15 wrz 2010

Bim-bam

Otóż moi drodzy jest tak, że mi bimba, o. Nie wiem czemu. Mózgowa substancja mię się zmięszała. I nie działa. Znaczy wdech wydech wdech wydech dajemy radę. Ale dalej to już ciężko bardzo. Mózg mój radośnie dryfuje na suchego przestwór wisistanu wypłynąwszy, a ja nie mailuję, nie forumuję, nie fejsbukuję, nie kawuję, leżę. Względnie siedzę. Zwisam ogólnie w stanie zamglonym. Odżywam koło północy na chwilę, żeby sobie popracować w nadgodzinach czy coś, nieprawdaż. Bo bardzo jestem płodnym pracownikiem i ładnym przy tym. I chyba już takim pracownikiem jestem, że niczym Amelie Nothomb rozbierę się ja do rosołu i kosz z biurowymi odpadkami na się wypróżnię. Tylko do północy czekać z tym nie będę, bo i po co.

Ale za to o północy na jutubie grają. Dobry lokal ten jutub. Niezłą muzę dają.

4 komentarze:

  1. To taki jesienny tumiwisizm? Niemoc ogólna z powodu nagłego końca lata?
    Tez to przechodziłam dopiero co, ale potem rzuciły się na mnie zlecenia i jakoś mnie to ożywiło. A jeszcze potem okazało się, ze niechcący wymyśliliśmy na blipie, ze zrobimy sobie bibliotekę i będziemy sobie nawzajem pożyczać książki nie znając granic ni kordonów. Nawet mamy jednego konduktora, który może je przewozić. I od razu się zrobiło jakoś fajniej...

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja nie wiem, czy to nagły koniec lata - może raczej fakt, że u mnie lata to nie było za bardzo, sezon ogórkowy zawiódł, a zamiast tego było od groma roboty. I chyba system mi nawalił czy co.
    Nie lubię nic i nie mogę ręką ruszyć ni nogą. Dziobalinda ma znowu anginę, ja mam znowu deadline i nie pojadę w góry.

    Dupa, o.

    OdpowiedzUsuń
  3. Bimbanie jest stanem przejściowym, ale przyjemnym, choć wówczas nie oczekuje się niczego, ale musi być - jak reset.
    wieczorny.wordpress.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Wieczorny -> A kiedy bimbanie przejściowe konieczne zamienia się w bimbanie permanentne niebezpieczne? Bo ja nadal bimbam ;)

    OdpowiedzUsuń