18 cze 2013

My jesteśmy = ja jestem.


Czytam sobie i słucham rozmowy o „Polakach”. I dowiaduję się, że:
Polacy są nietolerancyjni.
Polacy wiecznie narzekają.
Polacy to tępy naród.
Polacy są nieufni.
Polacy są zacofani.
Polacy są leniwi.

Nigdy, ani razu nie usłyszałam i nie zobaczyłam zdania: Ja, Polak, jestem nietolerancyjny, leniwy, zacofany, nieufny, tępy. Nigdy tak o sobie nie mówimy nawet wtedy, gdy wypowiadamy się na temat grupy, do której sami należymy. Choć wydawałoby się oczywiste, że gdy Polak stwierdza, że Polacy są nienormalni, sam siebie o tę nienormalność posądza.

I o ile jestem w stanie od biedy zrozumieć, że często bez litości i nawet próby zrozumienia krytykujemy „innych” (niewierzący wierzących, wierzący niewierzących, kobiety mężczyzn, mężczyźni kobiety, wysocy niskich i chudzi grubych), o tyle nie wiem, jak to się dzieje, że tak samo postępujemy wobec „swoich” - tych, których wspólnotę sami tworzymy i w związku z tym ponosimy za jakość tej wspólnoty współodpowiedzialność.

Domyślam się, że mówiąc „Polacy są tępi” żaden Polak nie ma na myśli siebie. Dlatego, że w swojej ocenie nie jest tępy, a może nawet nie jest Polakiem - w każdym razie nie tym „Polakiem”, który jest rzekomo „stanem umysłu”. Nawet jednak, jeśli nie czujemy się tymi strasznymi „Polakami”, to mieszkamy w Polsce i wśród Polaków, i jakoś się przez tę polskość chcąc nie chcąc definiujemy. Tyle razy powtarzając utarte opinie o naszych wadach narodowych, sami się w końcu wpędzamy w poczucie wstydu. Czyż nie jest wstyd być Polakiem, takim z Polski - tępym, nieufnym, nietolerancyjnym, ksenofobicznym? Czy ktoś, kto patrzy na nas z zewnątrz, od razu zorientuje się, kto z nas tylko się w Polsce urodził, ale od całej tej polskości wstrętnej się przecież odżegnuje zapamiętale?

A może zmienić zasady gry, że się posłużę cytatem. Może zamiast odżegnywać się, potępiać i uciekać - wziąć swoją część odpowiedzialności. „Bo Polacy to tylko narzekają!” - mówi kolega,  a ja pytam: „Kurczę, to może nie narzekaj na narzekanie? Może to Ty bądź tym Polakiem, który nie narzeka?”.  Może powiedzieć właśnie „Jestem Polakiem i jestem tolerancyjny, jestem mądry, jestem ufny, jestem pracowity”. Może zająć się opuszczonym ogródkiem na podwórku.  Pomóc sąsiadce z zakupami. Uśmiechnąć się do pani w sklepie za ladą, powiedzieć jej „Dzień dobry” i „Dziękuję”. Sprzątnąć po psie, skasować bilet i wcale się przy tym nie wstydzić, że się odwiedziło Muzeum Powstania Warszawskiego albo że się lubi historię i z pasją o niej dyskutuje. Walkę z „wadami narodowymi” zacząć od siebie. Samym sobą pokazać, że „Polak potrafi”. 

Dlatego nie narzekam na Polaków. Jestem Polką. Zaczynam od siebie.

18 komentarzy:

  1. Ja, Polka, jestem nie tolerancyjna, ale jestem za to miła i serdeczna. Wyrównuje się? Pasuję do statystyk? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Akashiya Viv: Ach, gdyby to ja wiedziała - nie specjalizuję się w statystykach niestety ;)

