30 sie 2011

Cicho

Błąkam się ostatnio gdzieś między swoimi fobiami i obsesjami, a silnym pragnieniem porządku, spokoju i wolności od sztucznie tworzonych potrzeb. Stąd moje lekkie zauroczenie minimalizmem, o którego istnieniu nie wiedziałam, dopóki nie natknęłam się przypadkiem w sieci na Minimalistkę.

Bardzo chciałabym schwytać więcej takich chwil, jakie przydarzyły mi się wczoraj.

Gdy Dziobalinda szła obok mnie dmuchając bańki, wzlatujące w górę stadami i wirujące kolorowo w późnosierpniowym powietrzu.

Gdy leżałyśmy obok siebie na kanapie czytając czwarty raz z rzędu tę samą książeczkę o tym, jak Mała Księżniczka nie chciała się przeprowadzić do nowego domu.

Gdy Dziobalinda obudziła się z popołudniowej drzemki i przyszła do mnie twierdząc, że w zasadzie to jeszcze śpi. Po czym położyłyśmy się obie na kanapie i w ciszy patrzyłyśmy w okno. A na tym oknie, na tle nieba, stał dumnie wyhodowany rękami mojego Małżonka mały dąb (po 3 latach od włożenia żołędzia do doniczki wypuścił w tym roku aż 5 liści!).

W takich chwilach mój mózg wyciąga swobodnie nogi, nasuwa na oczy kapelusz i zapada w rozkoszną drzemkę. A ja w końcu mogę odpocząć od samej siebie.

4 komentarze:

  1. Chwile spędzane z rodziną są najpiękniejsze, jak oczywiście są prawidłowe relacje i odpowiednie podejście, u Ciebie widzę że jest z tym OK. Faktycznie w tych czasach ludzie nakręcają się niemiłosiernie na tworzenie i zaspokajanie potrzeb, czasami bzdurnych. A chwile takiego spokoju wewnętrznego, takiej harmonii, to jest lek na całe to nasze zakręcone życie, tylko jak te chwile załapać i zatrzymać na dłużej, co zrobić aby nie były tylko chwilami?
    A co do drzewka, hihi DĘBU w doniczce to kapitalna sprawa, każdy powinien tak zrobić i mieć swoje drzewko realne a nie tylko założyć sobie w internecie. Pozdrawiam gorąco

    OdpowiedzUsuń
  2. @Alek: Dzięki za krzepiące słowo i komplementa pod adresem mych zdolności rodzicielskich :)Oraz klikam w link. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń