24 kwi 2013

Intuicja

Kobiety mądre słuchają swojej intuicji. Jeśli pierwsze spotkanie z opiekunką wzbudza w nich poważny niepokój, nie zatrudniają jej. Szukają dalej. W nosie mają racjonalne tłumaczenia i kalkulacje.

Kobiety mądre po szkodzie ignorują swoją intuicję, każą jej przestać jojczyć i iść zająć się czymś pożytecznym, np. oczekiwaniem na PMS. Mruczą coś o "boidudkach" i "kobiecej histerii". Zatrudniają opiekunkę, do której na pozór nie ma się o co przyczepić, bo przecież ten dziwny niepokój, ta kulka ołowiu w brzuchu, to nie jest racjonalny powód, żeby kogoś nie zatrudniać.

A potem następują zdarzenia.

Bo opiekunka może, ale jednak nie może.
Bo opiekunka między godziną 8:00 a 12:00 liczy sobie 5 godzin roboczych.
Bo opiekunka umówiona na konkretną godzinę przychodzi bez uprzedzenia 2 godzny wcześniej, gdyż "tak jej bardziej pasowało".
Bo opiekunka znajduje dodatkową pracę, która koliduje nieco z opieką nad Giganną - ale nie uprzedza o tym.
Bo opiekunka ma problemy zdrowotne i czasami traci przytomność, ale uważa, że nie jest to przeszkodą w opiece nad niemowlakiem.

W tym momencie kobieta mądra po szkodzie mówi opiekunce "dość".

Zatrudnia inną opiekunkę. Taką, która w każdej chwili może odejść, bo wciąż próbuje dostać pracę swoich marzeń - w więzieniu. Tak, tak. W więzieniu. Tylko że ta miłośniczka penitencjarnych klimatów wzbudza w kobiecie, i w całej rodzinie - sympatię i zaufanie, poczucie bezpieczeństwa. W końcu kobieta i jej mąż wychodzą z domu spokojni. Wszystko się zgadza. Nie wiadomo, na jak długo - wszak w końcu opiekunka kiedyś dostanie pewnie uprawiony etat w więziennictwie. Tymczasem jednak kobieta mądra po szkodzie postanowiła, że zawierzy jednak swojej intuicji.

Trzymam za nią kciuki.
 

19 komentarzy:

  1. Nie martw się, słyszałam, że więzienia od lat przepełnione, więc będzie dłuuugo czekała! W tym czasie matka zostanie już, jak wiadomo, prezydentką.

    Teraz pojadę z grubej rury: Dobra opiekunka to prawdziwy skarb!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Ania: No nie jest wcale tak łatwo dostać się do więzienia, od jakiejkolwiek strony ;)

      A dobra opiekunka, to skarb, zgadzam się w pełni!

      Usuń
  2. ja też trzymam kciuki :):)

    Szukałam opiekunki długo i namiętnie, ale trafiłam na cudną dziewczynę, która miała syna w wieku Łucji. Wychowywali się razem.
    Do dziś sie odwiedzamy i bardzo lubimy :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @J: A widzisz, to ja się bardzo cieszę, że Wam się tak ładnie udało!

      Ściskam :*

      Usuń
  3. O matko, z tymi utratami przytomności to już grubo. Jak tak można (spytała naiwnie) :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Luca: No ale wiesz, dziewczyna nie widzi w tym problemu. Założyła, że przy Gigannie jej się to przecież nie zdarzy :/

      Usuń
  4. Co do pierwszej "Jestem opiekunką, będę pracować kiedy mi to pasuje, przyjdę sobie kiedy mi się podoba, a może i wyjdę kiedy mi się podoba. Co że rodzice w pracy, a co mnie to obchodzi? Aaa, no i zapomniałabym mdleję i za każde 4 godziny należy mi się ekstra premia w postaci kasiutki za godzinę ekstra". ;P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Akashiya: Wiesz, to w zasadzie fajna dziewczyna była. Tylko - na moje oko - skrajnie nieodpowiedzialna. W sumie to aż martwię się, jak ona sobie kiedyś w jakiejś poważnej firmie poradzi.

