24 mar 2014

O Carlu

Wszystko przez Sztuczne Fiołki. Zakochałam się!

Zobaczcie sami. Oto Carl Vilhelm Holsøe.













źródło: internet

11 komentarzy:

  1. świetny
    kojarzy mi się z domem mojej babci

    im dłużej oglądam, tym więcej subtelności dostrzegam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @J: Och, w takim razie dom Twojej babci musi być piękny! :)

      Usuń
    2. był...póki babcia żyła
      duzy, z czerwonej cegły, miał drewniane okna i klimatyczne drzwi

      dziś mieszka tam mój kuzyn, wszystko jest złoto-plastikowe i na wysoki połysk :((

      Usuń
  2. A jużem myślała, że będzie o Carlu... Rossie. I miałam oponować, że jak to! Że beze mnie pijesz? Ale nie. Na szczęście.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Moje-waterloo: No gdzieżbym śmiała! Na głowę nie upadłam jeszcze ;)

      Usuń
  3. a mnie się to kojarzy z xix wiecznym katalogiem mebli...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Lis: Się nie dziwię, skoro facet same wnętrza malował ;) Ale zobacz, jakie piękne światło w tym katalogu! I jaka melancholia się snuje po nim, rozkoszna... Albo to tylko moja melancholia się wdarła na te pokoje i buszuje pomiędzy meblami ;)

      Usuń
  4. ja uwielbiam holenderskiego malarza Johannesa Vermeera. Mam to szczescie, ze moge go ogladac w oryginale w Muzeum Narododowym w Amsterdamie.
    Podobna dbalosc o szczegoly, wrecz fotograficzna, jak u Holsøe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Kaatje: Oglądanie w oryginale to rzeczywiście wielkie szczęście :) Pamiętam, jak dawno temu, we Wiedniu w Kunsthistorisches Museum zobaczyłam "Cuda świętego Ignacego" Rubensa. Byłam wręcz wstrząśnięta! Żadna reprodukcja nie jest w stanie tego oddać, niestety.

      Usuń
  5. Rubensa widzialam w Anwerpii..dla mnie to metafizyczne przezycie patrzec na dziela sprzed setek lat:)

    OdpowiedzUsuń