12 cze 2014

O dziękowaniu

Biegłam dziś rano do autobusu. Biegłam, biegłam - i dobiegłam, bo miły kierowca poczekał na mnie z otwartymi drzwiami. Wbiegłam więc do środka, ostatnimi drzwiami, opadłam na ostatnie siedzenie i pomyślałam, jak to miło z jego strony, że zaczekał. A wtedy on wychylił się i przez cały autobus krzyknął do mnie, że mówi się „dziękuję”.

No, miał rację, przyznaję. Poczułam się jak ostatni burak. Mogłam przecież przejść do początku autobusu i podziękować, albo i krzyknąć - tak jak zrobił to on - ale zaaferowana byłam tym wbieganiem i tym opadaniem... A wystarczyło jedno słowo i oboje - kierowca i ja - mielibyśmy lepszy poranek.

Bo „dziękuję” to tylko jedno słowo właśnie, a przecież takie ważne i tyle może zmienić. Podziękować mężowi za to, że zrobił mi herbatę. Podziękować córkom za to, że pomogły robić kolację. Podziękować mamie za to, że została wieczorem z wnuczkami, żebyśmy mogli pójść do kina. Podziękować teściowej za to, że została z małą wnuczką po to, żebyśmy mogli pójść do pracy, bo akurat tego dnia nałożyły nam się grafiki. Podziękować siostrze za to, że kupiła dziewczynkom ubranka i że została z dziewczynkami, żebym mogła pójść na zebranie do przedszkola. Podziękować przyjaciołom za to, że odwieźli nas do szpitala, kiedy Giganna rozcięła sobie łuk brwiowy o komodę. Podziękować przyjaciółce za to, że wspiera za każdym razem, gdy mam problem. Podziękować koleżankom z pracy za to, że tak dobrze się z nimi pracuje i że zawsze służą wsparciem i radą.

Dużo jest powodów, żeby dziękować. A jeszcze to, że mamy dach nad głową i pracę. Że jesteśmy razem. Że nikt do nas nie strzela. Że nie stoimy w obliczu dramatycznych decyzji, w których nie ma po prostu dobrego rozwiązania. A nawet to, że słońce świeciło wczoraj, a wieczór był rześki. Że kawa smakowała tak dobrze, że książka była wciągająca. I że kierowca zaczekał na biegnącą pasażerkę.

Życie smakuje zupełnie inaczej, gdy się powie „dziękuję”. Jakoś tak lepiej, mimo całej swojej goryczy, bo przecież wcale nie jest łatwe.

Ktoś mi kiedyś poradził, żeby co wieczór podziękować Bogu za 5 rzeczy. Bez względu na to, jak minął dzień, zawsze znaleźć te 5 rzeczy, choćby to miały być drobiazgi. Posłuchałam tej rady i robię tak do dziś, dołączam te podziękowania do wieczornej modlitwy już od 2 lat. I choć na początku było mi trudno czasami znaleźć coś, za co można podziękować - teraz już tak nie jest. Są takie dni, po których czuję się jak przejechana walcem i udekorowana odważnikiem 20 ton. Ale nawet w takie dni dziękuję - chociażby za to, że przetrwałam i nadal mam siłę i możliwość, żeby to podziękowanie wypowiedzieć. Ale dużo jest takich dni, które napawają mnie autentyczną radością, bo widzę, że mogę dziękować za tak wiele!

Ludziom dobrze jest dziękować. Sobie dobrze jest dziękować. Bogu, losowi, życiu - dobrze jest dziękować. A wtedy zdarzają się - czasem małe i niepozorne, ale zawsze - cuda.

20 komentarzy:

  1. Dziękuję za wpisy, które czytam od dawna, a które wywołują uśmiech, śmiech, wzruszenie, refleksję, a często wszystko jednocześnie :) pozdrawiam Magda

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Magda: A ja Tobie dziękuję za to, że czytasz, i za te słowa teraz, bo dzięki takim sowo chce się żyć i pisać :)

      Usuń
  2. Dziękuję - tylko po prawdzie nie wiem, komu, w moim przypadku to pewnie "matce naturze" :) - że są na świecie jeszcze takie matki jak Synafia. Takie tzn. dbające o swoje dzieci w mądry sposób oraz wychowujące je [a nie tylko hodujące]. Gdyby było więcej takich matek, to świat nie byłby taki chamski i znieczulony.
    Choć z drugiej strony - ja nie miałabym pracy, bo Zoo nie byłoby potrzebne :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Dragonella: Znam dużo fajnych matek, o wiele lepszych ode mnie, serio! Ale dziękuję Ci za te słowa i za to, że dzięki nim chce mi si starać, żeby do tych pochwał dorosnąć :)

      I dziękuję za to, że są tacy nauczyciele, jak Ty - z dystansem, ale i pasją, widzący w uczniach ludzi, chcący im pomóc, ale umiejący zachować autorytet.