      Usuń
  5. Moja "Ciocia Krysia" wygląda jak pani z bazarku w Trzcielu (jest taka miejscowość?). Na dodatek jedno z jej 4 dzieci jest od 2 lat w Wiosce Dziecięcej SOS. Myślę, że mało kto wziąłby ją na opiekunkę do swojego dziecka. Ja też zaufałam intuicji. Już drugi rok Kryśka jest z Glusiem i Bogu niech będą dzięki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzciel istnieje, a historia ciekawa ;)

      Usuń
    2. @Brommba: Coś to jest takiego, z tą intuicją, prawda? Gdzieś nawet o niej bardzo mądre rzeczy czytałam. Ale już zapomniałam, co to były za rzeczy, te rzeczy ;)

      Usuń
  6. Tam literówka, nieprawdaż, "upragniona" pewnie być winno miast "uprawiona".
    Tak, intuicja rzecz ciekawa, nawet jeżeli kobiecej nie doświadczam. Monetą jeszcze niektórzy rzucają, mi się rzadko zdarza, ale też polecam, przy czym to raczej w sytuacjach, od których nie zależy bezpośrednio zdrowie i bezpieczeństwo nasze ani pośrednio choćby zdrowie i bezpieczeństwo bliskich.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @MaPaKi: Literówka, a owszem, dzięki, ze zauważyłeś :)

      A monetą też kiedyś rzucałam - po to, aby podjąć decyzję, że studiować bibliotekoznawstwo jako drugi kierunek studiów. Dostałam się, ale po tygodniu tak mi się nie podobało, że nie wiedziałam, co uczynić - zostać czy olać. Rzuciłam monetą. Wyszło mi, że olać. I olałam. I kurczę, to byłą dobra decyzja, ale chyba swoim dzieciom nie powinnam jej opowiadać ;)

      Usuń
  7. To ja też pojadę z grubej rury, ja też!!!
    Powinna być zadowolona, bo w sumie opieka nad dzieckiem (dziećmi) w domu i więzienie to zbiory dość mocno zazębiające się ;-P
    No, a teraz można mnie zlinczować!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Broszki: A tam, linczować... Gratulować genialnej puenty! :D

      Usuń
  8. Przypomniało mi się. Przecież ja też jestem mądra po szkodzie! Zatrudniając nianię zrobiłam konkurs - 10 pań odpowiadało na te same pytania. Najbardziej profesjonalną zatrudniliśmy, choć na pytania nie odpowiadała wcale, bo uznała, że nikt jej tu nie będzie testował, skoro ona ma już tyle dzieci za sobą. Pytania nie były testem wiedzy, to była raczej ankieta "czy jesteś z gatunku eko-chusto-matek, czy katolickich waryjatek".

    Dupa, kupa, profesjonalistka wszystko robiła super, tylko że dziecka nie kochała! Ostała się tu może z tydzień, a paszoł won! Potem na pytania odpowiadała Ela, z 10 pytań dała 9 takich odpowiedzi jak ja! I czułam, intuicja!, czułam, że ona pokocha moją Alicję.

    I tak to było, choć kogo to obchodzi. Ale musiałam napisać, bo ta historia poszła w mózgową niepamięć w międzyczasie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Ania: A widzisz! Wiesz zatem, co czuję, wiesz to nie po raz pierwszy :)

      Usuń
  9. Cześć.
    Ja tu po linkach od eeewy wlazłam, choć pewnie i od zakuurzonej bym też mogła.:-)
    Pragnę też dodać, że jako niania mam podobne odczucia co do intuicji.
    Ze jak szukam dziecięcia, to już wiem, ze nie powinnam ignorować zupełnie irracjonalnych myśli o tym, ze coś się dziecku przy mnie stanie czasem to wręcz atak paniki. Ani iść tak, gdzie czuję niekompatybilność choć w 1%. Za zadne pieniądze, choćbym nie miała na życie.
    To jest dziwne, że te myśli o wypadku się odpalają, bo jestem nianią ponad 8 lat i raz mi się zdarzył taki przypadek, pół na pół z mojej winy. Dziecku nic się nie stało tylko guza sobie nabiło, ale ja mało na zawał nie zeszłam.
    Ale to działa - właśnie pracuję u takiej mamy, że od pierwszego spotkania zero wątpliwości.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Ruda: Cześć, miło, że do mnie przyszłaś :)

      Tak sobie myślę, że Ciebie zapewne z radością powitałabym jako opiekunkę w naszym domu. Tak mi się podoba to, co napisałaś.

      No chyba, żeby nam obu intuicja odradzała ;)

      Usuń