4 kwi 2015

O świętach, pokorze i nadziei dla wszystkich



W tym roku okres świąteczny uczy mnie przede wszystkim pokory…

A zaczęło się nie tak najgorzej - od choroby Dziobalindy. Zachorowała na tydzień przed świętami, tak więc wylądowałam na zwolnieniu, w domu. Co się nawet dobrze poskładało, bo gdy ona odsypiała gorączkę, ja spokojnie mogłam zacząć sprzątanie i przygotowania do Świąt. Około środy było wręcz idealnie - kontrola u lekarza wykazała, że Dziobalinda zdrowieje, w domu już pachniały poprane zasłony, a do tego udało mi się w nagłym spazmie pracowitości odmalować ścianę w kuchni, co to się do niej zabierałam już od grudnia. Było po prostu – pięknie! Mimo tego, że rzeżucha krzywo wyrosła, a podłogi zabrudziły się dokumentnie w 5 minut po umyciu. 

I jeszcze tej samej nocy, w środę, Giganna obudziła się z wysoką gorączką. A potem posypało się po kolei.  Giganna pochorowała się mocniej, niż Dziobalinda, a do tego później. Stało się jasne, że nie będziemy mogli pojechać w pierwszy dzień Świąt na rodzinne spotkanie do mojej mamy. Rodzinne wyjście do kościoła w Wielki Piątek też okazało się niemożliwe. Ba! Nie udało nam się nawet pójść „na raty” na żadne z dwóch nabożeństw - chora Giganna była w tak złym nastroju, że nie schodziła mi z rąk cały dzień, a Mąż ze zmęczenia… zasnął.

Szczęśliwie w tym roku radiowa Dwójka transmitowała wieczorem wielkopiątkowe nabożeństwo z naszego kościoła. Usiedliśmy więc do zdobienia pisanek i słuchaliśmy. Nie powiem, że udało nam się wysłuchać w ciszy i skupieniu całego nabożeństwa. Ale i tak wysłuchanie go przyniosło mi spokój i … nadzieję. Stanęła mi przed oczami sceneria Golgoty. Zabrzmiały mi w uszach słowa pastora o rozpaczy i poniżeniu, jakiego doznał Chrystus tego dnia. I o nadziei. Bo przecież trzeciego dnia - wstał z martwych! A pierwsze osoby, którym się ukazał, to były proste kobiety, które nic wielkiego zrobić nie mogły, ale chciały po prostu, z miłości i szacunku, obmyć i godnie pogrzebać Jego ciało.

I dotarło do mnie - przecież On nie przychodzi tylko do tych, którym się wszystko udaje, którzy są na tip top, idealni, poukładani. Do mnie też przychodzi! Przecież przychodzi do wszystkich - i do tych prostych, tych, niewidocznych, tych, co czasem czują się… nieważni. Do tych,  którym się nie udaje idealnie, mimo starań, a czasem nie udaje się wcale.  Do tych, którzy czują się nie dość dobrzy, zmęczeni, chorzy, opuszczeni, poniżeni. On też tego samego doświadczył, też tak się czuł… i nadal w tym naszym smutku, zmęczeniu i strachu, że nie jesteśmy dość dobrzy, jest z nami. I chce nam dać poczucie, że jesteśmy kochani tacy, jacy jesteśmy. Że możemy liczyć na Jego opiekę i wsparcie. Że nadejdzie dzień, w którym spotkamy się już bez tych ziemskich obciążeń. I będzie po prostu - pięknie.

Tego Wam, wszystkim, życzę z okazji Świąt Wielkanocy. Nadziei i poczucia, że jesteście ważni i kochani, tacy, jacy jesteście. I siły, żeby odradzać się wciąż no nowo, mimo naszych zwyczajnych, ludzkich słabości. I dużo Bożego błogosławieństwa.

Radosnych Świąt! 

Giotto di Bondone (1267-1337), Cappella Scrovegni a Padova, Ascension

16 komentarzy:

  1. Takie teksty budzą czlowieka do życia mimo zimna, które nakazuje im się skulić w sobie. A my... byśmy nie dążyli pomimo, ż etego dnia nic dramatycznego się nie wydarzalo. To jest dopiero niepozbieranie ;) Całe szczęscie, udalo się

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Mader: Najważniejsze, że się udało :) Zawsze się jakoś w końcu udaje - jak nie tak, to inaczej :)

      Usuń
  2. Radości, błogosławieństwa Bożego i ZDROWIA!

    OdpowiedzUsuń
  3. ja kiedys do podobnych wnioskow doszlam szorujac podlogi - ze przeciez On i tak zmartwychwstanie, nawet jesli moj dom nie bedzie idealnie lsnil...
    I co roku to sobie powtarzam kiedy zaczynam popadac w przedswiateczny obled, w tym roku tez ;)

    Zdrowia zycze :)

    Matylda

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Matylda: Dziękuję :)

      A ja nawet widziałam taki mem, wizerunek Jezusa z podpisem: Przyjdę i sprawdzę, czy umyłeś dla mnie okna! ;)

      Usuń
    2. Cale szczescie, ze drogowskazow na zycie nie szukam w internecie ;)

      Usuń
    3. Drogowskazów na życie nie warto (chyba że na Stacja7 ?).

      Ale LOLcontentu - zawsze! ;)

      Usuń
  4. Mi się w tym roku wszystko udało. No prawie... Specjalnie pojechałam do Poznania na mszę, bo chciałam do "lepszego" kościoła. Trafiłam na mszę po łacinie, odprawianą tyłem do mnie i do tego z politycznym kazaniem. Ech... Nie przeszkodziło mi to jednak w wewnętrznym świętowaniu :)) Dziewczyny już lepiej?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Brommba: I słusznie! :)

      A my nadal chorujemy. To chyba przez brzozy :P

      Usuń
  5. Mnie od wczoraj boli gardło :(

    OdpowiedzUsuń
  6. Synafio, spóźnione ale szczere życzenia wielkanocne, dużo siły i mocy płynącej ze Zmartwychwstania .
    mam nadzieję że ze zdrowiem już lepiej?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Natalijko: Dziękuję!

      Już wychodzimy na prostą - na 4 osoby 3 są w zasadzie zdrowe ;)

      Usuń