10 kwi 2010

...

Coś się stało.

Ale nie tylko to, o czym wszyscy myślimy. Dla mnie stało się coś więcej. Odszedł ktoś bardzo ważny w życiu moim i mojej rodziny. I w życiu wielu innych ludzi. Ktoś, kto szczerze i otwarcie kochał ludzi i gotów był zawsze służyć im pomocą. Ktoś, kto mnie samej wiele razy pomagał spotkaniem, rozmową, modlitwą. Kto umiał przemawiać z pasją, wierzyć szczerze, uśmiechać się zaraźliwie i pięknie. On też był w tym samolocie.

Zostały żona i córka, i cała parafia, i kto wie ile osób, na których życie wywarł wpływ.

Ks. Adam Pilch.

Coś się takiego stało, że nie umiem o tym myśleć - tragedia dla państwa, tragedia dla tylu rodzin, tragedia dla mnie samej.

Nie umiem nic powiedzieć.

6 komentarzy:

  1. Serdecznie Ci współczuję :(

    OdpowiedzUsuń
  2. chce mi się wyć... nie płakać... wyć.
    Chciałbym kogoś opluć, kopnąć, huknąć w zęby...
    żeby nie wstał...
    Zawsze tak mam kiedy śni mi się że właśnie spłonął Brucheion.
    Budzę się, myślę że to tylko koszmar, ale to znowu prawda .
    Tym razem Pilch

    OdpowiedzUsuń
  3. Tak, jak się kogoś z tego samolotu znało osobiście ta tragedia nabiera zupełnie innego wymiaru... w piątek z nim rozmawiałem "Jutro lecę w delegacji do Katynia" i następnego dnia usłyszeliśmy taką wiadomość...:(

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo mi przykro. Wyrazy współczucia.

    OdpowiedzUsuń
  5. bardzo Ci współczuję.
    ewa

    OdpowiedzUsuń