5 kwi 2011

Noga pana Janka

Pan Janek* każdego dnia o poranku siedzi na swoim wózku inwalidzkim przy stacji metra Centrum. W ręce trzyma kubeczek plastikowy. Na twarzy ma wyraz - czy ja wiem? - chyba pewnej determinacji, ale też trochę złości. Jakby nie do końca był pogodzony z tym siedzeniem. Zresztą, czy można się z takim siedzeniem pogodzić?

Pan Janek ma niesforną prawą nogę. Choć nie, wróć, teraz już jej nie ma. Gdy pierwszy raz zobaczyłam pana Janka, chyba rok temu, noga była jeszcze do połowy, tak do kolana. W tym czasie noga się skracała kilka razy. Tuż przed ostatnimi świętami pan Janek zniknął, nie było go 3 miesiące. Szczerze mówiąc, to martwiłam się, że zniknął na amen. Ale nie, wiosną wrócił. Tylko ta noga już nie wróciła. Bo całą zimę pan Janek spędził w szpitalu, gdzie mu tę nogę już kompletnie zlikwidowano. Bo za dużo mu narozrabiała w życiu.

Ale ona uparta jest, ta noga, co jej już nie ma. Bo nadal rozrabia i a to szwy puszczą w miejscu, gdzie była, a to rana się goić nie chce. Jakby ta noga do samego końca nie chciała odpuścić.

Jak to się stało z tą nogą - nie wiem. Czemu pan Janek nie ma rodziny i musi siedzieć przy tej stacji, z tym kubeczkiem, nie mam pojęcia. Wstydzę się zapytać, bo zawsze jest coś wstydliwego w takiej sytuacji. Ale czasem myślę, jak pan Janek wyglądał jeszcze 10, 20 lat temu? Czy miał wielkie marzenia, czy był zakochany? Co się stało, że teraz jest tu właśnie, gdzie jest? Czy ktoś o nim myśli? Czy coś po nim zostanie?

Jeśli chodzi o mnie, to zostaną mi te rozmyślania po nim. Bardzo mało przecież.

A przy tym, tak sobie myślę, czy nie jest aby tak, że każdy z nas ma taką nogę niesforną, zdradliwą, okrutną? Ja mam. Nie jest to noga i nie jest to nawet rzecz fizyczna, ale jest to „coś”, co mi psuje, rozrabia, robi koło pióra, rzuca kłody po - nomen omen - nogi. No i ja muszę się nauczyć temu mówić „stop”, żeby mnie do reszty nie zjadło. Amputować cholerstwo od razu. Żeby nie poszło za daleko. Jak w nodze pana Janka.

_____
* albo, bo w sumie przygłucha jestem, Jarek, jeśli tak, to przepraszam za pomyłkę

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz