nie było, dzieło jest w zasadzie zbiorowe. Ja rysowałam ten wiecheć pośrodku, a Dziobalinda dodawała z rozwagą kreski i kropki ("Pierwsze oczko, drugie oczko, trzecie oczko...").
Podpis zatem również zbiorowy:

Backstage:

fantastyczne! naprawdę, respecta!
OdpowiedzUsuńciekawe czy Matylda odziedziczy talent :>
Ja tu chciałam zauważyć, że nie wiem, kto się wprosił do kogo :-).
OdpowiedzUsuńNie mówiąc już o tym, że także staraliśmy się Was podręczyć napletkami i innymi takimi, no nie? Ale Was to zupełnie nie ruszyło i chyba wyszliście z tego cało i zdrowo (na oko) - taką przynajmniej mam nadzieję :-)
A rysunki piękne. Buziaki dla Artystów :-)
Eerpse.ona -> Poczekaj, aż uproszę M. o to drzewo :)
OdpowiedzUsuńSporothrix - > Ach, historia o napletkach była wyśmienita! Powinnaś o niej kiedyś szerzej napisać ku ogólnemu zgorszeniu ;) A wyszliśmy oczywiście cało, zdrowo i wielkim ukontentowaniu :)
Buuu, coś mnie ominęło, w dodatku napletki...
OdpowiedzUsuń(Orli kłania się pokornie i prosząco sporothrix, której bloga ostatnio namiętnie podczytuje, sarkając, prychając i wykrzykując co jakiś czas donośnie "ejże! co za bzdury! jak ktokolwiek może mieć inne zdanie niż ja!" i tym podobne. {Ale nie śmiawszy dyskutować, bo jeszcze by się okazało, że argumentów brak...})
Ekhem, w każdym razie jestem zaintrygowany.
Orlinosie, czy już Ci pisałam, jak bardzo lubię Twoją szczerą internetową fizjonomię? ;)
OdpowiedzUsuńSynafio, nie masz pojęcia, jak mi w tym momencie poprawiłaś humor. Nie był zły, co prawda, ale teraz to już chyba będę latał i podskakiwał z radości pod sufit. Dziękuję. :-)
OdpowiedzUsuńSzczerość ma (w życiu codziennym się trochę bardziej hamuję, ale też nie zawsze, niekiedy niestety) zwykle zniechęca 99% osób, ale ten 1% który pozostaje jakoś zwykle bardzo lubię. ;-)
To tzw. Sito Osobowości Orlinosa, przy czym kiedyś myślałem, że ten 1% ludzkości to osoby najciekawsze, najbardziej wartościowe itp. teraz zastanawiam się, czy nie po prostu najbardziej pokręcone (bez żadnego wartościowania).
(Czyli nie jestem pewien, czy Ci w tym momencie sprzedałem komplement, czy może na odwrót).
Zastanawiam się, czy dałoby się jakoś spieniężyć tę OrliMetodę™ i, na podobieństwo strony beautifulpeople.com zrobić np. Freak.Out.orli.org? :->
malunki są świetne, szacunek dla wszystkich twórców :-)
OdpowiedzUsuńOrlinos -> Nie wiem, czy to komplement, ale za to chyba prawda! Wnioskuję z obserwacji własnych ;)
OdpowiedzUsuńMiguel -> A dziękujemy :) Mój wiecheć też niczego sobie wyszedł, nieprawdaż ;)