30 maj 2012

Napięcie rośnie

Jak się dowiedziałam, że z pięciodniowego wyjazdu zrobiły się dwa pięciodniowe wyjazdy jeden po drugim, to najpierw się długo śmiałam nerwowo. Potem się popłakałam jeszcze bardziej nerwowo. Potem powiedziałam "Panie Boże, robi się coraz ciekawej, ale ja Ci wierzę, że masz w tym swój plan - tylko potrzymaj mnie proszę za rękę, żebym ja dała radę ten plan wykonać!" - i poszłam spać. Dziś wstałam i wściekle piekę muffinki na piknik w przedszkolu Dziobalindy. Może od tego urodzę.

W związku z napowyższym zbieram propozycje technik wywoływania porodu. Zakurzona pisała o myciu podłóg. P. poleca zabijanie żywego karpia (w ten sposób mama P. urodziła ją aż 7 tygodni przed terminem). Czy jeszcze jakieś metody ktoś zna? Będę wdzięczna.

19 komentarzy:

  1. :):) z całego serca chciałabym Ci pomóc, ale sama przenosiłam 14 dni i miałam robione dwa wywołania, żeby zachęcić Łucję do przejścia na drugą stronę mocy. :)

    Podobno działa chodzenie po schodach (wchodziłam codziennie na 5 piętro i tak z 5 razy..), próbowałam biegać, skakać i jeździć rowerem ... Zdaje się, że na mnie nawet godzina na siłowni by nie zadziałała ;)) Ale próbuj, nie wiadomo, co przyniesie skutek :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @J: Chyba wolałabym jednak nie przenosić ;) A na pewno nie 14 dni.
      No, próbować będziem ;)

      Usuń
  2. Możesz puścić muzyczkę do kanału rodnego i poświecić latarką.. Może Topiczka popatrzy, posłucha i stwierdzi, że po drugiej stronie brzucha jest więcej miejsca i więcej rozrywki?

    Ania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Ania: Problem w tym, że noworodki chyba wcale nie pragną więcej miejsca i więcej rozrywki ;)

      Usuń
    2. A ja myślę że pragną i z tego pragnienia wrzeszczą w niebogłosy, udając pierwszych pieśniarzy tego świata i gapią się w lampy jak ćmy.
      A że lubią się otulać? A niech lubią, potem i tak leżą z łapami szerokimi jak króle:)
      Ania

      Usuń
  3. podobno seks pomaga na szybsze rozwiązanie, ale przy wyjeździe współautora topika może być trudno ;-)

    OdpowiedzUsuń
  4. @Lis: Tak, to raczej problem, bo przypuszczam, że przez telefon się nie liczy? ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zawsze możesz spróbować i opowiedzieć potomnym czy to działa ;-p

      Usuń
    2. @Lis: Jeśli zadziała, na pewno o tym opowiem! :)

      Usuń
  5. ja młodą urodziłam 2 tyg po terminie i laski na blogu kazały mi po schodach chodzić oraz opowiadały jakieś dziwne historie o zbieraniu z podłogi rozsypanych zapałek.
    ale podobno seks przyspiesza, tyle że u nas nie zadziałało :)
    urodzi się jak nadejdzie czas. jak nasza Tola :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Zakurzona: O, ja sobie czytałam u Ciebie blogową relację z porodu Toli. To było coś!

      Trzymam się wersji, że Dziewczę Topik mądre jest i lepiej ode mnie wie, kiedy się urodzić. Ale w panikę trochę sobie popadam i tak ;)

      Usuń
  6. Jakby co - dzwoń. Będę trzymać za rękę i może mi się przy okazji dziecka odechce :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Dahoovka: Na pewno Ci się odechce! Ja nie z tych, co rodzą z gracją i uśmiechem na ustach ;)
      Dzwonić będę!

      Usuń
  7. Ja wiem tylko, że chodzenie po Centrum Nauki Kopernik nie pomaga :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Salomea: To nawet nie będę iść tam ;)

      Usuń
  8. ja się co prawda nie znam, bo nie mam doświadczeń w tym kierunku, ale na moim blogu italy&egypt zamieściłam właśnie posta o łamaczu kobiecych serc... kilka zdjęć bożyszcza i piękna romantyczna piosenka na koniec... może by pomogło yyy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Magda Fou: No to idę sprawdzić, a jak pomoże, to poinformuję z radością ;>

      Usuń
  9. Ja jestem rodzona tydzień czy dwa po terminie i nie chwaląc się zdrowym jak koń dziecięciem byłam. Doświadczenia mam tylko z tej drugiej strony brzucha na razie, więc nie pozostaje mi nic innego jak mocno trzymać kciuki za szczęśliwe rozwiązanie;-)

    OdpowiedzUsuń