22 wrz 2011

Zła matka

Synafia, Małżonek i Dziobalinda wracają wieczorem z basenu.

Dziobalinda: Mamo, jestem już zmęczona. Bolą mnie nogi.
Synafia: Zaraz będziemy w domu, odpoczniemy, obejrzysz sobie bajkię.
Małżonek (chichocze)
Synafia: Tfu, bajkę, nie bajkię! Cholera!
Dziobalinda: Co się stało? Co to było?
Synafia: To była, droga córko, palatalizacja spółgłoski.

He kurtine.

10 komentarzy:

  1. Boskie :) Proponuję, aby ta "bajkia" na dobranoc była o wokalizacji jerów...

    OdpowiedzUsuń
  2. @Dragonella: Niestety, saga o jerach jest mi znana jedynie ze słyszenia. Jako zła matka znam głównie bajki stare i niemodne, takie jak Appendix Probi i inne łacińskie próchna ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. palatalizacja, ładne słowo

    ależ doprawdy, jak się to ma do bycia złą matką? Hę? Mój umysł nie ogarnął wymowy całości. :)) Chiba ;D

    OdpowiedzUsuń
  4. @J: Eeeee, nie wiem. Jak pisałam, to chyba miałam jakiś koncept. Że może dziwna matka? Zbiłaś mnie z tropu tym bezpośrednim pytaniem ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. no ;) bo robisz sobie czarny PR ;)

    Dbam o Ciebie ;)))

    OdpowiedzUsuń
  6. @J: Wiesz co, Ty rzeczywiście lepiej dbaj o mnie, bo jak widać ja już sama nie wiem, co piszę ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. boska jesteś matka! - a to był szyk przestawny ;-p

    OdpowiedzUsuń
  8. @Lis: Tak myślałam, że palatalizacja Ci się spodoba :)

    @Luca: :)

    OdpowiedzUsuń