      Usuń
  2. Moim zdaniem jedno to narzekać na powyższe, a co innego stwierdzić fakt. Polacy jak i każdy inny naród, ma pewne cechy które go definiują jako społeczność. wynika to choćby ze statystyk opisujących pewne postawy, poglądy i tak dalej. I tak według mnie nie można powiedzieć że Polacy są tępi, zacofani czy leniwi, są to bardzo indywidualne cechy. Natomiast widoczna choćby w sondach opinia publiczna czy opinie osób z zewnątrz pokazuje, że Polacy jako naród są nietolerancyjni i dużo narzekają. Co nie znaczy, że wszyscy tacy są. Polacy mają też problem z postawą obywatelską- dużo polskości jest w momentach defilowania przed flagą, a mało na co dzień- ileż ja się wyzwisk nasłuchałam, gdy grzecznie prosiłam aby sprzątać po psie. To stanowczo uwłacza polskiej godności i ludzie po prostu nie dostrzegają w takim akcie troski o nasz kraj.
    Ja nie mam bardzo silnego poczucia przynależności do narodu polskiego. Natomiast na pewno warto- i ja staram się tak robić- przełamywać w ludziach te negatywne tendencje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Natalijka: Wiesz, ja się zastanawiam, pod wpływem Twojego komentarza, czy ja mam poczucie "przynależności do narodu polskiego". I wychodzi mi, że nawet nie wiem, co by to miało oznaczać, to "poczucie przynależności". Dla mnie bycie Polką jest jak bycie człowiekiem - naturalne. Skoro urodziłam się w Polsce, tu mieszkam i działam, stąd pochodzi moja rodzina - to jestem Polką, nie będę nikim innym nigdy, bo nie jest to zależne ode mnie. Natomiast jakim będę człowiekiem, taką też będę Polką.

      Taka jest moja myśl właśnie - to my wszyscy definiujemy pojęcie "Polacy". To my nadajemy mu kształt i możemy je zmieniać. I to jest nasza zbiorowa odpowiedzialność.

      A u mnie na osiedlu coraz więcej ludzi sprząta psie kupki :)

      Usuń
    2. no w stolycy to może sprzątają ;)
      no widzisz, dla mnie stanowczo bycie POlakiem nie jest tożsame z byciem człowiekiem. ciekawe i dające do myślenia.
      Ale co do odpowiedzialności- zgadzam się. choć ja mam niepokojące tendencje do outsiderstwa.

      Usuń
    3. @Natalijka: A Ty gdzie z tymi kupami wojujesz? :)

      No i właśnie, bo jeszcze to pytanie. Co to znaczy być Polakiem? Jak Ty myślisz?

      Usuń
    4. Być Polakiem to znaczy: być zrzędą. Bo Polacy to straszne zrzędy są! To tak na dobranoc, a na dzień dobry też się wypowiem.

      Usuń
    5. @Ania: Tylko nie zacznij tego "dzień dobry" od zrzędzenia ;)

      Usuń
    6. @ Synafia- w Lublinie. w Warszawie mieszkałam 9 lat i faktycznie tam bardziej sprzątają :)
      Co do pytania- muszę odpowiedź w głowie poukładać. Napiszę, może u siebie na blogu, i dam znać :) ale teraz uciekamy na 3 dni nad jezioro, howgh!

      Usuń
    7. @Natalijka: Facepalm, rzekłabym nowocześnie, przeca ja na blogu Twoim wizytuję, a zapomniałam, że to Lublin! O rany...

      A na Twoją odpowiedź poczekam, bo bardzo jej jestem ciekawa. Sama też tej odpowiedzi szukam w sobie :)

      Miłego wyjazdu!

      Usuń
  3. Wszelkie uogólnienia są bez sensu. Zgadzam się z Tobą. Patrzmy przede wszystkim na siebie samych, a nie oceniajmy innych. Wymagajmy od siebie, wtedy wszyscy będą lepsi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Brombie: Ano, jakby tak każdy o prostu sam od siebie wymagał, to o ile mniej problemów byłoby na świecie. Ehh, utopia :)

      Usuń
  4. Podzielę się swoją refleksją. A refleksję tę podzielę na kilka komentarzy, bo nikt nie da rady przeczytać tego na raz:)

    Uwielbiam odpowiedzialność. Może jestem po prostu na tyle młoda, że uwielbiam "być już duża" i podejmować decyzje starannie rozeznając okoliczności.

    A to dlatego, że uwielbiam sposób, w jaki nasz świat jest zorganizowany. Jestem dumna z gatunku ludzkiego, że wyzwolił się z konieczności ewolucji. By coś więcej osiągnąć - gatunek ludzki miast ewolucji genetycznej radzi sobie czytając książki i młodym pokoleniom wkładając do głów swoje pojmowanie świata. Wierzę, że nasze dzieci już tak ku*wa nie będą zanieczy- szczały i srały psami w trawę i w niebo, bo tego ich uczymy, prawda?

