7 mar 2013

We are on a break.



No i chyba w końcu popsułam. Się. Sama. 

Działam niesprawnie i kolizyjnie. Rzężę i buczę, po kilka razy gasnę przy odpalaniu silnika, spalam za dużo paliwa i szybko muszę zjeżdżać na pobocze, na postój, a i postój niewiele mi daje. Nie do końca to sobie uświadamiałam, ale chyba zatarłam silnik, albo i gumę złapałam gdzieś po drodze. No i co.  

No i ta część mnie, co to zawsze chce być hop do przodu, już w blokach startowych, już szykuje się do rozwiązywania problemu, do szybkiej akcji naprawczej, gdyż albowiem przecież. Nie można stać tak sobie na poboczu i dymić. 

Ale ale, ta kobieta, co ma 30 lat i dwoje dzieci, i cienie pod oczami, i o dziwo jest mną, otóż ta kobieta właśnie usiadła sobie na poboczu, głowę oparła na kolanach i powiedziała – whatever. Się posiedzi. Się pogapi się przed siebie. Nic się robić nie będzie. Tylko czekać, aż samo wszystko wróci do normy.
A ja czuję, że trzeba tej kobiety posłuchać. Że tym razem – niewiarygodne! – to ona ma rację.

Siądę i poczekam. Się naprawi się.

10 komentarzy:

  1. Ta druga kobieta ma rację jak najbardziej. Gorzej powiem - jeśli się jej nie posłucha i "się nie usiądzie", to w końcu organizm sam Cię do tego zmusi, tyle, że o wiele brutalniej. Nazywam to zgaszeniem światła, Tak jak było z moim przyjacielem Havrankiem - tak zapierdzielał bez wytchnienia, aż go gruźlica zmusiła do zwolnienia tempa.
    Ergo - Ty już lepiej zwolnij bez takich dolegliwości...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Dragonella: Ja chcę zwolnić, Dragonko, tylko Ty weź mię powiedz, gdzie tu jest hamulec...

      Usuń
  2. Posiedź.

    se siądę obok i w razie czego- będę :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @J: Siedźmy. Z Tobą się dobrze siedzi :) Od razu lepiej :)

      Usuń
  3. Widzę, że już nie siedzisz sama. To dobrze. Odpocznij. PoZDRAWIAM

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Brommba: Dzięki! Wpadnij też posiedzieć czasem :)

      Usuń
  4. W końcu popsułam się. Sama.

    Sama? Okoliczności masz bardzo sprzyjające popsuciu się, to chyba trochę niesprawiedliwe zwalać winę na jedną Synafię?

    Synafia z dwójką wymagających dziewcząt, wymagającym szefem w obliczu ich choroby, z mężem wyjeżdżającym, o tym wszystkim można tu przeczytać! Każdy by się popsuł, jak wózek na dziurawym chodniku.
    Szczęściem niedługo wiosna, słońce, sezon bratkowy i Sorry boys :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Ania: No dobra, okoliczności nie sprzyjają, ale też chyba ja sama za bardzo tu strugam jakąś dzielną traktorzystkę, i dlatego tak sobie parszywie strzeliłam w stopę. Tak myślę. Albo to może znowu przejaw mojej chęci kontrolowania rzeczywistości ;)

      Usuń