30 maj 2011

Duża rzecz

Wczoraj Małżonek dokonał oficjalnej konwersji na luteranizm. Jesteśmy teraz wszyscy troje prawdziwą kacerską rodziną!

To jest w naszym życiu naprawdę Duża Rzecz, z serii Tych Dużych Rzeczy.

6 komentarzy:

  1. co spotkam myślącego chrześcijanina, to luteranin, już, albo za chwilę...

    OdpowiedzUsuń
  2. @b. No ja znam kilku zaangażowanych, świadomych i myślących katolików. Tylko to myślenie często idzie w innym niż moje kierunku, no bo parę fundamentalnych różnic między nami jest. Ale przy zachowaniu wzajemnego szacunku idzie się porozumieć :)

    A do luteran zapraszam dla samej możliwości poznania tych "innych" :)

    OdpowiedzUsuń
  3. rzucić okiem, owszem. Ale zgłębiać - jednak nie. Coś mi jakby, jak porzucić swoją starą, bo stara i niedomaga.

    OdpowiedzUsuń
  4. @B. Myślę, że można na spokojnie poznawać "innego" bez porzucania swojej wiary. Gdyby było inaczej, miałabym w okół siebie samych luteran ;) Że nie mam, to chyba nie muszę dodawać :)

    Natomiast że masz takie odczucie, to rozumiem i nie dziwę się. Ma je nawet moja deklarująca się jako niechrześcijanka mama. Toteż do zgłębiania nie namawiam nigdy nikogo. Że ja sama jednak zupełnie inaczej to widzę, to też pewnie nie muszę dodawać, ale to jest jeden z tych tematów, na które nie muszę rozmawiać, właśnie z szacunku.

    OdpowiedzUsuń