    OdpowiedzUsuń

  5. Tak tak, zmierzam do czegoś:) Zmierzam do tego, że moja duma i chęć zmiany świata rozciągnięte są na wszystkie pola mojego działania. Również na rodzicielstwo. Uwielbiam być matką, odpowiedzialnie przekazywać córce mój stan wiedzy o świecie, starając się, by w przyszłości umiała w swoim życiu osobistym i społecznym radzić sobie uczciwie i dobrze dla siebie.

    I uwielbiam Polskę. Bo uwielbiam drogę, którą ten kraj przeszedł na moich własnych oczach. Uwielbiam moje miasto, a właściwie oba miasta - Świnoujście i Poznań, bo widzę, że drogi stają się równe, architektura raczej powiedzmy pięknieje.

    OdpowiedzUsuń

  6. Marzę. O sensownej edukacji w szkołach. O wypierd*leniu reklam z krzaków. I o tym, by przyszłe pokolenie, to od naszych dzieci, było Polakami może i zrzędliwymi, narzekającymi - co w tym złego, że ma się jakiś tam temperament? - ale Polakami ufającymi sobie nawzajem. I by ufały władzy. Nauka, którą przekazuję mojej córce jest taka, że polityk to zawód najmniej wdzięczny ze wszystkich, a najbardziej odpowiedzialny i potrzebny. Tego życzę Polsce - byśmy kochali Polskę i rządzących nią ludzi, bo od nich stan dróg, decyzje dotyczące reklam w krzakach, srania w trawę i szczania w niebo - wszystko od nich z naszego nadania zależy!

    Co znaczy być Polakiem? Mieć polski paszport, ot co. Co znaczy, że Polacy są jacy są? To znaczy jaka jest miara uśredniona i co z tym robimy w perspektywie 25 lat, bo tyle trwa pokolenie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Ania: Bardzo bardzo mi się podoba Twój optymizm i uwielbieniowa postawa! :)

      Jedynie co do zaufania do władzy zdanie mam inne, wiesz o tym, bośmy ze sobą już rozmawiały na ten temat. Ja moje dzieci chcę nauczyć przede wszystkim tego, żeby ufały w pierwszej kolejności swojemu zdrowemu rozsądkowi. Żeby umiały czytać ze zrozumieniem, analizować informacje, dopuszczać różne możliwości, wybierać, komu ufają. Władzy trzeba umieć powiedzieć "sprawdzam" moim zdaniem. Co nie znaczy, że nie rozumiem trudnej sytuacji polityków - sama działam w samorządzie przedszkolnym i wiem, jak to w mikroskali wygląda, mam też i inne doświadczenia z wykonywania zadań, nazwijmy je, zarządczych. I wiem, że to rola często niewdzięczna. Toteż nie potępiam w czambuł polityków jako takich, ale też im tak a prioiri nie ufam tylko i wyłącznie dlatego, że są u władzy.

      Zresztą, nie znam osoby, która miałaby zawsze zaufanie do każdej możliwej władzy. Wystarczy zmiana wiodącej partii i już dawne zaufanie zmienia się w stanowcze votum nieufności ;)

      Usuń
    2. Oj Synafia ale przez Twój kontrast wyszłam na naiwniaczkę, którą, sądzę że wiesz, że nie jestem. Nie będę się rozpisywać, mądrość polega na tym, by nie narzekać na polityków i wraz ze zmianą władzy nie wydawać automatycznie wotum nieufności właśnie. Tak nie wolno!
      Sprawdzać, kontrolować, głosować - ale mądrze. Amerykanie to potrafią, ten model mnie zachwyca.

      W tym akurat temacie Synafio jesteś bardzo polska:)

      Usuń
    3. @Ania: Co Amerykanie potrafią, to ja nie wiem - nie byłam nigdy w Stanach i nie mam pojęcia, jak tam się "robi politykę". Choć pamiętam scenę z jednego filmu z Meg Ryan, w którym bohater zrywa z dziewczyną, bo okazuje się, że ona głosuje na demokratów ;)
      Że mądrze trzeba - pełna zgoda.

      Jeszcze mnie jedna refleksja naszła, ale taka osobista, to Ci już na priv przekażę.

      Usuń