      I jeszcze dziękuję, że tak sobie możemy rozmawiać, mimo różnic - z sympatią i wzajemnym szacunkiem :)

      Usuń
  3. Dziękuję! Wiesz, jak bardzo podoba mi się ten wpis :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Mader: Cieszę się bardzo :) I ja dziękuję Ci za wszystko :)

      Usuń
  4. Dziękuję, Synafio, za ten wpis :) mnie często taka wdzięczność ogarnia, podszyta zdumieniem, ile dobrego mnie spotyka. i dlaczego. i jak podziękować za to- ludziom wokół mnie, Bogu.
    Czego chcesz od nas Panie, za Twe hojne dary? :)
    pisałam o tym u siebie jakiś czas temu o tu: http://www.scianawschodnia.blogspot.com/2014/03/wdziecznosc.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Natalijka: Pamiętam ten wpis :) Zrobiło mi się po nim tak... ciepło i słonecznie :)

      Dziękuję za Twoje wpisy i za to, że do mnie zaglądasz :)

      Usuń
  5. Tak, dziękowanie jest super. Ja lubię dziękować. Zawsze sobie coś znajduję, nawet w najgorszej sytuacji. I robię to od tak wielu lat, że jakoś mi się samo. Bo kiedy wszystko się kompletnie pieprzy, to warto za coś podziękować. Wtedy zyskuje się dystans, c'nie? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Moje-waterloo: No właśnie tak :) A dystans rzecz dobra - dla zdrowia i dla ludzkości.

      A Tobie dziękuję, żeś mię z odmętów Internetu wyciągnęła i dała szansę coś szerzej napisać :)

      Usuń
  6. Zaiste, dobrze prawi Synafia! Tez stosuję taka metodę, ze w kazdym dniu, nawet zlym, trzeba spróbować czepić się pazurami czegoś, za co warto byc wdzięcznym, znalezc cos, co pozwolilo nam nie zatonac i pójsc dalej. Wlasnie to (oraz moje rękodzielo) postawilo mnie na nogi i wyprowadzilo (powoli, bardzo powoli, ale jednak) z cięzkich czasów. A teraz, juz "na prostej", z kazdym rysunkiem tylko wnoszę się do góry ;)
    Szkoda tylko, ze wielu ludzi praktykuje cos dokladnie odwrotnego - wyszukuja zle rzeczy i trzymaja sie ich kurczowo, rozpamietujac w nieskonczonosc i myslac ciagle "jak to mi zle, jak to ja mam przewalone". I tak sie pograzaja sami w tym smutku i zgorzknieniu.
    Pozdrawiam goraca z moich buraczków!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Diabel-w-buraczkach: To prawda, są i tacy, co skupiają się tylko na tym, co się nie udaje, co boli... Nie wiem, czemu tak jest, może noszą ból w sobie i tylko to, co boli, umieją rozpoznać jako swoje? Nie mam pojęcia. Ale myślę, że to bardzo trudne musi być i smutne.

      Pozdrawiam Cię, w Twych buraczkach, i dziękuję za Twoje świetne rysunki! :)

      Usuń
  7. Odpowiedzi
    1. @Brombie: Ściskam Cię bardzo mocno!

      Usuń
  8. To ja, orlinos, tak tylko. Wszystkiego najlepszego w dniu urodzin. :-D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Orlinos: O rany! Jesteś tu nadal i jeszcze pamiętasz o moich urodzinach! Zrobiłeś mi wspaniały prezent tym - dziękuję!!! :)

      Usuń
  9. Jakie to na czasie. Bawi mnie gdy z końca autobusu krzyczy ktoś "dziękuję". Ale gdyby chociaż co drugi wsiadający w ostatniej chwili podziękował, świat byłby lepszy. Złapałam się na tym, że zanim zwrócę się do kogoś, poprzedzam całą wypowiedź słowem "przepraszam". Może to i ładnie, ale dlaczego mam przepraszać kogoś za to, że poda i cenę jogurtu?
    Zapraszam http://inna-spinka.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Spinka: Dziękuję za zaproszenie :) Będę zaglądać.

      A z tym przepraszaniem, to ja wiem, znam - też tak robię ;)

      Usuń
  10. Super notki, super blog :-)
    Serdecznie zapraszam do siebie ! :)

    OdpowiedzUsuń