17 lip 2011

Okruchy

Mam takie małe marzenie, dzielone poniekąd z Małżonkiem, żeby robić filmy dokumentalne. Z tym że on ich zrobił kilka, a ja jeden i to taki, ekhem, owaki, rzekłabym. A ja bym chciała uwieczniać chwile cudowne, które się zdarzają znienacka, a słowem ich w pełni oddać nie sposób.

No bo jak mam opisać atmosferę starych sadów na Służewcu, gdzie w upalne weekendowe popołudnie ludzie wychodzą się wygrzewać na słońcu, rozłożeni na kocykach, ręcznikach, w namiotach (sic!) - z daleka słychać szum przejeżdżających Puławską samochodów, w trawie grają świerszcze, a pod jednym z drzew stoi młody człowiek z rozłożonymi nutami i gra na saksofonie?

Albo jak opisać tę scenę w Parku Ujazdowskim, gdzie obok malutkiego wodospadu, pod niskimi drzewami siedzi starszy pan na leżaku i maluje obraz, i nagle z drzewa nad jego głową spada niczym dojrzała gruszka mały chłopiec, pupą prosto w zieloną trawę, a jego niewidoczny towarzysz wybucha perlistym śmiechem ukryty w zielonych liściach przed moim wzrokiem?

Jak opisać dzieci kwiczące i piszczące w strugach wody wyrzucanych przez małą fontannę, jak opisać radość w ich oczach i ekscytację z powodu chłodnego strumienia wystrzeliwującego znienacka w bose nogi?

Wszystko to chciałabym uwiecznić, ale nie umiem tego zrobić tak, jakbym chciała, słowami. Zachowuję więc w głowie jak cenne klejnoty – będę je sobie obracać w dłoniach w długie zimowe wieczory, ogrzewać się nimi i karmić, gdy za oknem znowu będzie szaro i smutno. Ale to jeszcze nie teraz.

5 komentarzy:

  1. :)
    nie mam potrzeby uwieczniania chwil, bo jakoś tak łatwo godzę się z przemijaniem, z tym, że życia nie można opowiedzieć, bo trzeba je przeżyć :) Wiem, natomiast, że niektóre chwile warte są tego, by je zatrzymać i takie filmy oglądam chętnie, więc - wszystko przed Tobą, no nie ?? :))


    moim największym marzeniem jest zostać marynarzem ;) albo chociaż rybakiem na kutrze poławiającym mieczniki i tuńczyki ... Ech :))

    OdpowiedzUsuń
  2. @J: A to pewnie znasz uroczą rodzinę słów greckich odnoszących się do tuńczyka, łowców tuńczyka, wyglądania jak tuńczyk etc.?

    Ja w wersji alternatywnej chciałabym być leśniczym albo kierowcą tira :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Musisz Marta nosić w oczach kamerę. Kiedy o tym napiszesz na blogu - ja zapachem Twoich wspomnień jestem urzeczona i czuję, że obejrzałam tego chłopca oczami. To może jednak pisz i to wystarczy? Zapachy chce się zapamiętywać, rejestrować ku rozkoszy późniejszej, ale się nie da, nie non stop, bo zawsze gdzie indziej jest trochę fajniej. Nie dasz rady, nie wierzę, NAWET TY nie dasz.

    OdpowiedzUsuń
  4. Aha, gdybym jeszcze mogła prosić o tego tuńczyka.

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie byłam, dopiero wróciłam. Tuńczyka?

    OdpowiedzUsuń