26 cze 2014

O ziemi pod stopami

Ziemia pod stopami. Zatrzęsła mi się kilka razy w ostatnim tygodniu. Najgwałtowniej wtedy, gdy podczas zabawy na placu zabaw Giganna zapłakała nagle, że boli ją ręka. A ręka nie miała nigdzie żadnego zadrapania ani skaleczenia. Tylko zdała się nagle dziwnie miękka. I bezwładna. I... zwisająca taka.

Gdy biegłyśmy we trzy do domu - gdzie mąż już wzywał taksówkę, żeby jechać do szpitala - siłą woli powstrzymywałam krzyk. Dziobalinda modliła się głośno. I tylko Giganna zachowała spokój, kiedy już minął ból spowodowany tym, że ręka wypadła częściowo ze stawu (!).

W głowie miałam najczarniejsze scenariusze. W szpitalu jednak okazało się, że to dość standardowy uraz i wcale nie poważny. Miła pani doktor nastawiła rękę jednym prostym ruchem. Giganna wybiegła z gabinetu bez śladu bólu czy zmartwienia i zaczęła wymachiwać obiema zdrowymi rękami.  A ja poczułam, że ziemia wróciła mi pod stopy, i opadłam na nią ciężko, bez siły. Już dobrze. Już dobrze. Dziękuję Ci Boże. Już dobrze.

Ale nie wszystko da się naprawić jednym prostym ruchem.

Dostałam złe wiadomości na temat stanu zdrowia mojej mamy. Myślałam, że udało mi się zachować spokój. Rozmawiałyśmy normalnie o tym, że jeszcze nic strasznego się nie stało i stać się nie musi. Że wszystko będzie dobrze.

Tylko już po tej rozmowie, z każdą chwilą świat stawał się coraz mniej realny. Ziemia nie tyle zatrzęsła się, co zaczęła pękać i rozpadać się na kawałki. Zamknęłam się w łazience i buczałam jak małe dziecko. A potem poszłam z moim prawdziwie małymi dziećmi na spacer, przed dom. I gdy one biegały, zbierały kamienie, przesypywały piasek - ja byłam w stanie realnie odczuwać tylko jedno. Moje stopy stojące na ziemi. Patrzyłam na nie z ogromnym zdziwieniem. Patrzyłam i myślałam - czy tak właśnie odczuwa się życie w chwili wielkiego strachu? Czy tak właśnie odczuwa się je wtedy, gdy można je zaraz utracić? Czy tym ono właśnie jest - dotykiem stopy na ziemi?

Tak. Tym właśnie jest. I widokiem niebieskiego nieba. I kamieniem w dłoni. Piaskiem między palcami. Śmiechem tych, których kocham. I dla których jestem, choć często wcale nie widzę sensu w swoim własnym byciu tutaj. Bo tak, poczucie braku sensu jest moim dobrym znajomym. Mimo, że wierzę. Staram się żyć tak, jakby ten sens istniał - bo ufam Bogu, że On go zna. I skoro z Jego woli jestem tutaj, to powinnam to bycie spożytkować jak najlepiej.

Wiem, że nie jestem nikim wielkim i nic wielkiego dla świata nie robię. Ale chcę zrobić tyle, ile w swoim przelotnym - jak dotknięcie stopy na piasku - życiu dam radę zrobić. Dać tyle dobra, ile jestem w stanie - moim dzieciom, mężowi, rodzinie. Przyjaciołom, znajomym i nieznajomym. Odpłacić światu za to wszystko, co w darze dostaję, choć przecież wcale nie należy mi się bardziej niż komukolwiek innemu.

Czasem się dręczę myślą, że tylko drobnymi umiem światu płacić. Ale - myślę sobie - drobne też się czasem przydają. Może przydam się i ja.

18 komentarzy:

  1. Ale to piękne.
    Piękne i potrzebne. Mnie.
    Dziękuję :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dla mnie jestes Banknotem o Najwiekszym Nominale!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ba! W dodatku masz takie zabezpieczenia, że nie sposób Cię podrobić...

      Usuń
    2. Dragonello, w sensie że mam wielki hologram na czole, czy coś? ;)

      Usuń
  3. Myślę sobie, po raz kolejny, że nie doceniasz siebie..
    nie dostrzegasz swego nominału, wartości i znaczenia

    calus w nos :*

    (ściskam kciuki za Twoją Mamę, żeby było dobrze)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @J: Dziękuję :) I też całusy przesyłam :)

      Usuń
  4. Dobrze jest mieć dużo drobnych... Pomyśl że dla kogoś- niejednego- jesteś jego największym skarbem na ziemi!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Mader: Jeśli nawet tylko dobrą polisą - to też byłoby dobrze ;) :)

      Usuń
  5. Ale duzo drobnych - to calkiem duzo! Wiec kazdy drobny jest wazny, tak mysle. Wiesz, cos jak w fontannie die Trevi w Rzymie - kazdy wrzuca po cenciku, grosiku, a potem sie okazuje to setki tysiecy euro co roku tam leza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Diabeł-w-buraczkach: Tą fontanną di Trevi bardzo mnie - filologa klasycznego - rozmarzyłaś i na duchu podniosłaś :)

      Usuń
  6. Do grosza grosz, a zbierze się trzos... A i ten sam nominał ma inną wartość dla kogoś, kto ma dużo i dla kogoś, kto ma niewiele. Dobre są Twoje wpisy. Dobre i kojące.
    Linka - marcepanna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Marcepanna: Jeśli tak jest - to jestem szczęśliwa :) Dziękuję :)

      Usuń
  7. Synafio - gdyby obok nas było więcej takich ludzi, jak Ty - to ten świat byłby lepszy!
    Przytulam Cię i zapewniam, że jesteś światu potrzebna! :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Ewarub: Bardzo bardzo dziękuję - za przytulenie i ciepłe słowa :) Dobrze mi robią :)

      Usuń
  8. Drobne są najpotrzebniejsze! Zauważ, jak często wszyscy o nie proszą ;-)
    Trzymam za Was mocno kciuki :*

    OdpowiedzUsuń