20 paź 2013

Rozmowy rowerowe

Pojechałyśmy wczoraj z Dziobalindą popływać. Na basen pojechałyśmy. Na rowerze miejskim, rzecz jasna. I jadąc na tym rowerze próbowałyśmy rozmawiać sobie, mimo niesprzyjających konwersacji warunków i okoliczności przyrody.

Jedziemy więc i w pewnym momencie słyszę, jak moja pięcioletnia córka mówi do mnie:
- Mamo. Ja chcę ci powiedzieć coś ważnego dla mnie. Ale coś kiepsko wychodzi mi ta rozmowa. Bo te samochody tak hałasują i ja przez to nie wiem, o co mi chodzi.


12 komentarzy:

  1. No! Jak samochody hałasują, to nigdy nie wiadomo, o co chodzi!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Googlowka: Ano. I nic nie słychać także ;)

      Usuń
  2. to dziecko jest obdarowane! jeszcze nie wiem czym, bo mi też samochody hałasują ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Lis: Zaprawdę, jest! Muszę się tylko pilnować, żeby jej nie zepsuć ;)

      Usuń
  3. Moja pierwsza wizyta tutaj (dzień dobry) i na taki zacny tekst trafiłam :D Bardzo mi humor poprawiła ta notka :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Burning Giraffe: Dzień dobry :) Bardzo mi miło widzieć Cię tutaj :)

      No i przypomniała mi się od razy "Płonąca żyrafa" Stanisława Grochowiaka :)

      Usuń
  4. :)
    jak wsadzasz dziecko na veturilo? są z krzesełkami?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Natalijka: Na fotelik Dziobalinda za duża jest już, więc - kurczę, nie wiem, czy tak można ;) - ale sadzam ją z tyłu na tym jakby siodełku. I jedziem ;)

      Usuń