17 sty 2014

Silva rerum

W pracy spory projekt oddałam w terminie, kosztem wzmożonego wysiłku i napięcia nerwowego, toteż przez ostatnie kilka dni odpoczywałam sobie na urlopie. Z Giganną chorą na zapalenie oskrzeli odpoczywałam. To się nazywa medialnie „aktywny wypoczynek”.

No ale. Odpczywać odpoczywałam, jakby nie patrzeć, bo pozwoliłam sobie odciąć dopływ prądu do mózgu. W dzień kotłowałam się z Giganną czytając w kółko książeczki „A dlaczego?” i „Jest tam kto?”. Wieczorami zaś zalegałam obok Małżonka na leżance i oglądaliśmy po raz setny Friendsów.  Skutek tego jest taki, że mózg wypłynął mi słodkimi, różowymi kaskadami poprzez uszy, i przesączył się przez szpary w wielkiej płycie do sąsiadów na dole. Boję się do nich zejść i zapytać, czy mogą mi go oddać, bo moje dzieci wrzeszczom, tupiom, chodzom i rzucajom klocki na podłogę, więc sąsiedzi nas nie darzą szczególnie ciepłym sentymentem.

Tak więc znalazłam się teraz w sytuacji, w ktorej nie posiadam mózgu, a co za tym idzie, nie posiadam też opinii na żaden temat. Co czyni  moje życie bardzo komfortowym, przyznaję, lecz jednocześnie myśl moją uczyniło niepłodną. Nie wiem przeto, co Wam napisać.

Dlatego napiszę Wam o Córkach, bo są takie dziedziny, które nawet po wypłynięciu mózgu tkwią w mojej głowie (przypuszczalnie trzymając się nitki spinającej uszy) i w tych dziedzinach bezapelacyjnie królują Mąż i Córki.

Z Córkami jest tak, że Giganna śpiewa zapamiętale. Śpiewa, recytuje, nawija. Uczy się mówić z coraz lepszym skutkiem i np. wczoraj chodziła po domu powtarzając ze smakiem „Mama Mu”. Tańczy. Biega. Ogólnie rozsiewa wokół fluidy rozkoszności i żarłoczności, a jej ulubioną potrawą nadal pozostaje „toto”, które jednakże zaspokoja chyba głównie głód emocjonalny (zgaduj zgadula, czym jest „toto” i kto nim dysponuje w naszym domu).

Dziobalinda zaś, nieświadoma zupełnie problemów związanych z mitycznym już gender, zażyczyła sobie ścięcia włosów na krótko, jak mama (czyt. ja). Które to życzenie spełniliśmy i przyznam, że chociaż obie miałyśmy z Dziobalindą dreszcz wątpliwości, to obie uznałyśmy decyzję za niezwykle trafioną. Dziobalinda wygląda bowiem fenomenalnie, a i wrażenie w przedszkolu zrobiła odpowiednie.

Poza tym co. W końcu śnieg. Bułeczki drożdżowe. Anegdoty o Felicjanie Sławoju Składkowskim. Książki Cata Mackiewicza zamówione idą do nas pocztą. Syrop imbirowy z dobrym efektem udaje grzane wino. W testach alergicznych Dziobaliny nie wyszła póki co alergia na kota, więc nasz F. bezpiecznie zostaje w domu, wizja eksmisji odegnana.

Życie stąpa do przodu małymi krokami. A może i dużymi, tylko ja nie widzę, bo wiadomo - tu na ziemi widzimy jak przez witraż. Tylko co nieco, a i to krzywo.

23 komentarze:

  1. Friendsi to bardzo pozytywny serial. W sam raz na "odmózg". A zobaczysz, przyjdą książki, to i mózg powróci.

    To Dziobalinda na coś uczulona? Całe szczęście, że sierściuch bezpieczny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Dragonella: Obie z Giganną uczulone na krowiznę (mleko i wołowinę), ale u Dziobalindy szukamy też innych winowajców, bo objawy alergii wciąż nam dają do wiwatu.

      A wiesz, ja nie jestem pewna, czy powinnam chcieć mieć znowu mózg. Z mózgiem to tyle kłopotów ;)

      Usuń
    2. A Friendsów oglądam już po raz dziesiąty, więc odmózg mam, że ho ho! :)

      Usuń
  2. Czyli GIGanna zasłużyła na swój nick. Zdjęcie Dziobalindy natomiast mnie powaliło. Jest cudowna!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Ania: Dziobalinda jest cudowniejsza od zdjęcia Audrey, wierzaj mi :)

      A Giganna tak, zasłużyła w pełni! Swoją drogą, zupełnie nie pamiętałam tego wpisu ;) Dzięki za przypomnienie :)

      Usuń
  3. Mimo, że córka chora, toi tak nie dam sobie powiedzieć - taki odmóżdżony stan jest najlepszy. Chciałabym móc tak cały czas. Na serio.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Kokosova: Ja też! :)

      Usuń
    2. Dziewczęta wierzcie mi na słowo NIE CHCIAŁYBYŚCIE.

      Usuń
    3. No właśnie... Stwierdziłam ostatnio, że z powodu swojej pracy potwornie uwsteczniam się intelektualnie.

      Usuń
    4. Dragonko, ja to wierząca jestem, ale w Twoje uwstecznienie intelektualne nie uwierzę ;)

      Usuń
    5. Broszki, no skoro tak mówisz... ;)

      Usuń
    6. Synafio, jakże małej wiary jesteś :):):)

      Usuń
    7. Muszę popracować nad sobą ;)

      Usuń
  4. Strzelam: "toto" to som chrupki kukurydziane! (przynajmniej u nas tak właśnie jest, ino nie "toto", a "AMMM????"
    No i brawo dla Dziobalindy za ponadczasowe wzorce stylistyczne :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Broszki: U nas "ammm" oraz "mniam" funkcjonuje na określenie wszelkiego jedzenia nie wydawanego z matczynej piersi. "Toto" natomiast to jest magiczny eliksir, który matka trzyma schowany w dekolcie ;)

      Usuń
  5. Kurcze tez sie lubie odmozdzac, ale Friendsow jakos nie lubie:)
    To o zyciu ladnie napisalas.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Kaatje: Dziękuję :) W zasadzie jednak to jest tylko moja wariacja na spostrzeżeniu św. Pawła ( 1 Kor 13, 12). Tylko pomyliłam zwierciadło z witrażem ;)

      Usuń
  6. Mamę Mu to my do dziś, a przynajmniej ja
    Mama Mu to najbardziej genderowa krowa świecie!!!!

    Audrey słabo wypada przy Dziobalindzie, nie ??:)))

    Cmoook :***
    (też nie mam dzis mózgu po 10 godzinach w robocie)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @J. Uwielbiam Mamę Mu :) Ona nawet nie jest genderowa, ona jest po prostu prawdziwie wolna :)

      Czemu Ty siedzisz 10 h w robocie? Tak tuż po chorobie? Dbaj o siebie!

      :*

      Usuń
  7. Jak się okazało, że dziecko uczulone na kota, chciałam oddać do schroniska. Dziecko. Nie chcieli wziąć. To wzięłam więcej kotów. Myślę: może tego nie zniesie i samo się wyniesie. Ale nie. Złośliwe takie.
    I teraz, pani, masz. Koszty.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Moje-waterloo: Myślę, że powinnaś dostawać od państwa kasę, jak rodzina zastępcza. Kocia rodzina zastępcza! Do powinno trochę pomóc? ;)

      Usuń
    2. Oooo, bezsprzecznie. Za wszystkie uświnione fujary, które umyłam, odwszyłam, wykarmiłam pipetą, nauczyłam kuwetą, dom dałam lub znalazłam. I napycham szynką. za 33,90.

      Usuń
    3. Tą wzmianką o szynce sprawiłaś, że mam ochotę wystąpić do Ciebie z wnioskiem o zaadoptowanie całej naszej rodziny ;)

      Usuń